Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2016

Część 42.

-Proszę za mną.
Szedłem za młodą kobietą w białym fartuchu, która prowadziła mnie do sali gdzie leży Ant. Chciałem zobaczyć Rachel, ale jest to w tej chwili niemożliwe, ponieważ nadal ją operują. Nie wiedzą ile to potrwa, więc powinienem być przy małym, gdy się obudzi. Nie chcę żeby się bał. Wszedłem do sali i od razu przysiadłem przy łóżku. Łzy cisnęły mi się do oczu, gdy widziałem podłączonego go do różnych aparatur. Cały czas obwiniam się, że pozwoliłem Rachel prowadzić. Była rozstrzęsiona, zapłakana i rozkojarzona, a ja nie zrobiłem nic żeby ją powstrzymać. To przeze mnie tu teraz są, to przeze mnie walczy o życie. Nie może zostawić swoich dzieci, nie ze mną. Bez niej nie dam rady. Nie jestem nawet ich prawnym opiekunem i gdy się coś stanie sąd przyzna opiekę ich ojcu. Nie mogę na to pozwolić. Rachel, nie zostawiaj nas. Otarłem łzy, które jakimś cudem zaczęły płynąć po mojej twarzy. Nie wybaczę sobie tego tak samo jak porwania Luca. Gdybym był z nimi nic takiego by się nie stało. …

Część 41.

Weekend spędziłem z Rachel i chłopcami. Brakowało mi czasu spędzonego na graniu i bieganiu za piłką. Rudowłosa przez te dwa dni wydawała się być wesoła. Rozmawialiśmy o tym jak chłopcy radzą sobie w szkole i że ostatnio nie ma z nimi żadnych problemów. Miałem wyrzuty sumienia, że problemy mieli przeze mnie. Jednak maluchy chyba zapomniały o bójce. W sobotę nie odstępowali mnie na krok. Ubłagali nawet swoją mamę żeby mogli pójść spać później. I mimo że czuję się wykończony po weekendzie to cieszę się, że spędziłem go z nimi. Teraz jak zawsze na koniec miesiąca zwołałem zebranie, na którym siedzę żeby dowiedzieć się co dzieje się w moim wydawnictwie. Na szczęście w tym miesiącu obyło się bez problemów, a wszyscy pracownicy wywiązali się ze swoich obowiązków. Spojrzałem na telefon i zaskoczony byłem widząc tam imię rudowłosej. Ona nie dzwoni bez powodu. Przestraszony odebrałem od razu, wychodząc z sali konferencyjnej, spotykając się jeszcze z niepokojącym spojrzeniem Annie. Od kilku minu…

Część 40.

-Byłeś ostatnio u Rachel?
Annie stoi przede mną w moim gabinecie. Nie miałbym nic przeciwko gdyby nie krzyczała. Jest dopiero dziewiąta, a ja jeszcze się nie obudziłem i nie pomaga druga kawa. Wczoraj pozwoliłem sobie wypić więcej niż powinienem, ale sądziłem, że gdy przyjadę do pracy będę miał spokój przynajmniej przez kilka godzin.
-Zamilcz.-przyłożyłem palec do ust.
-Nie powiedziała ci, że rozmawiała z Mattem, prawda?-skrzyżowała ręce na piersiach.
-Co?-zerwałem się z krzesła jak poparzony i w jednej chwili znalazłem się przy niej.
Żartuje sobie ze mnie. Rozmawiałem z Rachel i nie wspomniała nic o spotkaniu z byłym mężem. Przecież pytałem ją o to. Jak mogła mnie okłamać? Przecież ten facet jest zagrożeniem dla niej i dla dzieci. Do tej pory myślałem, że mam do czynienia z dorosłą i odpowiedzialną kobietą, ale okazuje się, że nie do końca.
-Po co tam łazisz skoro nic ci nie mówi?-spojrzała na mnie z wyrzutem.
-Rozmawiałem z nią. To nie moja wina, że twoja przyjaciółka nie chciała mi…

Część 39.

Od razu pojechałem do Rachel. Przez całą drogę zastanawiałem się co takiego mogło się stać. Mam nadzieję, że to nic złego, a rudowłosa po prostu wyolbrzymia jakiś problem. Czasami jej się to zdarza. Mimo okoliczności cieszę się, że mnie potrzebuje. Stałem pod drzwiami naszego domu zastanawiając się czy powinienem tak po prostu wejść czy jednak zapukać.
-Cześć.-otworzyła zanim miałem okazję podjąć jakąś decyzję.
Miała zapłakane oczy i ręce jej się trzęsły. Podeszła do mnie i się przytuliła. Muszę przyznać, że zaskoczyłam mnie tym.
-Po prostu... Chyba nie daję sobie rady.-wyszeptała.
I płacze z tego powodu? Na pewno nie.
-Rachel.-uniosłem jej głowę tak żeby na mnie spojrzała.-Co się dzieje? Coś z chłopcami?
-Nie.-pokręciła głową i odsunęła się ode mnie.-Wejdź.
-Myślisz, że powinienem?-spojrzałem na nią niepewnie.-Co chłopcy na to?
Jak pytałem ostatnio czy mogę odwiedzić chłopców była przeciwna, bo nie chciała im mieszać w głowach. Myślę, że trochę się bała, że mógłbym powiedzieć im praw…