Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2016

Część 46.

Minął tydzień odkąd wróciłem z Antem ze szpitala. Nie radzę sobie. Doskonale wiedziałem, że nie nadaję się na ojca, ale teraz nie mam wyboru. Anton nie narzeka na moje towarzystwo i do tej pory nie usłyszałem, że jestem beznadziejny. Staram się, ale czasami z tej bezradności mam ochotę wyjść i nie wrócić. Jednak powstrzymuje mnie to, że mam pod opieką syna Rachel, który mógłby wołać na mnie "tato" gdybym tylko tego chciał. Mały ma koszmary przez co oboje nie sypiamy za dobrze, o ile w ogóle sypiamy. W nocy zdarza mi się coś wypić żebym mógł jakoś funkcjonować. Ant czasami bawi się sam w salonie, a ja wtedy mam czas żeby trochę zająć się pracą. Zrzuciłem wszystko na Annie, ale prawda jest taka, że są dokumenty, których ona podpisać nie może. Jeździmy do Rachel codziennie i szlag mnie trafia, gdy dowiaduję się, że nic się nie zmieniło. Z bólem serca patrzę na chłopca, który siedzi przy jej łóżku i opowiada jak bardzo mu jej brakuje, co w szkole, że szukam Luca. Szukam, ale wku…

Część 45.

Całą noc nie spałem. Nie mogłem. Spoglądałem na Anta bojąc się, że znowu się obudzi z płaczem i nie będę umiał go uspokoić. Obok niego powinna leżeć teraz Rachel. Jednak maluch zasnął wtulony we mnie i do rana nie zmienił pozycji. Jak tylko obrócił się na drugi bok, szybko wygrzebałem się z łóżka żeby wziąć prysznic. Dzwoniła Ivy. Zapomniałem, że miałem wysłać jej wczoraj adres, bo miała przyjechać. Pojawi się tutaj za godzinę. Zanim zszedłem na dół zajrzałem jeszcze do Anta zobaczyć czy śpi. Sprawdziłem jeszcze raz telefon z nadzieją, że jest jakaś wiadomość z policji. Niestety nic nie wiedzą, ale szukają. Powiedziałem im o ojcu chłopców, więc postanowili, że to sprawdzą. Matt ma ograniczone prawa rodzicielskie, a jeżeli chciałby się spotkać z chłopcami musiałby mieć zgodę sądu. Nie wiem czy Rachel chciała to ominąć umożliwiając mu zobaczenie się z Luciem i Antem. Z detektywem umówiłem się na jutro. Szukając jakiś zdjęć Luca, w szufladzie znalazłem dokumenty adopcyjne. Usiadłem na ka…

Część 44.

Anton bardzo się ucieszył, że nie musi zostać w szpitalu dłużej. Mimo że chciałby być blisko swojej mamy to woli spać w swoim łóżku, w domu. Nie spałem w domu od rozstania z Rachel.
-Ale mamusia się nie pogniewa?-spojrzał na mnie.
-Oczywiście, że nie.-uśmiechnąłem się lekko.
Nie wiem jak sobie poradzę, ale muszę się postarać żeby maluch jak najmniej odczuwał brak Rachel. Wiem, że mi się to nie uda, ale muszę spróbować. Muszę się zastanowić z kim go zostawię, gdy będę szukać Luca. Musi to być ktoś, przy kim nie odczuje, że zostawiłem go samego. Powinienem zadzwonić do April, ale boję się, że będzie chciała tutaj przylecieć. Nie mogę na to pozwolić szczególnie po jej ostatniej akcji. Jednak muszę jej w końcu powiedzieć, bo prędzej czy później i tak się dowie. Przed powrotem do domu zajrzeliśmy do Rachel. Nadal leży nieprzytomna tak jak wtedy, gdy byłem tutaj wcześniej. Tylko dzięki dźwiękom aparatur, do których jest podłączona, wiem że jeszcze żyje. Lekarz powiedział, że teraz musimy cz…

Część 43.

Włóczyłem się po mieście całą noc, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Powinienem wrócić do Antona, ale nie mogłem. Zachowałem się okropnie. Kiedy jego mama leży w szpitalu ja polazłem do swojej kochanki żeby się z nią pieprzyć. Nie tak zachowuje się facet, któremu zależy na jakiejś kobiecie. Co jest, kurwa, ze mną nie tak? Wydawało mi się, że mam już ten etap za sobą. Do hotelu wróciłem nad ranem tylko po to żeby wziąć prysznic i się przebrać. Ignorowałem wszystkie telefony poza tym ze szpitala. Ant się obudził i pytał o mnie, więc muszę tam jechać. Nie mogłem też zignorować Annie, która wysłała mi smsa. Pożałuję, że jej nic nie powiedziałem. Gdyby wiedziała ilu rzeczy żałuję, bo może gdyby nie moje zachowanie Rachel nic by się nie stało, a Luc byłby przy niej, a nie z obcym facetem. Zgłosiłem porwanie na policję, ale na razie nic nie mogą zrobić. Najlepiej byłoby gdyby zrobił to ktoś z rodziny. Wychodzi na to, że muszę podjąć poszukiwania na własną rękę. Muszę się tym zająć jak najszybci…