Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2017

Część 72.

W pracy pojawiły się jakieś problemy, więc musiałem tam jechać. Poza tym miałem już zbyt dużo wolnego. Czas w końcu wrócić do pracy, mimo że nie chcę zostawiać jeszcze Rachel samej. Jednak chyba zaczęła domyślać się, że traktuję ją ostatnio jak dziecko i z trudnością się opanowuje. Wolałbym żeby na mnie krzyknęła. Zaśmiałem się widząc jak odetchnęła ulgą, gdy wychodziłem z domu. Chciała się mnie pozbyć i jej się udało. Mam nadzieję, że rozwiążę problem i szybko do niej wrócę. Okazało się, że musieliśmy zerwać umowę z jednym z autorów, bo nie dotrzymał jej warunków. Nie przejąłbym się tym gdyby nie to, że sporo w niego zainwestowaliśmy, a teraz okazało się, że jego książka jest bestsellerem i została wydana przez inne wydawnictwo. Za nasze pieniądze. Czeka mnie batalia sądowa, bo cwaniaczek uważa, że nie zrobił nic złego. Oczywiście, że nie. Zapomniał tylko zerwać z nami umowę i zwrócić koszty zanim związał się z nowym wydawnictwem. Oczywiście ich to nie obchodzi, bo to nie oni nas wys…

Część 71.

Żegnaliśmy się z moją siostrą kilka godzin. Nie chciała nas puścić, co mnie rozbawiło. Chłopcy chyba byli zbyt wykończeni weekendem, bo zasnęli od razu po starcie samolotu. Wcale im się nie dziwię. Sam bym się teraz zdrzemnął. Zerknąłem na Rachel, która jest bardzo zadowolona, że dzieci nie będą marudziły przez kilka godzin podróży.  Na pewno prześpią cały lot. Nawet jeśli się obudzą to nie będą mieli siły na rozrabianie. Ten weekend zaliczam do udanych. Należało nam się kilka chwil oderwanych od rzeczywistości, po tym, co nas spotkało w ostatnim czasie. Cieszę się, że oderwałem Rachel i dzieciaki chociaż na chwilę od myśli o wypadku i porwaniu. Pierwszy dzień po przylocie do Paryża, a raczej noc spędziłem tylko z Rachel. Nie rozmawialiśmy na poważne tematy. W sumie to w ogóle nie rozmawialiśmy, woleliśmy robić inne rzeczy. Na rozmowy będziemy mieli jeszcze dużo czasu. Trudno było mi się oderwać od Rachel, ale obiecałem chłopcom Disneyland i musiałem dotrzymać słowa, a nawet chciałem.…

Część 70.

Nigdy nie myślałem, że podróż samolotem z dziećmi to jakiś problem. Do chwili, dopóki nie usiadłem między Antem, a Luciem. Oboje obrażeni, bo młodszy chciał siedzieć przy oknie, a drugi przy oknie i obok mamy. Mogłem się zamienić z Rachel, ale wtedy Anton zaprotestował, bo powiedział, że skoro jego brat siedzi przy oknie to nie będzie siedział przy mamie. To jednak nic w porównaniu z ich marudzeniem przez cały lot i bieganiem po samolocie. Widziałem, że rudowłosą to strasznie irytuje. W sumie niektórych pasażerów również, ale ona była opanowana. Starałem się zagadywać chłopców żeby nie hałasowali, ale działało tylko na chwilę. Pod koniec lotu zaczęli nawet krzyczeć, że się rozbijemy. Zakryłem twarz w dłoniach z ledwością powstrzymując śmiech. Dzieciak obok się rozpłakał i nie dało się go uspokoić do końca lotu. Widziałem jak jego matka spogląda na mnie złowrogo za każdym razem, gdy się uśmiechałem. Przecież ja nic nie zrobiłem. Po wyjściu z samolotu Rachel nie wytrzymała, czym mnie za…

Część 69.

"-Pochwal się jakim jesteś ojcem."
Miło patrzeć na radosną April. Ma na sobie sukienkę w kwiaty, a włosy rozpuszczone i co chwilę opadają jej na twarz. Już dawno nie widziałem żeby wyglądała tak dobrze i była zadowolona. Jak co tydzień rozmawiamy na Skypie. Do tej pory skarżyła się na uczelnię, nauczycieli i pogodę. Nie udało mi się trzymać języka za zębami i nie darowałem sobie uwagi o profesorku. Rozłączyła się wtedy i jeden tydzień rozmowy mieliśmy z głowy. Więc zagroziłem, że przylecę pierwszym samolotem jeśli nie odezwie się od razu. Zadziałało. Obiecałem, że tym razem będziemy rozmawiać częściej i Rachel pilnuje żebym tej obietnicy dotrzymał. Dzieciaki siedzą teraz z rudowłosą na górze i odrabiają lekcje. Mają sporo do nadrobienia, jak moja siostra. Chłopcy wrócili do szkoły dopiero tydzień temu. Ciężko było nam wszystkim przyzwyczaić się na nowo do rannego wstawania. Od powrotu Rachel starałem się pracować w domu żeby nie zostawiać jej samej z dzieciakami. Wczoraj wró…