Przejdź do głównej zawartości

Część 237.

Patryk wrócił do mnie nad ranem.
-Dopiero zasnął.-wtulił się w moje plecy.-Troche minie zanim wstanie.
-Długo rozmawialiście?-odwróciłam się do niego.
-Na początku w ogóle nie chciał rozmawiać. Chciał dzwonić do Amelii, ale wybiłem mu to z głowy. Jednak powinien, bo zachował się w stosunku do niej okropnie.
-Co jej powiedział?
-Ze ma usunąć dziecko, a jeżeli nie to koniec ich małżeństwa.
Wykrzyczał jej to i jeszcze kilka przykrych słów wspominając o Magdzie.
-Boże.-zakryłam usta dłonią.-Ona mu tego nie wybaczy.
-Wybaczy.-pocałował mnie w ramie.-Jeżeli zmieni zdanie wybaczy mu wszystko, bo wie, że mówił to w złości.
-Chcę do niej pojechać zanim Michał się tam pojawi. Zostaniesz z Nathanem?
-Nika...-pokręcił głową.-Dobrze.
-Kocham Cię.-pocałowałam go.-Dobrze, że cię mam.
Ubrałam jeansy i bluzę po czym zeszłam na dół zobaczyć czy Michał jeszcze śpi. Przykryłam go kocem. Dobrze, że się nie obudził, bo pewnie chciałby pojechać ze mną, a nie jest w najlepszym stanie na wizytę o tej porze w szpitalu. Mam nadzieję, że nie obudzi się zanim wróce, a jeśli tak to Patryk powstrzyma go przed wyjściem. Tak naprawdę to nie wiem czego mogłam się spodziewać. Niepewnie weszłam do sali. Amelia stała przy oknie.
-Cześć.
-Cześć.-odpowiedziała beznamiętnie nawet nie odwracając się w moją stronę.
-Jak się czujesz?
-Źle...
-Ami, on tak nie myśli.-usiadłam na łóżku.
-Wiem.-zauważyłam, że otarła łzę.-Po prostu nie chce tego dziecka. Kocham go dlatego biorę pod uwagę usunięcie, ale będę nienawidzieć siebie za to do końca życia.
Nie wiedziałam co mam jej powiedzieć. Mam nadzieję, że Michał po wczorajszej rozmowie weźmie się w garść i wychowają tą dziecko. Nie może pozwolić żeby je usunęła. Nie, jeżeli nie ma stuprocentowej pewności, że ta ciąża zagraża jej życiu. Nie chcę żeby po tym rozstali się tak jak Mike z Majką. Do tej pory nie mogą dojść do porozumienia. Michał już jedną dziewczynę kochał tak bardzo, że był w stanie za nią umrzeć. Drugi raz takiego rozstania nie przeżyje. Nie mogę na to pozwolić, bo bardzo mi na nim zależy. Jest moim przyjacielem, jest jak brat i nie wybaczyłabym sobie, że nie wybiłam mu z głowy tego pomysłu i pozwoliła im na to.
-Daj mu czas. On też chce tego dziecka. Po prostu matwi się o ciebie.
-Nika, ja też się się boję.-spojrzała na mnie.-Ale chcę urodzić to dziecko. Powinniśmy uważać żeby do tego nie dopuścić, ale stało się. Nie wiem co zrobi Michał, ale chcę podejmować decyzję z nim. Nie będę mogła donosić tej ciąży wiedząc, że w razie co on nie zaopiekuję się naszym dzieckiem.
Ona jest cholernie odpowiedzialna. Normalnie nie mogę wyjść z podziwu jak bardzo liczy się ze zdaniem Michała i jak bardzo zależy jej na jego szczęściu. Są w sytuacji, gdzie żadne rozwiązanie nie jest dobre i to ich niszczy.
-Długo z nami rozmawiał.-powiedziałam cicho.-Bardzo mu na tobie zależy i przykro mi, że powiedział ci takie rzeczy.
-Był zły. Wiem, że tak nie myśli.-otarła łzy.-Powiedział, że Magda nigdy nie wywinęła by mu takiego numeru i to zabolało najbardziej.
-Wywinęła mu o wiele gorszy numer.-przytuliłam ją.-Powiedział tak, bo chciał...
-Mnie zranić i mu się udało.-przerwała mi.
-Nie.-pokręciłam głową.-Chciał żebyś zrobiła tak jak on chce, bo wiedział, że inaczej cię nie przekona. A teraz głupek się upił i żałuje tego. Wybaczysz mu, prawda?-spojrzałam na nią.
-Myślisz, że powinam? Ty byś wybaczyła Patrykowi?
-Nie wiem... Bardzo go kocham, więc bym wybaczyła, jeżeli wiedziałabym, że to wszystko nieprawda.
-Ale wierzysz w to, że wszystko, co w złości powiedział Michał to nieprawda?
-Tak.-powiedziałam niewachając się.-Widziałam go wczoraj zapłakanego i rozstrzęsionego oraz bezradnego.. Jedyne co powtarzał cały czas to, to że nie chce cię stracić, bo bardzo cię kocha. Wiesz co powiedział?-uśmiechnęłam się.-Że jesteś dla niego ważniejsza ode mnie, a to znaczy, że już nikt nie znaczy dla niego tak wiele jak ty. Zrobi dla ciebie wszystko. Dobrze, że jeszcze tego nie zrobiłaś. Macie czas.
Długo rozmawiałyśmy płacząc i śmiejąc się na przemian. Michał nie przyszedł, ale może to i lepiej. Ami przemyśli sobie wszystko na spokojnie i on też. Gdy wróciłam do domu chłopaki ganiali się z Nathanem po salonie. Michał dzisiaj wygląda lepiej i chyba nawet ma dobry humor.
-Mamii.-synek podbiegł do mnie uciekając przed Patrykiem.
-Cześć maluchu.-kucnęłam przy nim i pocałowałam go w czoło.-Jedliście coś
-Czekaliśmy na ciebie jak ugotujesz.-zaśmiał się Patryk.
-Oszaleliście.






______________________________
Za wszelkie błędy przepraszam.
Zapraszam na mojego drugiego bloga
http://prostadrogadoserca.blogspot.com/
Pozdrawiam :**

Komentarze

  1. boże, mam nadzieję, że ona nie usunie :< i jak on mógł jej tak powiedzieć ?! :0

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że im się ułoży! :))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 63.

-Luc, zobacz!-usłyszałem przyciszony głos Anta.
Otworzyłem jedno oko i zauważyłem malucha jak ciągnie swojego brata za rękaw, do naszej sypialni. Gdy stali już w środku zamknąłem oczy żeby nie zauważyli, że nie śpię. Jestem ciekawy co wykombinowali.
-No co?-burknął.
-Zobacz, oni razem śpią!
Miałem ochotę się zaśmiać, ale wtuliłem twarz w ramię Rachel żeby się uspokoić.
-Zawsze ze sobą spali.
-Nie plawda! Luc, myślisz, że zrobią nam rodzeństwo? Mielibyśmy siostrę.-dodał zadowolony.
Teraz już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Obudziłem tym Rachel, która spojrzała na mnie zdziwiona. Pokiwałem głową na maluchy, które widząc, że nie śpimy, wybiegły z pokoju. Pewnie szybko się tutaj nie pojawią, bo będą myślały, że czeka ich rozmowa.
-O co chodzi?-spojrzała na mnie.
-Cześć, na początek.-pocałowałem ją.
-Będziesz mnie tak budzić zawsze?-uśmiechnęła się zadowolona, zarzucając mi ręce ba szyję.
Brakowało mi jej w naszym łóżku. Poranków, gdy jest obok. Szkoda, że doceniłem to tak póź…

Część 59.

-April!-krzyknąłem, przekraczając próg domu.
Muszę porozmawiać z nią o Lucu. Czy zauważyła coś dziwnego w jego zachowaniu. Czy jest coś, czym powinniśmy się martwić. Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, o którą muszę ją zapytać. Nie jest to ważniejsze od chłopców, ale równie ważne.
-Nie krzycz, dzieciaki jeszcze śpią.-stanęła przede mną.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?-zmarszczyła brwi.
-Co z twoimi studiami?
Nie mówiąc nic weszła do salonu, więc poszedłem za nią. Nie może tak po prostu rzucić wszystkiego żeby tutaj ze mną być. Jednak prawda jest taka, że bez niej bym się stoczył i nie wiem czy miałbym siłę znaleźć Luca. Kto by pomyślał, że kiedyś będę potrzebował opieki siostry. To ja się miałem nią opiekować i dopilnować żeby nie zrobiła nic głupiego.
-April, czekam.
-W tej chwili?-spojrzała na mnie, wzruszając ramionami.-Nie wiem. Wzięłam urlop dziekański.
-Po co?
-Po co?! Doskonale wiesz w jakim byłeś stanie!-zaczęła chodzić po pokoju.-Ile brakowało żebyś się zapił?!
-Na jak długo…