Przejdź do głównej zawartości

Część 232.

-Chyba nici z plażowania dzisiaj.-Patryk stał przy oknie.
Wczoraj było bardzo ciepło i słonecznie, a dziś od samego rana pada deszcz. Wychodzi na to, że spędzimy ten czas w pokoju.
-Chyba nie będę narzekać.-uśmiechnęłam się.-Mam nadzieję, że mój mąż zapewni mi rozrywkę.
-Tak?-uśmiechnął się podchodząc do mnie.-A na co masz ochotę.
-Połż się obok, a zobaczysz.
-Z miłą chęcią.-posłusznie położył się na łóżku.
-Kocham cię.-usiadłam na nim okradkiem, zdejmując z siebie koszulę.
-Też cię kocham.-położył dłonie na moich biodrach.
-Chcę mieć drugie dziecko.-nachyliłam się nad nim.-Córkę.
-Nie mam na to wpływu.-zaśmiał się.
-Postaraj się.-pocałowałam go.
-Cóż, jeśli będzie drugi syn to trzeciego dziecka ci nie urodzę choćby nie wiem co.-zagroziłam.
-Inna urodzi.-droczy się ze mną.
-Akurat.
-Zazdrosna jesteś?-patrzy na mnie.
-Nie widać?
-Czasami nie.-pocałował mnie.
-Patryk, chcesz mieć teraz drugie dziecko? Mieliśmy się starać po ślubie, a do tej pory nic.
-Trochę się boję, że sobie nie poradzimy z dwójką maluchów.
-Nie chcę żeby były dużo od siebie starsze.
-Dobrze.
-Nie odsunę się od ciebie. Jesteś dla mnie najważniejszy, a dzieci są na równi.
-I będziesz miała dla mnie tyle samo czasu nawet jak będą płakać?-uśmiecha się.-Boję się przeżyć drugi raz to samo przy porodzie.-przytulił mnie.-Nie chcę cię stracić.
-Nie stracisz.-wyszeptałam.
Zatraceni, zajęci sobą spędziliśmy pół dnia w pensjonacie. Po południu wyszło słońce i przestało padać, więc postanowiliśmy wyjść na miasto. Temat dziecka chyba wyjaśniliśmy. Tak mi się wydaje, bo postanowiliśmy zrezygnować z antykoncepcji. Jestem ciekawa czy Mike pogadał z Majką i jednocześnie przerażona tym, co czeka mnie po powrocie do Wrocławia. Zadzwoniliśmy do Patiny by dowiedzieć się jak nasz synek. No i podobno nieźle rozrabia w towarzystwie swojej kuzynki. Oby nie poszedł w jej ślady, bo jak na razie moje dziecko nie sprawia nam problemów. Mam nadzieję, że tak zostanie jak najdłużej. Szliśmy starym miastem trzymając się za ręce. Czuję się trochę jak za czasów liceum, gdy uciekaliśmy z lekcji by pobyć razem.
-Na piwo w bramie?-zaśmiał się.
-Jak za czasów liceum?-spojrzałam na niego.
-Mieliśmy głupie pomysły.-objął mnie ramieniem.-Dobrze, że wydorośleliśmy trochę.
-Ty dojrzałeś bardzo. Już nikt nie uważa cię za nieodpowiedzialnego chłopaka.
-Ustawiłaś mnie do pionu.-pocałował mnie w czoło.
-Teraz ty ustawiasz mnie.-uśmiechnęłam się.
-Widocznie tak musi być.-wziął mnie za rękę.-Idziemy na gofry, a wieczorem zamówimy pizze i kupimy piwa.
-Wolisz pić w pokoju niż skrywać się na mieście?
-No tak jakoś wyszło.-wzruszył ramionami.-Nie zamierzam nikogo pobić.
-A to nowość.
-No nie?-spojrzał na mnie.
-Teraz czuję, że mi tego bardzo brakowało.
-Moich bójek?-zmarszczył brwi.
-Nie.-szturchnęłam go.-Spędzania razem całych dni.
-A widzisz? Zmienimy to, ale też musisz wykazać trochę chęci.
-Wykażę więcej niż trochę.-pocałowałam go.






_____________________________________________
Kto z Was czyta mojego drugiego bloga? ;D
Za wszelkie błędy przepraszam.
Zapraszam na mojego drugiego bloga
http://prostadrogadoserca.blogspot.com/
Pozdrawiam :**

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 63.

-Luc, zobacz!-usłyszałem przyciszony głos Anta.
Otworzyłem jedno oko i zauważyłem malucha jak ciągnie swojego brata za rękaw, do naszej sypialni. Gdy stali już w środku zamknąłem oczy żeby nie zauważyli, że nie śpię. Jestem ciekawy co wykombinowali.
-No co?-burknął.
-Zobacz, oni razem śpią!
Miałem ochotę się zaśmiać, ale wtuliłem twarz w ramię Rachel żeby się uspokoić.
-Zawsze ze sobą spali.
-Nie plawda! Luc, myślisz, że zrobią nam rodzeństwo? Mielibyśmy siostrę.-dodał zadowolony.
Teraz już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Obudziłem tym Rachel, która spojrzała na mnie zdziwiona. Pokiwałem głową na maluchy, które widząc, że nie śpimy, wybiegły z pokoju. Pewnie szybko się tutaj nie pojawią, bo będą myślały, że czeka ich rozmowa.
-O co chodzi?-spojrzała na mnie.
-Cześć, na początek.-pocałowałem ją.
-Będziesz mnie tak budzić zawsze?-uśmiechnęła się zadowolona, zarzucając mi ręce ba szyję.
Brakowało mi jej w naszym łóżku. Poranków, gdy jest obok. Szkoda, że doceniłem to tak póź…

Część 59.

-April!-krzyknąłem, przekraczając próg domu.
Muszę porozmawiać z nią o Lucu. Czy zauważyła coś dziwnego w jego zachowaniu. Czy jest coś, czym powinniśmy się martwić. Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, o którą muszę ją zapytać. Nie jest to ważniejsze od chłopców, ale równie ważne.
-Nie krzycz, dzieciaki jeszcze śpią.-stanęła przede mną.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?-zmarszczyła brwi.
-Co z twoimi studiami?
Nie mówiąc nic weszła do salonu, więc poszedłem za nią. Nie może tak po prostu rzucić wszystkiego żeby tutaj ze mną być. Jednak prawda jest taka, że bez niej bym się stoczył i nie wiem czy miałbym siłę znaleźć Luca. Kto by pomyślał, że kiedyś będę potrzebował opieki siostry. To ja się miałem nią opiekować i dopilnować żeby nie zrobiła nic głupiego.
-April, czekam.
-W tej chwili?-spojrzała na mnie, wzruszając ramionami.-Nie wiem. Wzięłam urlop dziekański.
-Po co?
-Po co?! Doskonale wiesz w jakim byłeś stanie!-zaczęła chodzić po pokoju.-Ile brakowało żebyś się zapił?!
-Na jak długo…