Przejdź do głównej zawartości

Część 230.

Majka jak powiedziała tak zrobiła. Z samego rana przyjechała do Wrocławia. Brat na szczęście wrócił do domu nad ranem. Był pijany i nie chciał ze mną rozmawiać, więc się nie narzucałam. Wróciłam do Patryka i spędziłam noc w jego ramionach, uspokojona jego głosem, gdy śpiewał Nathanowi kołysankę.
-Kocham cię.-mruknęłam mu do ucha.
-Ja ciebie też.-pocałował mnie.-Idź, zobacz co u Mike i wracaj do mnie.
-Nie wolisz żebym spędziła ten czas tylko z tobą?-spojrzałam na niego.
-Wolę, ale nie chcę być samolubny. On potrzebuje cię teraz bardziej.
-Jesteś moim ideałem.-uśmiechnęłam się i wtuliłam w niego.
Przed wyjściem zajrzałam jeszcze do łóżeczka zobaczyć czy mój synek śpi. Na szczęście tak. Weszłam do pokoju brata od razu zapalając światło. Leży rozwalony na swoim łóżku, a obok niego wtulona Majka. Nie tego spodziewałam się przychodząc tutaj. Najwyraźniej tylko na moje towarzystwo nie miał ochoty. Przebudził się spoglądając na mnie zdziwiony.
-Dobrze się bawiłeś?-spytałam z wyrzutem.-Nie potrzebujesz mnie i mojej pomocy.
-Nika, proszę...-spojrzał na śpiącą Majkę.
-O co? Żebym się odczepiła? Jak sobie życzysz.-odpowiedziałam zachrypniętym głosem.
-Nika.-wstał podchodząc do mnie.-Nie rozmawialiśmy nawet.
-Bo robiliście coś innego, wykorzystałeś ją!
-Nie.-wziął mnie w ramiona.-Tylko leżała obok. Nie chciałem jej budzić jak wróciłem. Znowu mi nie ufasz?-spojrzał na mnie z wyrzutem.
-Odtrąciłeś mnie, ale ona ci nie przeszkadzała. Przyszłam do ciebie zamiast spędzić ten czas z Patrykiem.-płakałam.-Poświęcam czas spędzony z nim zanim wrócimy do pracy żeby być z tobą, a ty masz to w dupie.-otarłam rękawem łzy.
-Nika, Nika.-pokręcił głową.-Porozmawiamy? Na spokojnie, bez żadnych wyrzutów?
-Po co?-spojrzałam na niego.-Nieważne czy to zrobiłeś czy nie i tak stanę za tobą.
Wyszliśmy na zewnątrz siadając na schodach. Na spokojnie wytłumaczył mi wszystko od początku. Spotkał się z Wiktorią kilka razy, ale ona w tym czasie była z innym kolesiem, więc zrezygnował z tej znajomości. Nie zamierzał pakować się w żadne bojki z powodu jakiejś nastolatki. Od tamtej pory się nie widzieli. Dziewczyna, która przyjechała na studia do Wawy to jej siostra i wymyśliła całą szopkę z gwałtem i zgonieniem winy na Mike żeby ich rodzice nie dowiedzieli się, że ich młodsza córka się puszcza. Chciała się zemścić na nim, bo nie chciał z nią być i wszyscy dowiedzieli się, że kłamała na temat ich związku. Niewiadomo czyje to dziecko, ale jedno jest pewne, mój brat nie ma z tym nic wspólnego.
-Wiedziałam od początku, że byś tego nie zrobił.-oparłam głowę na jego ramieniu.
-Tak?-spojrzał na mnie.-To dlaczego mnie oceniłaś?
-Przez mamę. Byłam wściekła, bo nic nie wiedziałam, wyżyła się na mnie, a ja na tobie. Wszystko przez to, że nic mi nie mówisz.
-Chciałbym ci mówić wszystko, ale ty masz teraz swoją rodzinę i musisz o nią dbać.-objął mnie ramieniem.
-Jesteś jej częścią.
-Potrzebujecie więcej czasu dla siebie. Jak zamierzacie zrobić drugiego malucha?-uśmiechnął się.-Tak w ogóle to długo jeszcze będę czekał?
-Oj przestań.-szturchnęłam go.-Patryk chce żeby Nathan trochę podrósł żeby mógł pomagać nam przy rodzeństwie.
-Przecież on ma już prawie trzy latka. Chcesz żeby między nim, a jego bratem albo siostrą była taka różnica jak między nami?
-Cztery lata to nie dużo i dobrze nam to wyszło.
-To wasza decyzja.-lekko wzruszył ramionami.
-Chcesz mieć dziecko, prawda?-spojrzałam na niego.
-Czasami myślę jakby się to potoczyło gdyby Majka nie poroniła... Boję się stracić ją jeszcze raz. Po tym wszystkim jest inna.
-Chciała je urodzić.
-Ale zrobiła głupotę i nie umiem je tego wybaczyć.-wtulił się we mnie.
-Spróbuj, a może już niedługo będzie z nami mały Sanders.-zaśmiałam się głaskając go po włosach.
-Myślisz, że mogłoby się udać?-spojrzał na mnie.
-Spróbuj.
-Próbowałem wiele razy. Co jeśli ona mnie nie chce?
-Nie jechałaby do ciebie w nocy.
-Michał do ciebie też przyjeżdżał za każdym razem i teraz pewnie też by tak zrobił.
-Wiesz, że z Michałem łączy mnie wieloletnia przyjaźń. On jest dla mnie jak brat. Ty też zawsze przyjeżdżasz jak cię potrzebuję. Idź z nią porozmawiaj.
-A ty idziesz negocjować syna albo córkę?-zaśmiał się.
-Humor ci wraca.-poklepałam go po plecach.-Tym razem urodzę córkę.
-Nie zależy to tylko do ciebie. W sumie to nawet nie zależy od was.
-No co? Musi się postarać.
-Współczuję mu.-pokręcił głową.-On z dwiema kobietami nie wytrzyma.
-Syn mu pomoże.-wyszczerzyłam ząbki i wróciłam do Patryka.
Nie wiem czy to odpowiednia chwila na drugie dziecko, ale może tak było by lepiej? Maluchy wychowywałyby się razem i nie było by dużej różnicy wieku. Muszę porozmawiać o tym z mężem. Zobaczymy co wyjdzie z rozmowy Mika z Majką. Na pewno nie będą razem, przynajmniej nie od razu. Zastanawiam się jakim mój brat byłby ojcem. Zmieniłby się w odpowiedzialnego faceta jak Patryk czy może jego życie nadal było by jednym wielkim chaosem? Na pewno zależałoby mu na dziecku, ale ciekawe czy umiałby się mu podporządkować.






_____________________________________
I jak? :)
Za wszelkie błędy przepraszam.
Zapraszam na mojego drugiego bloga
http://prostadrogadoserca.blogspot.com/
Pozdrawiam :**

Komentarze

  1. A może uda się Mike'owi i Majce, kto wie... :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieje że uda sie im bardzo chcę żeby im wyszło <3 świetne :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 63.

-Luc, zobacz!-usłyszałem przyciszony głos Anta.
Otworzyłem jedno oko i zauważyłem malucha jak ciągnie swojego brata za rękaw, do naszej sypialni. Gdy stali już w środku zamknąłem oczy żeby nie zauważyli, że nie śpię. Jestem ciekawy co wykombinowali.
-No co?-burknął.
-Zobacz, oni razem śpią!
Miałem ochotę się zaśmiać, ale wtuliłem twarz w ramię Rachel żeby się uspokoić.
-Zawsze ze sobą spali.
-Nie plawda! Luc, myślisz, że zrobią nam rodzeństwo? Mielibyśmy siostrę.-dodał zadowolony.
Teraz już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Obudziłem tym Rachel, która spojrzała na mnie zdziwiona. Pokiwałem głową na maluchy, które widząc, że nie śpimy, wybiegły z pokoju. Pewnie szybko się tutaj nie pojawią, bo będą myślały, że czeka ich rozmowa.
-O co chodzi?-spojrzała na mnie.
-Cześć, na początek.-pocałowałem ją.
-Będziesz mnie tak budzić zawsze?-uśmiechnęła się zadowolona, zarzucając mi ręce ba szyję.
Brakowało mi jej w naszym łóżku. Poranków, gdy jest obok. Szkoda, że doceniłem to tak póź…

Część 59.

-April!-krzyknąłem, przekraczając próg domu.
Muszę porozmawiać z nią o Lucu. Czy zauważyła coś dziwnego w jego zachowaniu. Czy jest coś, czym powinniśmy się martwić. Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, o którą muszę ją zapytać. Nie jest to ważniejsze od chłopców, ale równie ważne.
-Nie krzycz, dzieciaki jeszcze śpią.-stanęła przede mną.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?-zmarszczyła brwi.
-Co z twoimi studiami?
Nie mówiąc nic weszła do salonu, więc poszedłem za nią. Nie może tak po prostu rzucić wszystkiego żeby tutaj ze mną być. Jednak prawda jest taka, że bez niej bym się stoczył i nie wiem czy miałbym siłę znaleźć Luca. Kto by pomyślał, że kiedyś będę potrzebował opieki siostry. To ja się miałem nią opiekować i dopilnować żeby nie zrobiła nic głupiego.
-April, czekam.
-W tej chwili?-spojrzała na mnie, wzruszając ramionami.-Nie wiem. Wzięłam urlop dziekański.
-Po co?
-Po co?! Doskonale wiesz w jakim byłeś stanie!-zaczęła chodzić po pokoju.-Ile brakowało żebyś się zapił?!
-Na jak długo…