Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2014

Część 225.

Po południu odwiedzą nas przyjaciele żeby dowiedzieć się jak minęła nam podróż poślubna. Nathan bawi się z pieskiem w salonie i jak tylko widzi, że Patryk albo ja wstaniemy biegnie za nami. Nawet jeśli idziemy tylko do łazienki.
-Nathan.-wzięłam go na rączki.-Tatuś zaraz do ciebie przyjdzie.
-Tia.-spojrzał na mnie smutnymi oczkami i przytulił się do mnie mocno.
-O już idzie.-uśmiechnęłam się.
-Tatiiii.-wyciągnął w jego stronę rączki.-Tatiii.
-No już idę.-przytulił go.
-Stęsknił się.
-Widzę.-usiedliśmy.
Patryk posadził sobie małego na kolanach i włączył jakąś bajkę. Nathan cały czas pokazywał mu biegające w telewizji postacie i śmiał się głośno. Nasz synek zaczyna rozumieć coraz więcej. Zmęczony zasnął Patykowi na brzuchu ze smoczkiem w buzi i misiem w rączce.
-Naprawdę się stęsknił.
-Dziwisz się? Dwa tygodnie bez rodziców, każde dziecko by się stęskniło.-powiedziałam.-Mam nadzieję, że wyśpi się trochę zanim się wszyscy zejdą.
-Nie sądzę.-uśmiechnął się.
Około szesnastej zjawili się przyjaciele. W…

Część 224.

Czas wrócić do domu. Mimo że bardzo tego chciałam to teraz trochę żałuję, że to już koniec. Ostatnie dni spędziliśmy bardzo miło i czułam się jak wtedy, gdy tato kupił nam dom i zdecydowaliśmy się razem zamieszkać. Wtedy jeszcze wszystko było łatwe, a teraz dopadło nas dorosłe życie.
-Co jest?-Patryk spojrzał na mnie.
-Nic.-uśmiechnęłam się dopinając walizkę.-Jak mały podrośnie musimy się wybrać tutaj z Michałem, Ami, Magdą, Bronxem, Pati, Domikiem i Mikem.
-Prawie jak w Zakopcu.
-Byle by z lepszym zakończeniem.
-No jak zawsze musiałaś postawić na swoim.
-Wy balowaliście beze mnie.-powiedziałam oburzona.
-Bo nie chciałaś z nami iść.
-Czy to ważne?-spojrzałam na niego.
-Dobra, nie kłóćmy się.-przytulił mnie.-Mam nadzieję, że niedługo urodzisz mi drugiego syna.-uśmiechnął się łobuzersko.
-Raczej córkę.
-No zobaczymy za kilka miesięcy jak się postarałem.
-I czy w ogóle się postarałeś.-zaśmiałam się.
-W to nie wątpię.-uśmiechnął się.
-Ja tam bym się mogła jeszcze starać.-zaśmiałam się.
-No fakt, starani…