Przejdź do głównej zawartości

Część 236.

-Michał, co się stało?-podeszłam do niego.
-Kurwa...-usiadł na kanapie zakrywając twarz w dłoniach.-Ona jest w ciąży. To ją zabije, a ona nie chce...usunąć.
Usiadłam obok niego. Nie wierzę. Jednak miałam rację. Co gorsza ona jest w stanie poświęcić swoje życie dla tego dziecka, a Michał sobie bez niej nie poradzi. Nie może mu tego zrobić.
-Michał.-wzięłam jego twarz w dłonie.-To wasze dziecko...
Coś we mnie pękło, gdy spojrzałam w jego załzawione oczy.
-Co z tego skoro ją zabije?-powiedział drżącym głosem.
-Cii.-przyłożyłam mu palec do ust, który lekko musnął.
-Nika.-wydusił i wtulił się we mnie jak Nathan, zanim do nas przyszedł.
Tylko, że moje dziecko łatwiej było mi pocieszyć, bo uderzył się lekko w główkę. Głaskałam go po głowie czekając aż się uspokoi. Nie chcę mu teraz mówić co powinien zrobić. Dlaczego właśnie jego dotyka taka tragedia? Patryk zszedł do nas i lekko zmieszany usiadł na fotelu. Bujałam się z Michałem w ramionach. Mój mąż sam nie wiedział jak mu pomóc, ale domyśla się co się stało.
-Chcę...-powiedział zachrypniętym głosem odsuwając się troszeczkę ode mnie.-Ale nie teraz, gdy... Ona nawet nie wiem... Ja pierdole, nawet nie chcę o tym myśleć.-spojrzał na Patryka.-Bardzo ci współczuję, gdy pomyślę, co czułeś, gdy nie wiedziałeś czy Nika przeżyje poród. Myślałem, że wtedy... Mi też było ciężko, ale teraz mogę stracić najważniejszą kobietę w moim życiu. A myślałem, że poza Niką nikt nie będzie dla mnie tak ważny.
Patryk chyba mimo wszystko odetchnął z ulgą. Myślał, że Michał czuje do mnie coś więcej niż przyjaźń, a teraz ma pewność, że jest ze mną zżyty jak Mike.
-A co jeśli okaże się...-spojrzał na niego.-Że oni oboje przeżyją? Nie wybaczylibyście sobie tego.
-Czy ty słyszysz co ty mówisz!-wrzasnął.-Mam świadomie pozbawić moją żonę życia, a dziecko matki?! Twoim zdaniem to jest odpowiedzialne?!
-Michał.-położyłam mu dłoń na ramieniu.
-Po prostu. Może powinniście się dowiedzieć jakie są możliwości. Niekoniecznie w Polsce... Spróbuj zrozumieć, że Amelia też chciałaby być matką.
-Co jej z tego jak umrze?
-Michał, ja nie jestem przeciwko tobie. Medycyna cały czas idzie naprzód. Mogą uratować i ją i dziecko.
-Może Patryk ma rację?-spojrzałam na przyjaciela.-Decyzję o aborcji zdążycie podjąć. Nie lepiej się upewnić? Powiedziałeś, że który to tydzień?
-Podobno piąty albo szósty.-wytarł zapłakane oczy.
-Daj jej szansę. Pozwól mieć wybór. Chyba nie chciałbyś żeby cię znienawidziła.
-Nie wiem.-rozpłakał się jak małe dziecko.
To normalne, że w końcu wszystkie tamy puściły i przestał ukrywać, co naprawdę czuje. Patryk przyniósł mu zimne piwo.
-A czego mocniejszego nie masz?
-Jeśli masz ochotę to się znajdzie.
-Nie wiem czy powinienem.
-Wypij to piwo. Połóż się, odpocznij, a jutro wszystko przemyślisz. Na spokojnie.-poklepałam go po plecach.
-Zostaniecie ze mną?-spojrzał na nas.
-Ja idę do Nathana, ale Patryk z tobą zostanie.-zerknęłam na ukochanego, który pokiwał twierdząco głową.
-Racja, masz syna do pilnowania.
-Odpocznij.-pocałowałam go w czoło.-Jutro będzie ciężki dzień.
-Nie, ciężkie będzie kilka miesięcy.
-Dobranoc.-pocałowałam Patryka i poszłam na górę.
Zostałabym tam z nimi, ale prawda jest taka, że ciężko mi tego słuchać. Sama w środku się trzęsę, bo nie wiem jak powinien postąpić. A co jeśli zgodzi się na to dziecko, a później okaże się, że Amelia tego nie przeżyje? Znienawidzi nie tylko siebie, ale też nas i tego malucha. Jednak jeżeli wszystko się uda będą szczęśliwi i jedyne, za co będą się winić to, to że chcieli zabić to maleństwo. Nigdy nie chciałabym stawać przed takim wyborem. Zapewne wybrałabym życie dziecka i przykro było by mi gdyby nie było mi dane patrzeć jak dorasta.






_________________________________________
ha i kto się spodziewał?
Kto z Was w tym roku przystępuje do matury albo
ją poprawia? ;)
Za wszelkie błędy przepraszam.
Zapraszam na mojego drugiego bloga
http://prostadrogadoserca.blogspot.com/
Pozdrawiam :**

Komentarze

  1. O ja! To się porobiło, jestem mega ciekawa, co będzie dalej!

    OdpowiedzUsuń
  2. wiedziałam! mam nadzieję, że nie usunie i że przeżyje, bo bym ci innego scenariusza chyba nie wybaczyła ;o ja w 1 LO jestem, także mam jeszcze troszeńkę czasu, ale jestem świadoma, jak szybko to zleci :3

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 63.

-Luc, zobacz!-usłyszałem przyciszony głos Anta.
Otworzyłem jedno oko i zauważyłem malucha jak ciągnie swojego brata za rękaw, do naszej sypialni. Gdy stali już w środku zamknąłem oczy żeby nie zauważyli, że nie śpię. Jestem ciekawy co wykombinowali.
-No co?-burknął.
-Zobacz, oni razem śpią!
Miałem ochotę się zaśmiać, ale wtuliłem twarz w ramię Rachel żeby się uspokoić.
-Zawsze ze sobą spali.
-Nie plawda! Luc, myślisz, że zrobią nam rodzeństwo? Mielibyśmy siostrę.-dodał zadowolony.
Teraz już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Obudziłem tym Rachel, która spojrzała na mnie zdziwiona. Pokiwałem głową na maluchy, które widząc, że nie śpimy, wybiegły z pokoju. Pewnie szybko się tutaj nie pojawią, bo będą myślały, że czeka ich rozmowa.
-O co chodzi?-spojrzała na mnie.
-Cześć, na początek.-pocałowałem ją.
-Będziesz mnie tak budzić zawsze?-uśmiechnęła się zadowolona, zarzucając mi ręce ba szyję.
Brakowało mi jej w naszym łóżku. Poranków, gdy jest obok. Szkoda, że doceniłem to tak póź…

Część 59.

-April!-krzyknąłem, przekraczając próg domu.
Muszę porozmawiać z nią o Lucu. Czy zauważyła coś dziwnego w jego zachowaniu. Czy jest coś, czym powinniśmy się martwić. Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, o którą muszę ją zapytać. Nie jest to ważniejsze od chłopców, ale równie ważne.
-Nie krzycz, dzieciaki jeszcze śpią.-stanęła przede mną.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?-zmarszczyła brwi.
-Co z twoimi studiami?
Nie mówiąc nic weszła do salonu, więc poszedłem za nią. Nie może tak po prostu rzucić wszystkiego żeby tutaj ze mną być. Jednak prawda jest taka, że bez niej bym się stoczył i nie wiem czy miałbym siłę znaleźć Luca. Kto by pomyślał, że kiedyś będę potrzebował opieki siostry. To ja się miałem nią opiekować i dopilnować żeby nie zrobiła nic głupiego.
-April, czekam.
-W tej chwili?-spojrzała na mnie, wzruszając ramionami.-Nie wiem. Wzięłam urlop dziekański.
-Po co?
-Po co?! Doskonale wiesz w jakim byłeś stanie!-zaczęła chodzić po pokoju.-Ile brakowało żebyś się zapił?!
-Na jak długo…