Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2015

Część 14.

Minął tydzień od wyjścia ze szpitala, dwa od przyjazdu April i nic się nie zmieniło. Nie chcąc denerwować Rachel pracowałem przez ostatnie pięć dni w domu. W weekend zabrałem dziewczyny i dzieciaki do zoo. Wow, Paul, szalejesz, rodzinna rozrywka. Na jakiś czas mam dość wyjść do klubów. Jeżeli mam znaleźć kobietę, którą pokocham z wzajemnością to na pewno nie tam. Potrzebuję trochę czasu żeby powiedzieć o wszystkim Rachel. Zdecydowałem, że do niej należy decyzja. Będzie mi tylko przykro, że najprawdopodobniej nie będzie chciała mnie już znać, a ja nie zobaczę jej ani dzieciaków. Takie są właśnie konsekwencje, gdy zdradza się kobietę, z którą dzieli się życie. Dziś wracam do pracy, a z wykładowcą April zamierzam sobie porozmawiać jeszcze zanim odeślę ją do Paryża. Jest godzina siódma. Będę spóźniony, wiedziałem o tym i uprzedziłem sekretarkę. Rachel już szykuje dzieciaki do szkoły. Nie chcąc jej przeszkadzać poszedłem obudzić siostrę. Gdybym teraz wszedł do kuchni dzieciaki pewnie przes…
Kolejna część pojawi się w weekend. Dzisiaj chciałam Wam złożyć życzenia świąteczne. Zawsze ciężko jest mi się do tego zebrać. Najpierw chciałabym podziękować za to, że czytacie moje opowiadanie i że czytając Wasze komentarze chcę nadal pisać i robić to lepiej, bo jest ktoś, kto chce to czytać. Pisząc swoje pierwsze opowiadanie bałam się jak przyjmą je ludzie, jak poradzę sobie z krytyką, ale dzisiaj zdaję sobie sprawę, że każdy komentarz wiele dla mnie znaczy. Każdy czytam zawsze, często nie odpisuję, ale tylko dlatego, że nie wiem co mogłabym odpisać prócz prostego dziękuję ;) Chcę mieć z Wami jakiś kontakt, bo dzięki Wam nadal tutaj piszę, Dziękuję Wam bardzo:*A teraz nie będę już zanudzać tylko przejdę do życzeń.

Chciałabym Wam wszystkim życzyć dużooo zdrowia, szczęścia, miłości, żebyście się poddawali (no przynajmniej nie tak łatwo jak ja w tym roku ;p), nie dajcie sobie wmówić, że czegoś się nie da. Czasu spędzonego w gronie rodziny i najbliższych. Gdzieś tam na samym końcu życzę…

Część 13.

Po tygodniu w końcu mogę wyjść ze szpitala. Wspomniałem już, że lekarz zatrzymałby mnie jeszcze z tydzień? Chyba oszalał. Miałem dość leżenia tutaj dwa dni i ledwo wytrzymałem tydzień, a on myślał, że przekona mnie żebym został dłużej. Ja rozumiem, że to jego praca i polega na pilnowaniu pacjentów, ale dlaczego nikt nie rozumie, że ja też muszę pracować? Poza tym nie będę niepotrzebnie zajmował łóżka osobom, które potrzebują go bardziej. Jak coś się będzie działo mam od razu przyjechać. Ok, to rozumiem.
-Paul, może ten lekarz ma rację?-Rachel patrzyła na mnie niepewnie.
-Może ma, ale wystarczy już tego leżenia. Poza tym zgodziłem się żebyś to ty prowadziła. Nie marnuj takiej okazji.-podałem jej kluczyki od samochodu i pocałowałem w policzek.-Jedźmy już. Mam kilka spraw do załatwienia, a April nie może czekać dłużej.
-Nie sądzisz, że byłoby dla niej dobrze, gdyby została z nami?
Też bym chciał żeby była bliżej mnie, ale nie chcę żeby rezygnowała z marzeń tylko dla mnie. Taką podjęła de…

Część 12.

Telefon odzyskałem dopiero rano. Kurde, lubię Annie, ale mogła załatwić to szybciej. Teraz stoi i gapi się na mnie. Czy zapewniłem już wspaniałe widowisko swoją obitą twarzą? Jeśli tak, niech spieprza. Nie odzywając się nic odblokowałem telefon. Trzy połączenia od Rachel, pięć od Johnego i dwa od April. Dzwoniła wczoraj dwa razy. Raz zanim mnie pobili i drugi zapewne, gdy przyleciała.
-Coś jeszcze?-spojrzałem na nią.
-Nie.-odpowiedziała speszona.
-To może wróć do pracy? Za to ci chyba płacę.
-Widać dochodzisz do siebie, więc nie mam się co martwić, że stracę pracę.-wstała.-Trzymaj się, dupku.
O, nie wierzę. Zaśmiałem się na jej zachowanie. Kobiety momentami są takie dziecinne. Sądząc po tym, że nic mnie nie boli uważam, że czuję się lepiej. Od wczoraj nie rozmawiałem z lekarzem, a chętnie dowiedziałbym się kiedy w końcu wyjdę do domu. Czy celowo mnie unika? Właśnie oddzwaniałem do siostry, gdy ta wbiegła do sali i wtuliła się we mnie. Tak dobrze ją widzieć. Jest taka jaką ją zapamięta…