Przejdź do głównej zawartości

Część 233.

Nasz cudowny weekend dobiegł końca, ale nie jest mi smutno z tego powodu, bo wracamy do synka. Jestem ciekawa jak poradzili sobie z nim Pati z Domikiem. Zamiast jechać do rodziców podjechaliśmy do domku nad jeziorem. Pogoda z dnia na dzień robi się ładniejsza. W sumie mamy już połowę wiosny. Zobaczyliśmy, że dzieciaki biegają przed domem, ganiając Sonę. Mike musiał ją tutaj przywieźć. Ciekawa jestem czy został. Nathan jak tylko zobaczył nasz samochód zaczął krzyczeć z radości. Od razu jak wysiadłam wzięłam go na rączki i wyściskałam. Mam pewność, że mój syn spędził fajnie weekend i został wymęczony. Oprócz tego, że się za nami stęsknił nie stało mu się nic złego. Zresztą wiem, że Domik potrafi się zająć dzieciakami najlepiej. Widać to po blondyneczce, którą traktuje jak własną córkę, która traktuje go jak własnego ojca.
-Mami.-przytulił się do mnie.
-Kochanie moje.-wycałowałam go.
-Cześć, chłopaku.-Patryk pocałował go w główkę, a on wyciągnął rączki żeby mógł wziąć go tatuś.
-Siemanko.-pomachał nam Domik kopiąc piłkę do Oktawii.
Podbiegłam do niej od tyłu i wzięłam na ręce.
-A ty się ze mną nie przywitasz, łobuziaro?
-Zośtaw.-piszczała próbując się wyrwać.
-Dawaj ciotce buziaka i cie puszczam.-zaśmiałam się.
Niechętnie mnie pocałowała i pobiegła za piłką.
-Pati, powiedz, że był grzeczny.
-Był.-uśmiechnęła się.-No poza rozrabianiem po nocach.
-Nie zasnął dopóki nie włączyliśmy mu głośno muzyki.-zaśmiał się Domik.
-Patryk mu zawsze śpiewa.-spojrzałam na męża, który posadził sobie synka na kolanach.
-No co? Lubi, no nie?
-Taaa.-uśmiechnął się maluch wtulając w niego.
Jest zmęczony i oczka mu się już zamykają. Jestem pewna, że uśnie za chwilę nie upominając się o smoczka.
-Jak się udał wypad?
-Dobrze.-uśmiechnęłam się i zobaczyłam Mika idącego z Majką w naszą stronę.
Nie trzymają się za ręce, ale rozmawiają ze sobą, a to już wiele znaczy. Podszedł do mnie i przytulił się.
-Nathan potrzebuje siostry.-zaśmiał się.-Ewentualnie brata.
-Spokojnie, będzie.-Patryk się z nim przywitał.
-Mąż przemówił. Nie wiem czy muszę coś dodać?
Opowiadali jak dzieciaki wariowały przez dwa dni. Myślałam, że Nathan będzie markotny, a okazuję się, że Oktawia bawiła się z nim cały czas i co najlepsze nie rozrabiali. Chyba musimy z nim częściej tutaj przyjeżdżać. Mike pogodził się z Majką i zamierzają się przyjaźnić. Nie myślą o związku, bo nie chcą niczego psuć. Jeżeli coś ma z tego wyjść to wyjdzie. Nic na siłę. W sumie dobrze, ale i tak uważam, że mają sobie jeszcze wiele do wyjaśnienia żeby zostawić tamten rozdział za sobą i nie wystarczy na to weekend, tydzień czy nawet miesiąc, ale mają czas. Jeżeli im zależy to czekanie wyjdzie im na dobre. Dawno nie spędzaliśmy razem czasu. Brakuje tylko Magdy i Michała no i ich połówek. Fajnie jakbyśmy mogli się wszyscy razem spotkać. Może Igor mógłby przylecieć z Holandii. Zaprosilibyśmy Damiana z córką i siostrą, w końcu w jakiejś części też się z nami trzymają. Może w wakacje uda nam się zorganizować taki wspólny wyjazd z przyjaciółmi i dzieciakami na kilka dni, na Mazury by chociaż przez chwilę było jak dawniej. Myślę, że wszystkim spodoba się mój pomysł. Moglibyśmy odpocząć, ponarzekać i powspominać stare dobre czasy jak zamiast zakładania rodzin liczyły się dla nas imprezy i bójki. Nie mogę uwierzyć, że zmieniliśmy się nie do poznania. A najlepsze, że w szkole nikt w nas nie wierzył, a nauczyciele uważali, że skończymy na odwykach bez pracy, sami. Teraz widzę jak bardzo wszyscy się mylili. Udowodniliśmy co jest dla nas najważniejsze, coś czego inni nigdy nie zrozumieją, a szkoda. Przyjaźń i rodzina to najważniejsze co w życiu mamy i nie warto przekładać ich nad szkołę czy pracę. Jeśli pozwolimy żeby tak się stało stracimy ich na zawsze w porównaniu z resztą rzeczy.




_____________________________________________
Za wszelkie błędy przepraszam.
Zapraszam na mojego drugiego bloga
http://prostadrogadoserca.blogspot.com/
Pozdrawiam :**

Komentarze

  1. Kocham kocham i jeszcze raz kocham twoje opowiadanie *.* Mam nadzieje, że bd mieli jeszcze córeczke. Pisz dalej. Mam nadzieję, że to opowiadanie się nigdy nie skączy <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Może Nathan w końcu będzie miał rodzeństwo :))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 63.

-Luc, zobacz!-usłyszałem przyciszony głos Anta.
Otworzyłem jedno oko i zauważyłem malucha jak ciągnie swojego brata za rękaw, do naszej sypialni. Gdy stali już w środku zamknąłem oczy żeby nie zauważyli, że nie śpię. Jestem ciekawy co wykombinowali.
-No co?-burknął.
-Zobacz, oni razem śpią!
Miałem ochotę się zaśmiać, ale wtuliłem twarz w ramię Rachel żeby się uspokoić.
-Zawsze ze sobą spali.
-Nie plawda! Luc, myślisz, że zrobią nam rodzeństwo? Mielibyśmy siostrę.-dodał zadowolony.
Teraz już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Obudziłem tym Rachel, która spojrzała na mnie zdziwiona. Pokiwałem głową na maluchy, które widząc, że nie śpimy, wybiegły z pokoju. Pewnie szybko się tutaj nie pojawią, bo będą myślały, że czeka ich rozmowa.
-O co chodzi?-spojrzała na mnie.
-Cześć, na początek.-pocałowałem ją.
-Będziesz mnie tak budzić zawsze?-uśmiechnęła się zadowolona, zarzucając mi ręce ba szyję.
Brakowało mi jej w naszym łóżku. Poranków, gdy jest obok. Szkoda, że doceniłem to tak póź…

Część 59.

-April!-krzyknąłem, przekraczając próg domu.
Muszę porozmawiać z nią o Lucu. Czy zauważyła coś dziwnego w jego zachowaniu. Czy jest coś, czym powinniśmy się martwić. Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, o którą muszę ją zapytać. Nie jest to ważniejsze od chłopców, ale równie ważne.
-Nie krzycz, dzieciaki jeszcze śpią.-stanęła przede mną.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?-zmarszczyła brwi.
-Co z twoimi studiami?
Nie mówiąc nic weszła do salonu, więc poszedłem za nią. Nie może tak po prostu rzucić wszystkiego żeby tutaj ze mną być. Jednak prawda jest taka, że bez niej bym się stoczył i nie wiem czy miałbym siłę znaleźć Luca. Kto by pomyślał, że kiedyś będę potrzebował opieki siostry. To ja się miałem nią opiekować i dopilnować żeby nie zrobiła nic głupiego.
-April, czekam.
-W tej chwili?-spojrzała na mnie, wzruszając ramionami.-Nie wiem. Wzięłam urlop dziekański.
-Po co?
-Po co?! Doskonale wiesz w jakim byłeś stanie!-zaczęła chodzić po pokoju.-Ile brakowało żebyś się zapił?!
-Na jak długo…