Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2014

Część 227.

Nathan na urodziny dostał tyle prezentów, że zastanawiam się gdzie pochowamy te wszystkie zabawki. Oczywiście siedział do wieczora bawiąc się wszystkim na raz, a gdy goście wyszli i przyszła pora na kąpiel nie pozwolił schować ani jednej. I tak do teraz wszystkie zabawki leżą porozwalane w salonie, że nie mam jak przejść do kuchni żeby zrobić śniadanie. Za to mój syn siedzi na środku całego tego bałaganu zadowolony.
-Nathan, a jak ja mam przejść?
-Tam.-odpowiedział nawet na mnie nie patrząc.
-Cwaniaku, zobaczymy czy przy tacie też taki mądry będziesz.-pogłaskałam go po główce i pocałowałam w czoło.
-Taaakkk.-krzyknął rzucając klockami przed siebie.
Po śniadaniu umówiłam się z Mikiem, że do niego przyjadę porozmawiać. Nie palił się do tego, ale zgodził się.
-Patryk, wychodzę.
-Gdzie?-spojrzał na mnie zdziwiony.
-Jadę porozmawiać z Mikiem.
-Może powinnaś przestać się w to mieszać, co?
-Kocham cię.-pocałowałam go.-Nathan, papa.-pomachałam do synka, który w porównaniu do swojego taty był zadowolony…

Część 226.

Za miesiąc nasz synek będzie miał już dwa latka. Jak ten czas szybko zleciał. Mały już zaczyna co raz więcej się z nami dogadywać, biega po domu, wspina się po schodach, na łóżko. Raz próbował nawet wyjść z łóżeczka, ale nie udało mu się to, bo próbował od stony ściany. Wiem, że nie minie dużo czasu zanim z niego wyjdzie. Patryk wrócił do pracy po urlopie. Miał problem z wstaniem rano, a budzik drzwonił z dobre dwadziścia minut. I pewnie żadne z nas nie ruszyłoby się z łożka gdyby nie płacz dziecka. Wtedy zorientował się, że jest spóźniony do pracy dlatego pewnie dzisiaj wróci później. Ubrałam Nathana i postanowiłam pojechać do Magdy. Może ona powie mi więcej o romansach mojego brata. Wczłapałam się jakoś na trzecie piętro, bo Nathanowi zachciało się wchodzić po schodach samemu. Zajęło mi to chyba pół godziny. Magda musiała nas usłuszeć, bo wyszła na klatkę zobaczyć co się dzieje.
-To wy tak hałasujecie.-zaśmiała się.
-Tiaa.-krzyknął dumnie mój syn stając przed nią.
-Chodź tu łobuzie.-wz…