Przejdź do głównej zawartości

Część 18.

Po powrocie wziąłem szybki prysznic i nie zamierzam odpuścić rozmowy. Im dłużej będę zwlekał tym mniej mi powie albo w końcu odwróci moją uwagę od tego tematu, a to oznacza, że zostanę dłużej niż to konieczne albo wrócę do siebie ze świadomością, że nic nie zrobiłem. O nie, nie zamierzam tego tak zostawić. April siedziała w salonie wpatrując się we mnie.
-Więc?-zacząłem, opierając się o ścianę.-Nie będę czekał w nieskończoność. Zwodzisz mnie od czterech dni.
-A obiecasz mi, że nic mu nie zrobisz?-spojrzała na podłogę, a za chwilę z powrotem na mnie.
-Nie obejdzie się bez rozmowy.-usiadłem obok niej.-Skrzywdził cię i nie zaprzeczaj. Nie potrafisz tego ukryć.
-To moja wina. Spodobał mi się i wykorzystał to. Paul, nie zrobił mi nic czego bym nie chciała. Po prostu odegrał się na mnie za to, że się nim zabawiłam.-wzruszyła ramionami.
Nie wiem co chce ukryć, ale na pewno nie uwierzę w tę bajkę. Moja siostra nie potrafi zabawić się uczuciami innych, ale inni z miłą chęcią to wykorzystują. Dopóki nie dowiem się gdzie mieszka ten koleś nie odpuszczę. Muszę to z nim załatwić i nie mogę pozwolić żeby moja siostra kolejny raz cierpiała przez tego skurwiela.
-Akurat.-zaśmiałem się.-Zabawił się tobą. Adres, April.
Po dłuższej chwili w końcu poddała się i podała mi adres, ale zamknęła się w swoim pokoju nie chcąc więcej rozmawiać ze mną na ten temat. Jakie to, kurwa, dorosłe. Nieważne. Załatwię to jeszcze dzisiaj. Nie muszę z nią o tym rozmawiać. Wystarczy, że załatwię tę sprawę z nim i da jej spokój. Pod wieczór ubrałem się i byłem gotowy na spotkanie z Panem Wykładowcą Olivierem Pattersonem. Zapewne nie spodziewa się mojej wizyty. Kto by się spodziewał wizyty brata naiwnej studentki, który przyleciał specjalnie ze Stanów. Jestem ciekawy jak taki ktoś jak on spędza wieczory.
-Wychodzisz gdzieś?-April pojawiła się w kuchni, ale nawet nie obdarzyła mnie spojrzeniem.
-Tak.-założyłem kurtkę.-Wrócę za godzinę może trzy. Nie czekaj na mnie.-rzuciłem wychodząc.
Bez problemu znalazłem podany przez siostrę adres. Koleś mieszka w bogatej okolicy, ale nie spodziewałem się, że jest to mieszkanie w kamienicy. Pewnym krokiem ruszyłem na piętro i zacząłem walić pięścią w drzwi, nie zwracając uwagi na wścibską sąsiadkę, która akurat teraz musiała wyjść z mieszkania.
-Czego?
Drzwi w końcu się uchyliły i byłem w szoku widząc w nich kolesia sprzed kilku dni. Przez chwilę zastanawiałem się czy nie pomyliłem adresu albo siostra nie podała mi fałszywego, ale to niemożliwe.
-No przedstawienie możemy już sobie pominąć. Widzieliśmy się niedawno.
-A więc jesteś chłopakiem April, tak?-przyjrzał mi się dokładnie.
O patrzcie jaki mądry. Szybko poznał, że jestem tutaj z powodu April.
-Mamy do pogadania i chyba nie chcesz żeby w naszej rozmowie uczestniczyły wszystkie sąsiadki?
W końcu wpuścił mnie do mieszkania. Trzeba przyznać, że jest spore jak na mieszkanko w kamienicy. Dobra, nie przyszedłem podziwiać lokum tego kutasa.
-Powiedz mi jak mogłeś być takim skurwielem i wykorzystać moją siostrę, a później nie zaliczyć jej tego jebanego semestru!-powiedziałem groźnie, stając naprzeciwko niego.
-Wcale jej nie wykorzystałem.-powiedział spokojnie czym zdenerwował mnie jeszcze bardziej.
-Przestań być śmieszny! Myślisz, że ta dziewczyna nie ma uczuć?! Mogłeś inaczej dać jej do zrozumienia żeby się odczepiła!-zacząłem krzyczeć.-Te studia to jej marzenie, a nie oblałeś jej dlatego, że nic nie umiała!
Poniosło mnie, ale miałem ochotę obić mu gębę. Z ledwością się przed tym powstrzymałem. Zrobię to jak dowiem się od niego prawdy.
-Możesz przestać na mnie wrzeszczeć?-spojrzał na mnie.-Nie potrafię rozmawiać w ten sposób. Wyjaśnię ci wszystko tylko nie krzycz.
-Więc słucham?-zdenerwowany usiadłem na kanapie.
Nie potrafię się uspokoić. Nie, jeśli chodzi o uczucia mojej siostry.
-Chciała tego...-zaczął niepewnie.-Jedynym sposobem żeby nie wywalili jej ani mnie było nie zaliczyć jej semestru, który oczywiście mogła poprawić u kogoś innego. Miałem nadzieję, że wie o tym. Tak jak ja wiem, że zależy jej na tych studiach.
-Kurwa, czy ty siebie słyszysz?!-warknąłem.-Myślałeś tylko jak ocalić swoją karierę kosztem mojej siostry!-pochyliłem się do przodu.
-Nie. Inni studenci zaczęli się domyślać, że z nią sypiam.-odsunął się w stronę drzwi, gdybym miał ochotę się na niego rzucić, a miałem na to ochotę wielką.-Gdybym zaliczył jej semestr zaraz zaczęliby gadać, że przespała się ze mną za dobre stopnie. Nie było tak. Jest mądra, a to co zrobiliśmy... Nie wiem.-wzruszył ramionami.-Zapomniałem, że jest moją studentką. Ale gdyby dowiedziała się o tym dyrekcja to byłby koniec jej studiów. Nie mogłem jej tego zrobić.
Był szczery. Nie rozumiem jednak dlaczego April wplątała się w jakiekolwiek relacje ze swoim wykładowcą. Przecież wie czym to grozi, że takim związkiem ryzykuje swoją raczkującą karierę. Jednak to nie znaczy, że wybaczę mu co zrobił mojej siostrze. Przespał się z nią mając gdzieś jej uczucia. Czy postanowił to przerwać, bo zauważył, że się w nim zakochała? Czy w ogóle zauważył, że się w nim zakochała?
-Ale nie będzie miała więcej problemów przeze mnie, bo zmieniam uczelnię.-wyjął z barku butelkę whiskey i nalał sobie do szklaneczki.-Napijesz się?
-Nie rozwiążesz tym sposobem problemu.-podszedłem do niego, biorąc drugą szklaneczkę.-Tu już nie chodzi o same studia.
-Wiem, ale niczego jej nie obiecywałem.-upił łyk ze szklaneczki.-Sama chciała się zabawić. Myślałem, że to jest fair, bo ona tego chce.
-Jesteś popierdolony.-opróżniłem swoją szklaneczkę.-Myślisz, że dla kobiet seks to zabawna jak dla nas? Kurwa, nigdy nie ufaj kobiecie takiej jak ona, gdy mówi tylko o zabawie.
Wypiliśmy kilka drinków i kolesiowi udało się uniknąć obitej gęby dzięki mojej siostrze, która tutaj przyjechała.
-Oszalałeś!-wrzasnęła, szarpiąc mnie za ramię.-Przestań!
-Załatwiam sprawę do końca.-spojrzałem na Oliviera godzącego się na swoją karę.
Chyba zdał sobie sprawę z tego, że postąpił źle i zranił April, mimo że zapewniał, że nie chciał tego zrobić.
-April, przepraszam.-powiedział cicho, patrząc tylko na nią.
-W dupie mam twoje przeprosiny!-spojrzała na niego z pogardą.-Wiedziałeś jak bardzo zależało mi na studiach, więc zamiast się ze mną przespać mogłeś dać sobie spokój albo poczekać aż zaliczę semestr.
Była wściekła, ale widziałem w jej oczach łzy. Teraz to ja chciałem ją stąd wyprowadzić.
-Mam załatwić to za ciebie?-chwyciłem jej twarz w dłonie i się uśmiechnąłem.
-Zamilcz!-wysyczała przez zaciśnięte zęby.-Po prostu chodźmy stąd.
Zostawcie czasami po sobie jakiś komentarz żebym wiedziała, że ktoś to czyta, bo wtedy motywujecie mnie do pisania bardziej niż ja sama siebie ;)
Część może mogłaby być lepsza, ale wyszło jak wyszło. Mam nadzieję, że mimo wszystko Wam się spodobała.

Komentarze

  1. No cóż, cham i prostak z tego profesorka. :d

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawieeee :) Zostawiam link do swojego bloga ! Zapraszam : http://loveelystyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 63.

-Luc, zobacz!-usłyszałem przyciszony głos Anta.
Otworzyłem jedno oko i zauważyłem malucha jak ciągnie swojego brata za rękaw, do naszej sypialni. Gdy stali już w środku zamknąłem oczy żeby nie zauważyli, że nie śpię. Jestem ciekawy co wykombinowali.
-No co?-burknął.
-Zobacz, oni razem śpią!
Miałem ochotę się zaśmiać, ale wtuliłem twarz w ramię Rachel żeby się uspokoić.
-Zawsze ze sobą spali.
-Nie plawda! Luc, myślisz, że zrobią nam rodzeństwo? Mielibyśmy siostrę.-dodał zadowolony.
Teraz już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Obudziłem tym Rachel, która spojrzała na mnie zdziwiona. Pokiwałem głową na maluchy, które widząc, że nie śpimy, wybiegły z pokoju. Pewnie szybko się tutaj nie pojawią, bo będą myślały, że czeka ich rozmowa.
-O co chodzi?-spojrzała na mnie.
-Cześć, na początek.-pocałowałem ją.
-Będziesz mnie tak budzić zawsze?-uśmiechnęła się zadowolona, zarzucając mi ręce ba szyję.
Brakowało mi jej w naszym łóżku. Poranków, gdy jest obok. Szkoda, że doceniłem to tak póź…

Część 59.

-April!-krzyknąłem, przekraczając próg domu.
Muszę porozmawiać z nią o Lucu. Czy zauważyła coś dziwnego w jego zachowaniu. Czy jest coś, czym powinniśmy się martwić. Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, o którą muszę ją zapytać. Nie jest to ważniejsze od chłopców, ale równie ważne.
-Nie krzycz, dzieciaki jeszcze śpią.-stanęła przede mną.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?-zmarszczyła brwi.
-Co z twoimi studiami?
Nie mówiąc nic weszła do salonu, więc poszedłem za nią. Nie może tak po prostu rzucić wszystkiego żeby tutaj ze mną być. Jednak prawda jest taka, że bez niej bym się stoczył i nie wiem czy miałbym siłę znaleźć Luca. Kto by pomyślał, że kiedyś będę potrzebował opieki siostry. To ja się miałem nią opiekować i dopilnować żeby nie zrobiła nic głupiego.
-April, czekam.
-W tej chwili?-spojrzała na mnie, wzruszając ramionami.-Nie wiem. Wzięłam urlop dziekański.
-Po co?
-Po co?! Doskonale wiesz w jakim byłeś stanie!-zaczęła chodzić po pokoju.-Ile brakowało żebyś się zapił?!
-Na jak długo…