Przejdź do głównej zawartości

Część 229.

Rano zeszłam na dół próbując uniknąć konfrontacji z mamą. Długo się wczoraj zastanawiałam o co może jej chodzić i naprawdę nie wiem. Na początku myślałam, że w dalszej sprawie chodzi o pobicie Mika, ale sprawa rozeszła się po kościach dzięki Majce. O ile ja nic nie wiem to obawiam się, że mój kochany braciszek coś ukrywa i że obojgu nieźle nam się oberwie. Będzie ciężko. Westchnęłam, gdy tylko zauważyłam mamę stojącą naprzeciwko mnie.
-Musimy porozmawiać.-zaczęła spokojnie.
Przez chwilę zastanawiałam czy nie lepiej było by się wymigać.
-Powiedz mi tylko czy to ja coś odwaliłam czy Mike?-spojrzałam na nią.
-Mike.-powiedziała cicho, za cicho.-Zrobił dziecko Wiktorii.
-Co?-wytrzeszczyłam oczy z niedowierzania.
Jakiej Wiktorii i do cholery jakie dziecko? Przecież on nie jest aż tak nieodpowiedzialny. Chyba, że się mylę.
-Co lepsze podobno ją zgwałcił.
-Mamo, co ty za głupoty opowowiadasz. Nasz Mike?
-Tak, nasz Mike!-podniosła głos.-Prowadzał się z nią przez jakiś czas.
Poza tym nie tylko z nią, a z dziewczyną młodszą od ciebie, która wyjechała na studia do Warszawy.
-Nie bzykał jej.-odburknęłam wkurzona.
Nie, mój brat nie odwala takich rzeczy. Jeżeli panienka nie chcę to szuka innej, a nie bierze ją siłą. Każdy, ale nie on.
-I ty mu wierzysz?-spojrzała na mnie.
-Tak, do cholery! To jest mój brat. Komu mam wierzyć? Dziewczynie, której nawet na oczy nie widziałam.
-Spotykał się z nią.
-W dupie to mam, ale chyba nie chcesz mi powiedzieć, że wierzysz jej, a nie swojemu synowi?!-wrzasnęłam.-Mamo, to nie Mike!
-Jesteś pewna? Dasz sobie rękę uciąć, że to nie on?-powiedziała wkurzona.
-Tak, jestem pewna i dam sobie rękę uciąć.-odpowiedziałam bez zastanowienia.
Problem polega na tym, że nie jestem tego pewna, ale to mój brat i będę po jego stronie co by się nie działo, jak wielkie głupstwo by zrobił. Muszę bronić go przed największą karą. Wierzę mu, gdy mówi, że nie spał z tą dziewczyną. Czemu dziewczyna wymyśla, że Mike ją zgwałcił? Co ona sobie myśli? Może puszcza się na prawo i lewo i nie wie czyje to dziecko, o ile w ogóle jest w ciąży, a próbuje wciągnąć w to Mika. Tylko po co? Nie mogę uwierzyć, że mama tak szybko go osądziła. Poszła na górę z nim porozmawiać żeby się przekonać czy mówię prawdę. Oby tak było. Dlaczego to on zawsze pakuje się w takie głupoty? Może gdyby nie latał za każdą laskom nie było by tylu problemów, a on byłby szczęśliwy z Majką. Boże, mam nadzieję, że Wiktoria nie jest dziewczyną, w której się zakochał, bo się załamię. Ona ma dopiero osiemnaście lat i widać pstro w głowie skoro oskarża go o takie rzeczy.
-Ty też mnie będziesz osądzać?!-wrzasnął schodząc na dół.-Też uwierzyłaś, że zgwałciłem tę gówniarę!-potrząsnął mnie za ramiona.-Wierzysz mamusi?
-Mike, uspokój się.
-Jak mam się, kurwa uspokoić skoro już mnie osądziłyście?-spojrzał na mnie ze złością w oczach.
-Nie osądziłam cię! Chcę żebyś mi wytłumaczył czemu ona gada takie rzeczy?
-Nie wiem, kurwa!-złapał się za głowę.-Zjebana małolata, która każdemu pakuje się do łóżka.
-Przeleciałeś ją?-zapytałam spokojnie.
-Chciałem, ale nie zrobiłem tego. Widzieliśmy się dwa może trzy razy i była nachlana, że nie wiedziała, co się dzieje. Przenocowałem ją i następnego dnia odprowadziłem do domu. Nika, do cholery, przecież w domu byli Pati, Domik i Artur. Widzieli w jakim była stanie. Nie spałem u siebie tylko w salonie. Ale matka i tak mi nie uwierzy, więc po co mam się tłumaczyć?!-spojrzał na nią.
-Bo jesteś zdolny do wszystkiego.-skomentowała.
-Nie, mamo. Nie skrzywdziłbym nikogo, a tym bardziej nie zrobił dziecka nastolatce, do której nic nie czuję. Wiem co to antykoncepcja.
-A z Majką się nie zabezpieczaliście?
Przegięła. Mike wściekł się na maksa, bo go to ruszyło. Nie rozmawiamy o tym, że stracili dziecko, a już na pewno nie w taki sposób.
-Kochaliśmy się! Miłość, wiesz co to jest? Czy dla ciebie liczy się tylko praca, kasa, ślub i dzieci, które wychowają się same?
Zareagowała natychmiast uderzając go w twarz.
-Mamo!-wrzasnęłam.
-Nie masz prawa.
-Tak jak ty nie masz prawa oceniać mnie. Dobrze, że Nika stara się być odpowiedzialną i kochającą matką. Przynajmniej Nathan będzie miał dużo więcej niż zapracowanych rodziców.-odwrócił się i wyszedł trzaskając drzwiami.
Nie zaprzeczę, że ma rację, bo mamy nigdy nie było, gdy sobie nie radziliśmy. Nie wiedząc, co powiedzieć poszłam na górę zostawiając ją samą. Powinna przemyśleć swoje zachowanie. Oboje przegięli, ale oboje mieli do tego prawo. Uderzyli tak, by najmocniej zabolało. Wyjaśniłam Patrykowi co się stało i zdziwił się jeszcze bardziej niż ja.
-Była wściekła.-przytulił mnie.
-On też, ale to jej nie usprawiedliwia. Jak powiedziała o Majce miał łzy w oczach.
-Bo ją kocha.
-Myślałam, że rzuci się na nią.
-Padło wiele słów, ale minie im.
-Nie, Patryk.-spojrzałam na niego.-To się nie zagoi. On jej tego nie wybaczy.
Po południu poszliśmy z synkiem na spacer. Z mamą nie rozmawiałam, a Mike nie pojawił się jeszcze w domu. Zadzwoniła Majka zapytać co się stało. Pewnie rozmawiała z moim bratem. Ciekawe co jej powiedział i dlaczego do niej zadzwonił.
"-Nika, co mu jest? Dzwonił do mnie.
-Parę problemów.-nie wiem czy powinnam ją w to mieszać.
-Był dziwny. Przepraszał i chce porozmawiać jak wrócicie. Nika, proszę cię powiedz mi co się dzieje? Przecież mógł zadzwonić do kogoś innego..."
Opowiedziałam jej mniej więcej co się stało. Ani przez chwile nie uwierzyła w to, co jej powiedziałam. W porównaniu do mnie nie zwątpiła w niego nawet na moment. Naprawdę go kocha.
"-Przyjadę do was.
-Majka, nie wiem czy to dobry pomysł.
-Nie rozumiesz, że on potrzebuje wsparcia. Skoro nie dostał go od
ciebie ani od matki to dostanie je ode mnie.
-Nie obiecuj sobie nic.
-Co?-zdziwiła się.
-To nie znaczy, że do ciebie wróci.
-Kurwa, zapomnij na chwilę, że byliśmy razem i coś nas łączyło!-rozłączyła się wkurzona."
Świetnie, jestem ciekawa co Mike na to. Biegaliśmy za Nathanem po całym placu zabaw, a na koniec postanowił wybrudzić się w piaskownicy. Mój syn ma szczęście, że jest nieświadomy tego, co dzieje się wokół niego. Nie musi się przejmować naszymi problemami, które odsunęliśmy do siebie żeby poświęcić mu cały swój wolny czas.




____________________________________________
I jak? :)
Za wszelkie błędy przepraszam.
Zapraszam na mojego drugiego bloga
http://prostadrogadoserca.blogspot.com/
Pozdrawiam :**

Komentarze

  1. Oby sytuacja się wyjaśniła!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo Majka go tak kocha ja mam dalej nadzieje ze oni bedą jeszcze razem :'( :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 63.

-Luc, zobacz!-usłyszałem przyciszony głos Anta.
Otworzyłem jedno oko i zauważyłem malucha jak ciągnie swojego brata za rękaw, do naszej sypialni. Gdy stali już w środku zamknąłem oczy żeby nie zauważyli, że nie śpię. Jestem ciekawy co wykombinowali.
-No co?-burknął.
-Zobacz, oni razem śpią!
Miałem ochotę się zaśmiać, ale wtuliłem twarz w ramię Rachel żeby się uspokoić.
-Zawsze ze sobą spali.
-Nie plawda! Luc, myślisz, że zrobią nam rodzeństwo? Mielibyśmy siostrę.-dodał zadowolony.
Teraz już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Obudziłem tym Rachel, która spojrzała na mnie zdziwiona. Pokiwałem głową na maluchy, które widząc, że nie śpimy, wybiegły z pokoju. Pewnie szybko się tutaj nie pojawią, bo będą myślały, że czeka ich rozmowa.
-O co chodzi?-spojrzała na mnie.
-Cześć, na początek.-pocałowałem ją.
-Będziesz mnie tak budzić zawsze?-uśmiechnęła się zadowolona, zarzucając mi ręce ba szyję.
Brakowało mi jej w naszym łóżku. Poranków, gdy jest obok. Szkoda, że doceniłem to tak póź…

Część 59.

-April!-krzyknąłem, przekraczając próg domu.
Muszę porozmawiać z nią o Lucu. Czy zauważyła coś dziwnego w jego zachowaniu. Czy jest coś, czym powinniśmy się martwić. Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, o którą muszę ją zapytać. Nie jest to ważniejsze od chłopców, ale równie ważne.
-Nie krzycz, dzieciaki jeszcze śpią.-stanęła przede mną.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?-zmarszczyła brwi.
-Co z twoimi studiami?
Nie mówiąc nic weszła do salonu, więc poszedłem za nią. Nie może tak po prostu rzucić wszystkiego żeby tutaj ze mną być. Jednak prawda jest taka, że bez niej bym się stoczył i nie wiem czy miałbym siłę znaleźć Luca. Kto by pomyślał, że kiedyś będę potrzebował opieki siostry. To ja się miałem nią opiekować i dopilnować żeby nie zrobiła nic głupiego.
-April, czekam.
-W tej chwili?-spojrzała na mnie, wzruszając ramionami.-Nie wiem. Wzięłam urlop dziekański.
-Po co?
-Po co?! Doskonale wiesz w jakim byłeś stanie!-zaczęła chodzić po pokoju.-Ile brakowało żebyś się zapił?!
-Na jak długo…