Przejdź do głównej zawartości

Część 223.

Od Magdy dostałam wczoraj wiadomość, że mój brat spotyka się z jakąś dziewczyną z Wrocławia. Z tego co pisała dziewczyna podobno kończy dopiero w następnym roku liceum i zamierza iść na studia w Wawie. Chyba szuka kogoś żeby nie musiała być tam sama. Widać umie się ustawić. Cóż, nie sądziłam, że mojego brata kręcą aż takie małolaty. Zazwyczaj gustował w starszych od siebie.
-Mike znalazł sobie kolejną panienkę.
-Co?-Patryk spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
-Kolejną na liście. Tyle, że ta jest chyba najmłodsza w historii wszystkich jego podbojów.-usiadłam przy stole.
-Może się zakochał.
-Ta, wiesz, zakochany to on był dwa razy. Za pierwszym spieprzyła ona, za drugim on.
-Sama widzisz.-uśmiechnął się.-Do trzech razy sztuka. Poza tym próbuje w różnym przedziale wiekowym.
-Bawi cię to?-spojrzałam na niego.
-No trochę tak.
Postanowiłam mu trochę dogryźć. Skoro mój brat nie może w tym przypadku bronić się sam.
-Wiesz co? Jak ja bym była swoim bratem to nie pozwoliłabym ci się ze mną spotykać.-podeszłam do niego.
-Jak dobrze, że go nie słuchasz.-uśmiechnął się i mnie pocałował.
-Dobrze dla ciebie.
-Czy wyszłaś na tym źle?
-W tym przypadku wyszłam na tym bardzo dobrze.-uśmiechnęłam się.
-Więc nie masz co narzekać.
-Oj poczekaj jeszcze kilka lat, a sam będziesz narzekać.
Został nam jeszcze tydzień wylegiwania się na plaży. Podczas naszego pobytu udało nam się zwiedzić sporo ciekawych miejsc. I dobrze, bo znudziło mi się już smażenie na plaży i słuchanie grupy polaków, która umilała sobie czas alkoholem. Jednego dnia Patryk o mało nie dał się w bójkę z chłopakiem, bo zaczął rzucać obraźliwe i zboczone komentarze w moją stronę. Jeszcze tego by brakowało żeby złapała nas tutejsza policja. Od tamtej pory leżakujemy przy hotelowym basenie. Towarzystwo jest o wiele bardziej kulturalnie i miło spędzamy czas. Mimo że miło spędza mi się chwile z Patrykiem tutaj to chcę już wrócić do Warszawy, do synka i przyjaciół. Stęskniłam się za nimi wszystkimi.
-Chcę już do domu.
-Nudzisz się ze mną?-spojrzał na mnie.
-Patryk.-wtuliłam się w niego.-To za długo. Tęsknię za Nathanem.
-Nie sądziłem, że to będzie tak wyglądać.
-Jak?-zdziwiłam się.
-Nie będzie jak kiedyś. Mamy za dużo obowiązków, z których nie potrafimy zrezygnować. Przez to rezygnujemy z nas.. Powinnaś iść na studia.
-Żałujesz, że mamy dziecko i wzięliśmy ślub?
-Nie.-pogładził mnie po policzku.-Miałaś większe ambicje niż salon kosmetyczny.
-Co z tego? Mam teraz iść na studia by nie widywać się z tobą i synem całymi dniami?
-Jesteś szczęśliwa?-spojrzał mi w oczy.-Już nie masz dla mnie czasu, więc co to zmienia?
-O co ci chodzi?-podniosłam głos.-Nie mam dla ciebie czasu, bo co? Zajmuję się synem, a ty prawie całe dnie spędzasz w pracy! Prosiłam cię żebyś zrezygnował z dodatkowych godzin, ale nie chciałeś.
-A obiecasz mi, że jak to zrobię to znajdziesz dla mnie więcej czasu i nie będziesz taka obojętna? Jeśli tak zrezygnuję.
-Nie zamierzam się z tobą kłócić.-wstałam.-Zrobisz jak uważasz.
-Nie.-chwycił mnie za rękę pociągając za łóżko.-Chcę żebyś była ze mną.
-Jestem twoją żoną.
-Uważasz, że na tym kończy się twoja rola? Chcę chodzić z tobą na spacery, spędzać miło czasu, uprawiać seks, wyjeżdżać na wakacje, ale potrzebuję żebyś ty mi to proponowała. Żebyś tego chciała, a nie robiła to z przymusu.
-Nie chcę się z tobą kłócić.-powtórzyłam i pocałowałam go w usta.-Chcę być z tobą.
-Bądź.
-Jestem.-usiadłam na nim okradkiem nachylając się.-Kocham cię i przepraszam za bycie obojętną.
-Nie przepraszaj.-objął mnie.-Nie bądź taka.
Nie chcę oddalać się od niego z każdym coraz bardziej. To prawda, że wcześniej bardziej okazywaliśmy sobie uczucia i byliśmy beztroscy. Brakuje mi tego. Chyba stałam się okropną kobietą dla swojego męża. Jestem matką, ale to nie znaczy, że Patryk potrzebuje mnie mnie niż kiedyś. Zatraciłam się w tym wszystkim i pogubiłam. Mam nadzieję, że jakoś się odnajdę i nie stracę najważniejszego mężczyzny w moim życiu.




_________________________________________
Za wszelkie błędy przepraszam.
Zapraszam na mojego drugiego bloga
http://prostadrogadoserca.blogspot.com/
Pozdrawiam :**

Komentarze

  1. Mam nadzieję, że ułoży się między nimi tak jak powinno! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam, że tak długo nic nie ma, ale nie mogłam się zebrać żeby coś napisać. Kolejna część pojawi się jutro.(Chciałam dodać dzisiaj, ale zdecydowałam, że jeszcze coś dopiszę i dodam jutro.) :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 63.

-Luc, zobacz!-usłyszałem przyciszony głos Anta.
Otworzyłem jedno oko i zauważyłem malucha jak ciągnie swojego brata za rękaw, do naszej sypialni. Gdy stali już w środku zamknąłem oczy żeby nie zauważyli, że nie śpię. Jestem ciekawy co wykombinowali.
-No co?-burknął.
-Zobacz, oni razem śpią!
Miałem ochotę się zaśmiać, ale wtuliłem twarz w ramię Rachel żeby się uspokoić.
-Zawsze ze sobą spali.
-Nie plawda! Luc, myślisz, że zrobią nam rodzeństwo? Mielibyśmy siostrę.-dodał zadowolony.
Teraz już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Obudziłem tym Rachel, która spojrzała na mnie zdziwiona. Pokiwałem głową na maluchy, które widząc, że nie śpimy, wybiegły z pokoju. Pewnie szybko się tutaj nie pojawią, bo będą myślały, że czeka ich rozmowa.
-O co chodzi?-spojrzała na mnie.
-Cześć, na początek.-pocałowałem ją.
-Będziesz mnie tak budzić zawsze?-uśmiechnęła się zadowolona, zarzucając mi ręce ba szyję.
Brakowało mi jej w naszym łóżku. Poranków, gdy jest obok. Szkoda, że doceniłem to tak póź…

Część 59.

-April!-krzyknąłem, przekraczając próg domu.
Muszę porozmawiać z nią o Lucu. Czy zauważyła coś dziwnego w jego zachowaniu. Czy jest coś, czym powinniśmy się martwić. Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, o którą muszę ją zapytać. Nie jest to ważniejsze od chłopców, ale równie ważne.
-Nie krzycz, dzieciaki jeszcze śpią.-stanęła przede mną.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?-zmarszczyła brwi.
-Co z twoimi studiami?
Nie mówiąc nic weszła do salonu, więc poszedłem za nią. Nie może tak po prostu rzucić wszystkiego żeby tutaj ze mną być. Jednak prawda jest taka, że bez niej bym się stoczył i nie wiem czy miałbym siłę znaleźć Luca. Kto by pomyślał, że kiedyś będę potrzebował opieki siostry. To ja się miałem nią opiekować i dopilnować żeby nie zrobiła nic głupiego.
-April, czekam.
-W tej chwili?-spojrzała na mnie, wzruszając ramionami.-Nie wiem. Wzięłam urlop dziekański.
-Po co?
-Po co?! Doskonale wiesz w jakim byłeś stanie!-zaczęła chodzić po pokoju.-Ile brakowało żebyś się zapił?!
-Na jak długo…