Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2017

Część 68.

Gdy wróciłem do domu, Rachel nadal siedziała w kuchni. Ciekawy jestem co sobie teraz myśli. Pozwoliłem żeby inni namieszali nam w życiu, a najbardziej Rachel. Powinien teraz powiedzieć jej o Ivy? Niepewnie podszedłem do niej i położyłem dłonie na jej ramionach.
-I jak?-popatrzyła na mnie.-Wyjaśniliście sobie wszystko?
-Ciężko.-przymknąłem na chwilę powieki.-Już za późno na jakiekolwiek wyjaśnienia.
-Chyba chciała żebyś to ją pokochał.
Jasne, że chciała, ale nie miała na to wpływu. Nie chcę żeby miała pretensje do Rachel, że właśnie ją pokochałem.
-Ale nie potrafię.-spojrzałem na nią.-Rachel, nie obwiniaj się za to, że to z tobą chcę być i właśnie ciebie pokochałem. Cieszę się, że tak jest.
Nie chciałbym kochać nikogo innego. Chyba nie umiałbym, dobrze że już nie muszę się przekonywać jakby to było kochać kogoś innego.
-Ja też i wybacz, że nie jest mi jej żal.
-Nie ma w tym nic złego.-pocałowałem ją.
To dobrze, że Rachel nie widzi nic złego w swoim szczęściu. Chciałbym żeby w końcu sku…

Część 67.

Nie spodziewałem się, że Ivy zechce mi złożyć wizytę zanim zrobię to ja. Miałem odwiedzić ją jutro, ale widać to, co ma mi do przekazania nie może czekać. Nie wiem czego mogę się po niej spodziewać.
-Rachel to jest Ivy.-zerknąłem na rudowłosą, która stoi obok mnie.
To ona otworzyła drzwi. Podejrzewam, że obawia się, że Ivy jest kolejną dziewczyna, która chciałaby jej coś powiedzieć na mój temat. Coś, czego nie chciałaby słyszeć. No cóż, nie mam pewności, że moja przyjaciółka tego nie zrobi.
-Ivy jest moją przyjaciółką znamy się od dzieciństwa.-wyjaśniłem, chcąc ją jakoś uspokoić.
-Miło mi cię w końcu poznać.-odezwała się, wyciągając dłoń w jej stronę.-Wiele o tobie słyszałam.
-Dobrego, oczywiście?-chwyciła ją niepewnie, spoglądając na mnie.-Nie chcę wam przeszkadzać.
Oczywiście, że dobrego. Nie mógłbym powiedzieć na Rachel ani jednego złego słowa, bo na nie nie zasłużyła.
-Nie będziesz.-objąłem ją ramieniem.-Powinnaś poznać Ivy już wcześniej.
Dzieciaki bawią się w salonie, więc postan…

Część 66.

Spotkałem się z Evą. Nie z własnej woli. Po prostu przyszła dopełnić resztę warunków umowy. Trzeba przyznać, że jest osobą konkretną. Mimo że nie chciała przedłużyć umowy z wydawnictwem postanowiła pomagać nam przez jakiś czas. Czas, który właśnie minął. Nie wiem czy powinienem się jej obawiać. Do tej pory nie uprzykrzała mi życia, ale może się zmienić. Kobiety są nieobliczalne.
-Słyszałam, że zacząłeś układać sobie życie.-uśmiechnęła się, siedząc naprzeciwko mnie.
Widzę, że wieści szybko się rozchodzą. Tym razem ma związane włosy, chyba widzę ją w takiej fryzurze po raz pierwszy. Jednak sukienka to chyba jej nieodłączna część garderoby, a czarne szpilki idealnie podkreślają jej nogi. Byłbym kłamcą gdybym powiedział, że mi się nie podoba. Jednak nie pociąga mnie już jak kiedyś. Nie zastanawiam się nawet skąd wie, że zaczęło mi się układać. Pewnie Annie coś palnęła myśląc, że Eva przyszła tutaj żeby mnie uwodzić.
-Tak.
Nie zamierzam ukrywać, że w końcu życie powoli mi się układa.
-Chci…

Część 65.

Pojechaliśmy wszyscy na lotnisko odwieźć April, która w końcu zdecydowała się na powrót do Paryża. Nie powiem żeby była zadowolona z tego powodu, ale nie miała innego wyjścia. Naprawdę nie chcę żeby wyjeżdżała, ale nie chcę żeby zmarnowała sobie życie. Byłbym głupi gdybym pozwolił jej rzucić studia tylko dlatego, że ma gorszy okres w życiu. Każdy z nas taki ma. Przecież po studiach nie musi od razu iść do pracy. Dzięki moim pieniądzom po powrocie do Stanów, przez jakiś czas będzie mogła korzystać z życia aż w końcu znudzi jej się bezrobocie. Znając moją siostrzyczkę znudzi jej się po miesiącu. Już teraz jestem z niej dumny, a przecież nie skończyła jeszcze studiów. Chłopcy biegają po całym lotnisku, a Rachel ciężko ich uspokoić. Widzę, że chciałaby poprosić mnie o pomoc, ale nie wie czy powinna. Muszę z nią porozmawiać na ten temat. Skoro potrzebuje pomocy przy dzieciach nie powinna mieć oporów żeby mnie o to poprosić. Zgodziłem się żeby być ich tatą to powinienem liczyć się z tym, że…

Część 64.

Mógłbym powiedzieć, że dzień zaczął się dobrze gdyby nie jeden mały szczegół. Patrzyłem na Rachel nie mogąc uwierzyć w to, co przed chwilą usłyszałem.
-Żartujesz sobie, prawda?
-Nie, Paul.-stanęła przede mną.-Chcę się z nim zobaczyć.
-Po co?-spytałem rozdrażniony.
Normalnie pewnie bym wyszedł odreagować do klubu, ale nie mogę. Jeżeli chce żeby mój związek z Rachel przetrwał muszę zostać. Chcę zostać, bo ją kocham, ale nie rozumiem dlaczego chce spotkać się z Mattem. Facet zrobił jej krzywdę, jej i jej dzieciom, a ona chce się z nim spotkać. Nie rozumiem tego i wcale nie zamierzam. Matt nie zasługuje na żadne odwiedziny. Chyba nie uważa, że nie zasłużył na karę.
-Nie bój się.-położyła dłoń na moim policzku, patrząc mi w oczy.-Już nie zrobi mi krzywdy.
Oczywiście, że nie, bo tym razem bym go zabił nie zważając na konsekwencje.
-Po tym wszystkim... Nie rozumiem.-przymknąłem powieki, próbując się opanować.
-Proszę, chcę żebyś tam ze mną pojechał.
Naprawdę? Chyba nie sądzi, że będę tam sie…