Przejdź do głównej zawartości

Część 227.

Nathan na urodziny dostał tyle prezentów, że zastanawiam się gdzie pochowamy te wszystkie zabawki. Oczywiście siedział do wieczora bawiąc się wszystkim na raz, a gdy goście wyszli i przyszła pora na kąpiel nie pozwolił schować ani jednej. I tak do teraz wszystkie zabawki leżą porozwalane w salonie, że nie mam jak przejść do kuchni żeby zrobić śniadanie. Za to mój syn siedzi na środku całego tego bałaganu zadowolony.
-Nathan, a jak ja mam przejść?
-Tam.-odpowiedział nawet na mnie nie patrząc.
-Cwaniaku, zobaczymy czy przy tacie też taki mądry będziesz.-pogłaskałam go po główce i pocałowałam w czoło.
-Taaakkk.-krzyknął rzucając klockami przed siebie.
Po śniadaniu umówiłam się z Mikiem, że do niego przyjadę porozmawiać. Nie palił się do tego, ale zgodził się.
-Patryk, wychodzę.
-Gdzie?-spojrzał na mnie zdziwiony.
-Jadę porozmawiać z Mikiem.
-Może powinnaś przestać się w to mieszać, co?
-Kocham cię.-pocałowałam go.-Nathan, papa.-pomachałam do synka, który w porównaniu do swojego taty był zadowolony.
-Papa.-powiedział cicho biorąc małego na ręce.
Szczerze to nawet nie wiem czy zastanę brata w domu, ale mam nadzieję, że będę miała to szczęście. Dawno nie mieliśmy okazji szczerze porozmawiać. Brakuje mi go i jego dokuczania, pouczania.
-Co ty tutaj robisz?-zdziwił się, gdy zobaczył mnie w drzwiach.
-Przyjechałam cię odwiedzić.-wtuliłam się w niego.-Cieszy się?
-Coś się stało?-objął mnie przyglądając mi się dokładnie.
-Może ty mi powiesz?-weszliśmy do salonu.
-Nie wiem co.-wzruszył ramionami.
-O swojej nowej dziewczynie.
-Jakiej?-zdziwił się.
-Aż tyle ich jest, że nie wiesz o której mówię? A ta młoda z Wro?
-Co?-zaśmiał się.-Nawet się z nią nie przespałem.
-No ale twierdzi, że jesteś jej chłopakiem.
-Puknij się tu.-uderzył mnie palcem w czoło.-Nie chodziło o mnie.
-Ale Magda cię z nią widziała.
-I co z tego? Znam ją i tyle... Poza tym chyba się zakochałem.
-Co?-zdziwiłam się.
Chyba nie dosłyszałam albo nie uwierzyłam w to, co powiedział. On się zakochochał?
-No.-objął mnie ramieniem.-Siostra, chciałbym być w końcu szczęśliwy.
-Boje się, bo ostatni raz, gdy powiedziałeś, że się zakochałeś nie skończyło się to dobrze.-zmarszczyłam brwi.
-Bo Agata to suka.-wysyczał przez zaciśnięte zęby.-Wszystko miała i jej źle było.
-Dlatego musiałeś być taki dla Majki?
-Nika, nie chciałem tego. Kochałem ją, ale coś między nami pękło i nie naprawię tego, przepraszam. Chciałem wiele razy, ale nie umiem.
-Wiem.-wyszeptałam.-Chcę żebyś był szczęśliwy.-wtuliłam się w niego.
-Kiedyś w końcu będę.-pogłaskał mnie po plecach.
Siedziałam wtulona w brata. Nie pamiętam już kiedy mieliśmy okazję tak szczerze porozmawiać. Pamiętam jak byliśmy młodsi i ciągle się o coś kłóciliśmy, szarpaliśmy i biliśmy. Mieliśmy siebie dość, a teraz nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być w moim życiu. Nie rozumiem jak mogłam nie docenić jak bardzo go potrzebuję. Nie chcę żeby mój syn był jedynakiem. Musi mieć rodzeństwo żeby nie został kiedyś sam.
-Chcę żebyś ułożył sobie życie z kimś, kto będzie dla ciebie tak samo ważny jak ty dla mnie. Żebyś stworzył szczęśliwą rodzinę jak ja z Patrykiem.
-Ty jesteś dla mnie ważna i nikt nie będzie ważniejszy, siostra. Chcę tylko żeby nikt mnie nie oszukiwał... Majka mnie zawiodła i sprawiła, że nie potrafię jej zaufać, bo ciągle się boję, że znowu coś stracę.
-Ona też cierpi z tego powodu. To nie minęło.-spojrzałam na niego.
-Wiem, ale nie potrafię. Może na mnie zawsze liczyć, ale związku z tego już nie będzie... To tak jak był z Michałem i Magdą.
-Nie chcieli tego odbudowywać.
-Ja chciałem wiele razy. Może kiedyś... Ale jeżeli ułoży sobie już wtedy życie z kimś innym, nie zniszczę jej tego.
-Kocham cię, brat.
Muszę go wspierać, a nie ciągle obwiniać. Musi wiedzieć, że zawsze stoję po jego stronie nawet jak daję mu do zrozumienia, że jest inaczej. Nie jest niczemu winny. Jak każdy chce mieć kogoś, komu będzie na nim zależeć.  


________________________________________________
Chcielibyście żebym pisała dalej czy raczej to już zakończyła??


Nie wiem czy przed świętami się tutaj jeszcze coś pojawi
dlatego życzę Wam WESOŁYCH ŚWIĄT spędzonych w
gronie najbliższych, wymarzonych prezentów, zdrowia,
spęłnienia marzeń i sukcesów (przepraszam, nie jestem
najlepsza w składaniu życzeń ;) )

Za wszelkie błędy przepraszam.
Zapraszam na mojego drugiego bloga
http://prostadrogadoserca.blogspot.com/
Pozdrawiam :**

Komentarze

  1. Niech Mike'owi też się w końcu ułoży :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chcę go z Majką :c oni zasługują na to, żeby być szczęśliwi, po za tym ona go potrzebuje :c

    OdpowiedzUsuń
  3. super rozdział!!! <3 pisz dalej

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo fajnie ;) http://majawyobraznia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 63.

-Luc, zobacz!-usłyszałem przyciszony głos Anta.
Otworzyłem jedno oko i zauważyłem malucha jak ciągnie swojego brata za rękaw, do naszej sypialni. Gdy stali już w środku zamknąłem oczy żeby nie zauważyli, że nie śpię. Jestem ciekawy co wykombinowali.
-No co?-burknął.
-Zobacz, oni razem śpią!
Miałem ochotę się zaśmiać, ale wtuliłem twarz w ramię Rachel żeby się uspokoić.
-Zawsze ze sobą spali.
-Nie plawda! Luc, myślisz, że zrobią nam rodzeństwo? Mielibyśmy siostrę.-dodał zadowolony.
Teraz już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Obudziłem tym Rachel, która spojrzała na mnie zdziwiona. Pokiwałem głową na maluchy, które widząc, że nie śpimy, wybiegły z pokoju. Pewnie szybko się tutaj nie pojawią, bo będą myślały, że czeka ich rozmowa.
-O co chodzi?-spojrzała na mnie.
-Cześć, na początek.-pocałowałem ją.
-Będziesz mnie tak budzić zawsze?-uśmiechnęła się zadowolona, zarzucając mi ręce ba szyję.
Brakowało mi jej w naszym łóżku. Poranków, gdy jest obok. Szkoda, że doceniłem to tak póź…

Część 59.

-April!-krzyknąłem, przekraczając próg domu.
Muszę porozmawiać z nią o Lucu. Czy zauważyła coś dziwnego w jego zachowaniu. Czy jest coś, czym powinniśmy się martwić. Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, o którą muszę ją zapytać. Nie jest to ważniejsze od chłopców, ale równie ważne.
-Nie krzycz, dzieciaki jeszcze śpią.-stanęła przede mną.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?-zmarszczyła brwi.
-Co z twoimi studiami?
Nie mówiąc nic weszła do salonu, więc poszedłem za nią. Nie może tak po prostu rzucić wszystkiego żeby tutaj ze mną być. Jednak prawda jest taka, że bez niej bym się stoczył i nie wiem czy miałbym siłę znaleźć Luca. Kto by pomyślał, że kiedyś będę potrzebował opieki siostry. To ja się miałem nią opiekować i dopilnować żeby nie zrobiła nic głupiego.
-April, czekam.
-W tej chwili?-spojrzała na mnie, wzruszając ramionami.-Nie wiem. Wzięłam urlop dziekański.
-Po co?
-Po co?! Doskonale wiesz w jakim byłeś stanie!-zaczęła chodzić po pokoju.-Ile brakowało żebyś się zapił?!
-Na jak długo…