Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2017

Część 57.

Jakoś przetrwałem do rana. Nie mam pojęcia jak moja siostra dała radę dotargać mnie do sypialni. Nie wiem czy dzieciaki jeszcze śpią, ale powinienem zanieść ich do łóżek. Nie mogą spać na kanapie. Ciężko, bo ciężko, ale podniosłem się z łóżka i zszedłem na dół. Na kanapie spał tylko Luc, więc wziąłem go na ręce. Podejrzewam, że April nie miała siły go zanieść. Położyłem malucha na łóżku i już miałem wychodzić, gdy złapał mnie za rękę.
-Paul?-wyszeptał.
Wiem, że ciężko mu się przyzwyczaić, że może mówić do mnie tato. Mi też ciężko się do tego przyzwyczaić, ale wierzę, że z czasem podejdziemy do tego swobodniej.
-Tak?-spojrzałem na niego.-Coś się stało?
-Dziękuję.-przytulił się do mnie.
-Nie masz za co, chłopaku. Kocham was.-uśmiechnąłem się.-Będziesz jeszcze spać?
-Tak.
Pierwszy raz poczułem, że moja więź z Luciem jest silniejsza niż wcześniej. Po prostu z nim trudniej mi było złapać kontakt, bo w porównaniu do brata jest zamknięty w sobie. Ale liczę na to, że się zmieni. Wróciłem do s…

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 55.

-Nie musisz mi wybaczać teraz.-spojrzałem na nią.-Nie musisz tego robić jeśli nie chcesz.
Nie wiedziałem jak zacząć rozmowę. Nie chcę żeby wybaczyła mi tylko dlatego, że mi obiecała. Rozumiem, że zrobiła to tylko dlatego, że myślała, że to jedyny sposób żeby zmusić mnie do znalezienia Luc'a. Nie chcę żeby tak myślała. Znalazłem go, bo zależy mi na ich trójce, bo traktuję go jak syna. Będzie mi trudno pogodzić się z jej decyzją, ale uszanuję ją.
-Już ci wybaczyłam.-powiedziała cicho.-Już dawno.
Nie mogę uwierzyć, że przyszło jej to z taką łatwością po tym wszystkim co zrobiłem. Skrzywdziłem ją. Żałuję tego bardzo. Chciałbym żeby mnie uderzyła, ale nigdy nie poczuję tego samego co ona, gdy dowiedziała się o moich zdradach. Nie chciałbym żeby w ramach zemsty zrobiła mi teraz to samo, mimo że na to zasłużyłem. Chcę jej to jakoś wynagrodzić. Może skoro mi wybaczyła to jest szansa, że możemy spróbować być znowu razem. Z tym tylko, że tym razem jestem pewny swoich uczuć.
-Rachel, kocham …

Część 54.

Po cichu weszliśmy do sali gdzie leży Rachel. Nie chciałem jej budzić, ale wiem jak bardzo chciałaby zobaczyć się z Luciem. Na szczęście nie spała. Zrobiła wielkie oczy widząc naszą dwójkę. Jak tylko chłopiec stanął przed nią podniosła się i przytuliła go mocno do siebie. Szczerze mówiąc miałem łzy w oczach na ten widok. Bałem się, że już nigdy go nie zobaczymy, że będę musiał powiedzieć Rachel, że nie znalazłem jej syna. Nie wybaczyłbym sobie tego nigdy.
-Luc, moje kochanie.-odgarnęła mu włosy i pocałowała go w czoło.-Tęskniłam za tobą, bardzo.
-Ja za tobą też, mamo.-wtulił się w nią.-Nie chcę już nigdy iść z tatą.
Zapewne gdyby wiedział co się stanie jak pójdzie z Mattem nigdzie by nie poszedł. Matt go oszukał i nie możemy mieć o to pretensji do Luca, jest tylko dzieckiem, które zaufało swojemu tacie. Mam nadzieję, że facet w końcu dostanie na co zasłużył. Jeśli nie to zadbam żeby już nigdy nie zagrażał mojej rodzinie.
-I nigdy nie pójdziesz, obiecuję.-zerknęła na mnie z nad jego ra…

Część 53.

Podjechaliśmy na obrzeża miasta, pod jakąś starą ruderę. Nie mogę uwierzyć, że ten skurwiel tutaj przetrzymuje swojego syna. Nie mogę wyobrazić sobie jak teraz czuje się Luc. Muszę go uwolnić jak najszybciej.
-Jesteś pewny, że to tutaj?-spojrzałem na przyjaciela.
To jest moja jedyna szansa. Uzgodniłem z detektywem jak mam działać żeby groziła mi jak najmniejsza kara. Zamierzam się tego trzymać, ale boję się co zastanę po wejściu do tej rudery. Nie będę potrafił się opanować, jeśli zobaczę, że Matt zrobił krzywdę Luc'owi.
-Na pewno.-złapał mnie za ramię. -Paul, mamy mało czasu. Rozmawiałem z prawnikiem. Postara się o najniższy wyrok dla ciebie, ale nie zabij go.
Miło, że przyjaciel się o to zatroszczył. Wiem, że zawsze mogę na niego liczyć. Do tej pory mnie nie zawiódł. Wcześniej dowiedziałem się ile może mi grozić, ale jeżeli nie poniosą mnie zbytnio emocję to jakoś się wywinę. Jednak to już nie zależy ode mnie, a od tego w jakim stanie zastanę Luc'a. Tylko on jest teraz najwa…

Część 52.

Ant podskakiwał na korytarzu przed salą Rachel, niecierpliwie czekając aż go dogonię. Nie byłem pewny czy będzie chciała mnie widzieć, ale na pewno chce zobaczyć się z synem.
-No tato.-krzyknął w moją stronę.-Szybciej!
Ludzie siedzący na korytarzu spojrzeli się na mnie, a ja czułem się trochę dziwnie. Nadal nie mogę się przyzwyczaić, że ktoś mówi do mnie tato. Ale to miłe. Dopiero teraz zacząłem zastanawiać się co powie na to Rachel. Co jeśli nie będzie chciała żeby jej syn wołał na mnie tato? Po cichu weszliśmy do sali żeby nie obudzić rudowłosej, ale ona już nie spała. Zerknęła na mnie i po chwili przeniosła spojrzenie na synka.
-Mamo!-Ant podbiegł do niej.-Obudziłaś się.
-Cześć, synku.-uśmiechnęła się, głaskając go po włosach.-Tęskniłam za tobą.
-Byłem tutaj codziennie. Tata, mnie przyprowadzał.-spojrzał na mnie.
Rachel zmarszczyła brwi, a ja wzruszyłem ramionami. Nie chcę jej teraz tego tłumaczyć. Cieszę się, że się wybudziła. Widzę, że nadal jest na mnie zła, ale nie chce tego po…

Część 51.

Siostra nie skomentowała mojego stanu ani tego, że przywiozła mnie do domu obca dziewczyna.
-Dzięki.-odburknęła siostra.
-Pilnowałam go.
Parsknąłem śmiechem na te słowa. Młodej chyba się tylko tak wydawało. Obie spojrzały na mnie spod byka, więc postanowiłem się uspokoić.
-A sama chętnie byś się do niego dobrała.-siostra szarpnęła mnie, wprowadzając tym do domu.
-April, przestań.-spojrzałem na nią.-Claire, nie jest niczemu winna.
-Jasne. Mam jej jeszcze podziękować?-zakpiła.
-Nie musisz.-odezwała się dziewczyna.-Pa, Paul.
Trochę mi przykro, że z mojego powodu spotyka ją tyle przykrości. Oczywiście od samego początku się do tego przyczyniam, ale nie znaczy, że powinienem pozwolić by robił to ktoś inny. Nie sądziłem, że moja kochana siostrzyczka jest w stanie zachowywać się tak w stosunku do kogokolwiek. Ale najwidoczniej nie znam jej tak dobrze jak myślałem. Usiadłem na kanapie, patrząc na siostrę. Jest wściekła i wcale jej się nie dziwię.
-Zadowolony jesteś z siebie? Jak chcesz mi udo…