Przejdź do głównej zawartości

Część 235.

Martwię się o związek Michała. Od tygodnia siedzi przy Ami w szpitalu. Jej stan zdrowia się nie polepszył, ale też nie pogorszył.
-Co będzie z nimi?-spojrzałam na Patryka, który siedzi na kanapie oglądając z Nathanem bajki.
-Nie wiem.
-Szkoda mi Michała.. Dlaczego musiało go to spotkać.
-Nika, co ja mam ci powiedzieć? Mi też jest przykro z tego powodu, ale tutaj potrzeba czasu. Nic nie możemy poradzić na to.-spojrzał na mnie.-Mam nadzieję, że wyjdzie z tego i nie będą musieli już przez to przechodzić.
-On chce mieć dziecko.-usiadłam obok niego.
-Wcale mu się nie dziwię. Nie wiem, co bym zrobił na jego miejscu. Nathan dużo zmienił w naszym życiu. Nie wyobrażam sobie, że mogło by go z nami nie być.
-Nie wiem jak mam mu pomóc. On już się załamał. Udaje silnego, ale widzę, że nie daje sobie już z tym wszystkim rady.
-Chodź tu.-przytulił mnie.-Pomagasz mu cały czas. Dużo daje to, że jesteś w każdej chwili i nie odtrącasz go nawet, gdy przyjdzie czy zadzwoni w nocy i obudzi cię po ciężkim dniu.
-On mnie nigdy nie zostawił i dzięki niemu mam teraz ciebie i to wszystko.
-Dlatego rozumiem, że chcesz mu pomóc.-pocałował mnie.-Ale musisz trochę odpocząć, bo drugą noc chodzisz niewyspana, a do tego jesteś blada.
-Nie najlepiej się czuję.-oparłam głowę na jego ramieniu.
Mój syn był tak cicho oglądając bajki, że myśleliśmy, że usnął. Ale jak tylko zaczęła się reklama wskrobał się Patrykowi na kolana.
-Ta ta.-uśmiechnął się wyciągając rączki w jego stronę.
-Co jest kolego?-wziął go na ręce.
-Taa.-wtulił się w niego, a ja pogłaskałam go po główce.
Nasz synek to mały przytulasek, który jakby mógł nie odstępowałby nas na krok. Ja też lubię się do niego przytulać i patrzeć jak rośnie, rozrabia i śmiać się, gdy wymawiać słowa po swojemu. Zastanawiam się jak to będzie, gdy będzie musiał iść do przedszkola. Na szczęście mamy jeszcze kilka lat zanim tak się stanie. Po obiedzie poszliśmy do mamy Patryka. Nathan bardzo ją lubi, ale co się dziwić skoro spędza z nią dużo czasu. Widzę, że jest dumna z syna i bardzo się cieszy, że doczekała się wnuka.
-Jak wam się układa?-spojrzała na nas.
-Przecież wiesz.-powiedział Patryk.
-No ostatnio to się nie widzieliśmy.
-Nic się nie zmieniło.
-Patryk.-skarciłam go.-U nas dobrze, ale Michał ma trochę problemów. Ami znowu trafiła do szpitala i na razie niewiadomo co jej jest.
-Albo ona nie chce powiedzieć.-odburknął.
-Ty coś wiesz?-spojrzałam na niego.
-Michał do mnie napisał, że wpadnie do nas wieczorem, pogadać.
Kompletnie nie wiem po co ma do nas przyjść. Co może ukrywać Amelia? Boże, ja chyba wiem, co on chce nam powiedzieć. Mam nadzieję, że bardzo się mylę. Przecież to ich zniszczy, mimo że oboje tego pragną. Boję się reakcji Michała. Wróciliśmy do domu czekając jak przyjdzie. Nathan rozrabiał rzucając zabawkami po całym salonie. Patryk dostał nawet jednym z samochodzików.
-Przestaniesz, łobuzie?-spojrzał na niego z groźną miną.
Niestety dało to przeciwny skutek. Maluch zaczął się śmiać i rozrabiać jeszcze bardziej. Biegał, skakał i krzyczał dopóki się nie uderzył o krzesło. Wtedy zaczął się płacz.
-I widzisz.-wzięłam go na ręce wycierając łzy.-Nie wolno tak.
Przytulił się mocno do mnie nadal płacząc.
-Śpiący jest.
-Jeszcze przed chwilą wariował jak szalony.-spojrzałam na synka.
-Cześć.-Michał wszedł wkurzony.
-Wezmę położę Nathana spać.-Patryk wziął synka i poszli na górę.
-Coś się stało?-spytałam niepewnie.
-A jak myślisz?-prawie wrzasnął.-Ona jest nieodpowiedzialna!





_________________________________________
Jakoś mi się dzisiaj spontanicznie udało
dokończyć tą część, którą zaczęłam kilka dni temu ;)

Za wszelkie błędy przepraszam.
Zapraszam na mojego drugiego bloga
http://prostadrogadoserca.blogspot.com/
Pozdrawiam :**

Komentarze

  1. Jestem ciekawa, co zrobiła Ami!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy to jest to o czym myśle? Ami jest w ciąży? Świetny rozdział czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. i ta w ciąży ! i Nika chyba też :3 i o matko, jak już pisałam kocham cię i poprawiłaś mi humor <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skad pomysl, ze Nika w ciazy? ;) ciesze sie, ze poprawilam humor :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 63.

-Luc, zobacz!-usłyszałem przyciszony głos Anta.
Otworzyłem jedno oko i zauważyłem malucha jak ciągnie swojego brata za rękaw, do naszej sypialni. Gdy stali już w środku zamknąłem oczy żeby nie zauważyli, że nie śpię. Jestem ciekawy co wykombinowali.
-No co?-burknął.
-Zobacz, oni razem śpią!
Miałem ochotę się zaśmiać, ale wtuliłem twarz w ramię Rachel żeby się uspokoić.
-Zawsze ze sobą spali.
-Nie plawda! Luc, myślisz, że zrobią nam rodzeństwo? Mielibyśmy siostrę.-dodał zadowolony.
Teraz już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Obudziłem tym Rachel, która spojrzała na mnie zdziwiona. Pokiwałem głową na maluchy, które widząc, że nie śpimy, wybiegły z pokoju. Pewnie szybko się tutaj nie pojawią, bo będą myślały, że czeka ich rozmowa.
-O co chodzi?-spojrzała na mnie.
-Cześć, na początek.-pocałowałem ją.
-Będziesz mnie tak budzić zawsze?-uśmiechnęła się zadowolona, zarzucając mi ręce ba szyję.
Brakowało mi jej w naszym łóżku. Poranków, gdy jest obok. Szkoda, że doceniłem to tak póź…

Część 59.

-April!-krzyknąłem, przekraczając próg domu.
Muszę porozmawiać z nią o Lucu. Czy zauważyła coś dziwnego w jego zachowaniu. Czy jest coś, czym powinniśmy się martwić. Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, o którą muszę ją zapytać. Nie jest to ważniejsze od chłopców, ale równie ważne.
-Nie krzycz, dzieciaki jeszcze śpią.-stanęła przede mną.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?-zmarszczyła brwi.
-Co z twoimi studiami?
Nie mówiąc nic weszła do salonu, więc poszedłem za nią. Nie może tak po prostu rzucić wszystkiego żeby tutaj ze mną być. Jednak prawda jest taka, że bez niej bym się stoczył i nie wiem czy miałbym siłę znaleźć Luca. Kto by pomyślał, że kiedyś będę potrzebował opieki siostry. To ja się miałem nią opiekować i dopilnować żeby nie zrobiła nic głupiego.
-April, czekam.
-W tej chwili?-spojrzała na mnie, wzruszając ramionami.-Nie wiem. Wzięłam urlop dziekański.
-Po co?
-Po co?! Doskonale wiesz w jakim byłeś stanie!-zaczęła chodzić po pokoju.-Ile brakowało żebyś się zapił?!
-Na jak długo…