Przejdź do głównej zawartości

Część 14.

Minął tydzień od wyjścia ze szpitala, dwa od przyjazdu April i nic się nie zmieniło. Nie chcąc denerwować Rachel pracowałem przez ostatnie pięć dni w domu. W weekend zabrałem dziewczyny i dzieciaki do zoo. Wow, Paul, szalejesz, rodzinna rozrywka. Na jakiś czas mam dość wyjść do klubów. Jeżeli mam znaleźć kobietę, którą pokocham z wzajemnością to na pewno nie tam. Potrzebuję trochę czasu żeby powiedzieć o wszystkim Rachel. Zdecydowałem, że do niej należy decyzja. Będzie mi tylko przykro, że najprawdopodobniej nie będzie chciała mnie już znać, a ja nie zobaczę jej ani dzieciaków. Takie są właśnie konsekwencje, gdy zdradza się kobietę, z którą dzieli się życie. Dziś wracam do pracy, a z wykładowcą April zamierzam sobie porozmawiać jeszcze zanim odeślę ją do Paryża. Jest godzina siódma. Będę spóźniony, wiedziałem o tym i uprzedziłem sekretarkę. Rachel już szykuje dzieciaki do szkoły. Nie chcąc jej przeszkadzać poszedłem obudzić siostrę. Gdybym teraz wszedł do kuchni dzieciaki pewnie przestałyby słuchać mamy i zrobiłby się niepotrzebny hałas, co wydłużyłoby ich przygotowania aż w końcu by się spóźnili. Mógłbym ich wtedy odwieźć. Uśmiechnąłem się na tę myśl. Szkoła jest raptem piętnaście minut stąd. Delikatnie zapukałem w drzwi do pokoju gościnnego i wszedłem. No nie zamierzam czekać aż mnie zaprosi. To mój dom, a April jest gościem. Podszedłem do łóżka żeby ją obudzić, ale jej tam nie było. Dopiero po chwili dostrzegłem ją na balkonie w szlafroku i z kubkiem w dłoniach. Moja mała siostrzyczka dorosła. Nie jest już małą i grubą brzydulą biegającą z lalkami po salonie, a ładną kobietą. Odkąd zaczęła ćwiczyć waży tylko pięćdziesiąt kilo. Z małego grubaska nie został ani ślad. Zawsze jej dokuczałem z tego powodu i teraz żałuję, bo może niepotrzebnie schudła aż do przesady. Ale zapewniała mnie wiele razy, że jej nowa figura podoba jej się bardziej od wystającego brzucha i grubych nóg. Stoi tyłem do mnie, więc pewnie nawet nie wie, że przyszedłem. Czy wyobrażałaś sobie kiedyś mamo, że twoje dzieci będą się trzymać razem? Że kiedyś staną w jednym domu i będą szczęśliwe? Wiem, że nie. Ale będziemy szczęśliwi. Na razie zaskoczyliśmy cię w jednym. Nie chcąc wystraszyć siostry podszedłem do niej stając obok.
-Cześć.-zerknąłem na nią, opierając się o barierkę.
-Cześć.-uśmiechnęła się.-Nie powinieneś być już w pracy?-upiła łyk kawy.
-Może i tak, ale jestem tam szefem.-zaśmiałem się.
-Mama byłaby z ciebie dumna.-spoglądała przed siebie.
Nie byłaby gdyby dowiedziała się jak traktuję kobiety. Nie taki wzorzec miałem dorastając. Tata nigdy nie zdradził matki, a i tak od nas odszedł. Zostawił ją ze mną samą, gdy miałem kilka lat. Mała April pojawiła się dwa lata po jego odejściu. Tata do tej pory nie wie, że mama ma córkę, której tak pragnęła. Nigdy się już nie dowie. To nasza tajemnica. Zginął w wypadku samochodowych w dniu moich dziesiątych urodzin. Jako dzieciak nie rozumiałem co się wtedy stało. Nie docierało do mnie nic, gdy mama mówiła, że tata już nie wróci. Odpowiadałem, że wiem, bo nie ma go już z nami dość długo. Nie wracaliśmy już do tej rozmowy, ale może powinniśmy? Gdybym wiedział, że mamy tak mało czasu na pewno bym to zrobił.
-O czym myślisz?-przysiadła obok mnie.
Nowy facet mamy od początku mi nie pasował. Podejrzewam, że ją bił, ale gdy spytałem o to mając siedemnaście lat zaprzeczyła. Do tego tematu też nie wracałem. Zawsze mówili mi, że mimo wszystko powinienem trzymać się z April razem, bo kiedyś ich zabraknie. Kto by się przejmował wtedy tym marudzeniem? Mama zmarła rok później. Moja siostra miała wtedy tylko dziesięć lat. Jak ja, gdy straciłem ojca. Później kochanek mamy chciał żebym zajął się jego córką. Nie rozumiałem. Dopiero po strzelaninie w jakiej znaleźliśmy się przypadkiem albo i nie, zapewniłem go o tym. Przecież jest moją siostrą i uczył nas z mamą, że mamy się trzymać razem. Zmarł na moich oczach, gdy czekaliśmy na karetkę. Do tej pory myślę, że gdybym wtedy umiał mu pomóc... Ktoś szturchnął mnie lekko, upominając się o odpowiedź.
-O mamie.-patrzyłem przed siebie.
-Szkoda, że nie mogła zobaczyć jak dostaję się na studia. W sumie to dużo ją ominęło.-dopiła swoją kawę i odstawiła kubek.
-Chodź tutaj.-przytuliłem ją do siebie.-Była z ciebie dumna, bo zawsze chciała mieć córkę. Kochałaby cię nawet jeśli byłabyś najgorszą osobą na świecie, bo jesteś jej córką.
-Paul.-zaśmiała się.-Z ciebie na pewno byłaby dumna.
-Bo zaopiekowałem się maleńką siostrzyczką?-uśmiechnąłem się zadziornie.
-Już nie taką maleńką.-wtuliła się we mnie.-Dorosłam, ale jestem już lżejsza żeby siadać ci na kolanach.-zaśmiała się.
Udałem, że tego nie słyszałem. Raz wszedłem z nią w dyskusję na temat utraty wagi. Do dziś żałuję podjęcia tego tematu z kimkolwiek.
-Dla mnie zawsze będziesz małą siostrzyczką.
-Cóż, nie zmieni się to, że ty zawsze będziesz starszy.-zaczęła mnie łaskotać.
Zaczęła wojnę, której nie wygra. Wykorzystała moment mojej nieuwagi i nie minęła nawet chwila, a leżałem pod nią na podłodze. Turlaliśmy się ze śmiechem po pokoju dopóki Rachel nam nie przerwała. Musiała niedawno wrócić ze szkoły. Ładnie musiało to wyglądać. Dwójka dorosłych ludzi zachowała się gorzej niż jej dzieci, które mają po kilka lat. Czy widziałem kiedyś Luca z Antonem tarzających się po podłodze? Nie bili się? Nie, więc nie mam nic na swoją obronę. Podniosłem się poprawiając koszulę i podałem rękę siostrze żeby mogła wstać.
-Może do nas dołączysz?-zaśmiała się i spojrzała na mnie porozumiewawczo.
Załapałem od razu i Rachel też, bo zaczęła się wycofywać, ale April była szybsza. Złapała ją za nogę i nie udało jej się przed nami uciec.
-Chcecie dzisiaj jeść? To puszczać!-zaśmiała się.
Nie mam mowy. To jedyna taka okazja na wariactwa z Rachel. Nie zamierzam odpuścić. Szybko do nich dołączyłem opadając z Rachel na łóżko. Leży teraz pode mną uśmiechnięta. Uniosłem się lekko na rękach i chciałem ją pocałować, gdy usłyszałem mocne trzaśnięcie drzwiami. Odwróciliśmy się oboje, a po April nie było już śladu. Krzyknęła jeszcze coś stojąc za drzwiami. Grzeczna dziewczynka, zaśmiałem się pod nosem.
-I co?-Rachel objęła mnie za szyję, przyciągając do siebie.
-Dobrze ją wychowałem. Wie kiedy wyjść.-wyszczerzyłem zęby w szerokim uśmiechu.
-Ciekawe czy umie gotować, bo jeżeli zostaniemy tu dłużej to nie będzie miała wyboru.-zaśmiała się.
-Wolę seks niż jedzenie.-zacząłem ją całować.
Wiem, że powinienem być w pracy, ale nie mogę sobie odpuścić Rachel wijącej się pode mną. Zdjęła ze mnie koszulę i znieruchomiała z ręką przy opatrunku na brzuchu. Nasze spojrzenia skrzyżowały się na chwilę. O nie, nie chcę żadnej litości ani współczucia. Chcę jej.
-Nie zniechęcaj się, proszę.-wyszeptałem, całując ją znowu.
Paul sobie wyjeżdża ;)
Chcecie żebym dodała zdjęcia postaci? a może macie jakieś pomysły? ;>

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 63.

-Luc, zobacz!-usłyszałem przyciszony głos Anta.
Otworzyłem jedno oko i zauważyłem malucha jak ciągnie swojego brata za rękaw, do naszej sypialni. Gdy stali już w środku zamknąłem oczy żeby nie zauważyli, że nie śpię. Jestem ciekawy co wykombinowali.
-No co?-burknął.
-Zobacz, oni razem śpią!
Miałem ochotę się zaśmiać, ale wtuliłem twarz w ramię Rachel żeby się uspokoić.
-Zawsze ze sobą spali.
-Nie plawda! Luc, myślisz, że zrobią nam rodzeństwo? Mielibyśmy siostrę.-dodał zadowolony.
Teraz już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Obudziłem tym Rachel, która spojrzała na mnie zdziwiona. Pokiwałem głową na maluchy, które widząc, że nie śpimy, wybiegły z pokoju. Pewnie szybko się tutaj nie pojawią, bo będą myślały, że czeka ich rozmowa.
-O co chodzi?-spojrzała na mnie.
-Cześć, na początek.-pocałowałem ją.
-Będziesz mnie tak budzić zawsze?-uśmiechnęła się zadowolona, zarzucając mi ręce ba szyję.
Brakowało mi jej w naszym łóżku. Poranków, gdy jest obok. Szkoda, że doceniłem to tak póź…

Część 59.

-April!-krzyknąłem, przekraczając próg domu.
Muszę porozmawiać z nią o Lucu. Czy zauważyła coś dziwnego w jego zachowaniu. Czy jest coś, czym powinniśmy się martwić. Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, o którą muszę ją zapytać. Nie jest to ważniejsze od chłopców, ale równie ważne.
-Nie krzycz, dzieciaki jeszcze śpią.-stanęła przede mną.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?-zmarszczyła brwi.
-Co z twoimi studiami?
Nie mówiąc nic weszła do salonu, więc poszedłem za nią. Nie może tak po prostu rzucić wszystkiego żeby tutaj ze mną być. Jednak prawda jest taka, że bez niej bym się stoczył i nie wiem czy miałbym siłę znaleźć Luca. Kto by pomyślał, że kiedyś będę potrzebował opieki siostry. To ja się miałem nią opiekować i dopilnować żeby nie zrobiła nic głupiego.
-April, czekam.
-W tej chwili?-spojrzała na mnie, wzruszając ramionami.-Nie wiem. Wzięłam urlop dziekański.
-Po co?
-Po co?! Doskonale wiesz w jakim byłeś stanie!-zaczęła chodzić po pokoju.-Ile brakowało żebyś się zapił?!
-Na jak długo…