Przejdź do głównej zawartości

Część 231.

Mike porozmawiał na spokojnie z mamą, która zamierza rozwiązać tę sprawę. Oboje chcą wyjaśnić wszystko z dziewczyną, która oskarża Mike o gwałt. Jest nieletnia, więc mój brat może mieć problemy z prawem. Niestety poprzednie wybryki wcale mu nie pomagają. Chciałam iść z nimi, ale zaprotestowali. Za to Domik z Patiną wzięli Nathana do siebie, a mi i Patrykowi kazali spędzić weekend we dwoje gdziekolwiek chcemy byle nie w domu. Żebyśmy mogli spędzić czas razem jak za czasów liceum. Świetnie, a mój syn przekupiony słodyczami zgodził się na to od razu.
-Jedziemy gdzieś?-Patryk uśmiechnął się i objął mnie w pasie.
-Gdzie?-zarzuciłam mu ręce na szyję.
-Gdziekolwiek, zarezerwujemy pokój w hotelu i na chwilę poczujemy się jakbyśmy nie mieli żadnych obowiązków.
-Upijemy się?-wyszczerzyłam zadowolona ząbki.
-Też.
-Zgoda.-zaśmiałam się i go pocałowałam.
-Cieszę, że ci się podoba ten pomysł.
-Przestań gadać i chodź się całować.
-Zgoda.-zadowolony zaczął mnie całować.
Mam ochotę przez cały weekend zachowywać się jak zakochana nastolatka. Oczywiście odpowiedzialna nastolatka, ale nie będę miała nic przeciwko jeśli po tym weekendzie okaże się, że jestem w ciąży. Zadowolona zabrałam się za pakowanie ubrań. Zdecydowaliśmy, że jedziemy nad morze. Z Nathanem zostaniemy do południa, a później pojedziemy do Gdańska i wrócimy dopiero w niedzielę wieczorem. Całe dwa dni tylko dla siebie. Brzmi nieźle.
-Co wy robicie?-mama spojrzała na nas zdziwiona widząc, że schodzimy z torbą podróżną.
-Jedziemy.
-Już? A Nathan gdzie?
-Zostaje z Patiną i Domikiem. Pojechali niedawno z dzieciakami do siebie.
-Zwariowali.
-Czemu?-spojrzałam na nią.
-Dwójka małych dzieci i oni sami, a ty się pytasz czemu.
-Czepiasz się. Jakby mieli swoją dwójkę musieliby dać sobie radę.
-Poradzą sobie.-wtrącił Patryk.-Jeśli nie, wrócimy wcześniej.
-Mike ma im pomóc.
O ile nie wróci z Majką do Warszawy, ale wolałabym żeby poczekali na nas i na spokojnie porozmawiali, spędzili czas z Patiną i Domikiem, zopiekowali się z nimi dzieciakami. Może to im dobrze zrobi.
-On niech się sobą zajmie, bo sam jest jak dziecko.-machnęła ręką.
-Przestań. Tylko ty tak uważasz!-podniosłam głos.
-Chyba tylko ty tak nie uważasz.
-Powiedziałaś zbyt wiele i już syn się do ciebie nie odzywa. Chcesz jeszcze coś powiedzieć mi? Znowu chcesz mieć pretensje, że dzieci się do ciebie nie odzywają?-spojrzałam na nią.-Powiem to po raz pierwszy, ale tym razem to ty powinnaś zastanowić się nad swoim zachowaniem, bo postępujesz gorzej niż my. Jesteś naszą matką, więc ci nie wypada.
-Od kiedy jesteś taka mądra, co?
-Od kiedy mam syna i męża, Cześć.-wyszliśmy nie chcąc dłużej z nią dyskutować.
Jestem zła na nią, że za wszelką cenę próbuje nam dopiec. Czy nie może być między nami normalnie? Myślałam, że coś zrozumiała i już nie zamierza się z nami kłócić, że w końcu zacznie być matką, że chociaż się postara nas nie krytykować. Ale ona dalej swoje. Nie zamierzam się tym teraz przejmować, bo właśnie jadę odpocząć.
-Daj sobie spokój z mamą.-Patryk pogłaskał mnie po kolanie.
-Mam to gdzieś.-przymknęłam oczy.-Zawsze się czepiała. Po prostu my uwierzyliśmy, że się zmieniła, bo długi czas było dobrze, ale się łudziliśmy.
Zdrzemnęłam się godzinę w samochodzie, a przez kolejną śpiewałam piosenki, które Patryk przerywał opowiadajac kawały. Na miejsce dojechaliśmy o czternastej. Pierwsze co, to wybraliśmy się do knajpy przy plaży coś zjeść. Nie jest to jeszcze sezon wakacyjny, ale zjeżdża się już sporo ludzi, a w weekend majowy będzie ich jeszcze więcej. Dobrze, że wynraliśmy się teraz, a nie za dwa tygodnie. Na szczęście pogoda jest ładna i jest w miarę ciepło, więc będziemy mogli przychodzić spacerować po plaży, a nawet posiedzieć trochę.






_____________________________________________
Za wszelkie błędy przepraszam.
Zapraszam na mojego drugiego bloga
http://prostadrogadoserca.blogspot.com/
Pozdrawiam :**

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 63.

-Luc, zobacz!-usłyszałem przyciszony głos Anta.
Otworzyłem jedno oko i zauważyłem malucha jak ciągnie swojego brata za rękaw, do naszej sypialni. Gdy stali już w środku zamknąłem oczy żeby nie zauważyli, że nie śpię. Jestem ciekawy co wykombinowali.
-No co?-burknął.
-Zobacz, oni razem śpią!
Miałem ochotę się zaśmiać, ale wtuliłem twarz w ramię Rachel żeby się uspokoić.
-Zawsze ze sobą spali.
-Nie plawda! Luc, myślisz, że zrobią nam rodzeństwo? Mielibyśmy siostrę.-dodał zadowolony.
Teraz już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Obudziłem tym Rachel, która spojrzała na mnie zdziwiona. Pokiwałem głową na maluchy, które widząc, że nie śpimy, wybiegły z pokoju. Pewnie szybko się tutaj nie pojawią, bo będą myślały, że czeka ich rozmowa.
-O co chodzi?-spojrzała na mnie.
-Cześć, na początek.-pocałowałem ją.
-Będziesz mnie tak budzić zawsze?-uśmiechnęła się zadowolona, zarzucając mi ręce ba szyję.
Brakowało mi jej w naszym łóżku. Poranków, gdy jest obok. Szkoda, że doceniłem to tak póź…

Część 59.

-April!-krzyknąłem, przekraczając próg domu.
Muszę porozmawiać z nią o Lucu. Czy zauważyła coś dziwnego w jego zachowaniu. Czy jest coś, czym powinniśmy się martwić. Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, o którą muszę ją zapytać. Nie jest to ważniejsze od chłopców, ale równie ważne.
-Nie krzycz, dzieciaki jeszcze śpią.-stanęła przede mną.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?-zmarszczyła brwi.
-Co z twoimi studiami?
Nie mówiąc nic weszła do salonu, więc poszedłem za nią. Nie może tak po prostu rzucić wszystkiego żeby tutaj ze mną być. Jednak prawda jest taka, że bez niej bym się stoczył i nie wiem czy miałbym siłę znaleźć Luca. Kto by pomyślał, że kiedyś będę potrzebował opieki siostry. To ja się miałem nią opiekować i dopilnować żeby nie zrobiła nic głupiego.
-April, czekam.
-W tej chwili?-spojrzała na mnie, wzruszając ramionami.-Nie wiem. Wzięłam urlop dziekański.
-Po co?
-Po co?! Doskonale wiesz w jakim byłeś stanie!-zaczęła chodzić po pokoju.-Ile brakowało żebyś się zapił?!
-Na jak długo…