Przejdź do głównej zawartości

Część 222.

Dzisiejszy dzień postanowiliśmy spędzić na plaży. Rozmawiając wczoraj z mamą dowiedziałam się, że synek płakał tylko przez pierwszą godzinę jak się obudził i nas nie było, a później bawił się z Oktawią cały dzień. Oczywiście problem był dopiero przy zasypianiu. Nie mógł znaleźć sobie miejsca aż do drugiej w nocy, ale w końcu zasnął zmęczony. Biedulek mój kochany. Bardzo za nim tęsknię.
-Co się dzieje?-Patryk wtulił się we mnie.
-Nic.-spojrzałam na niego.-Myślę chyba trochę za dużo o tym wszystkim.
-To przestań.
-Nasze decyzje znaczą teraz więcej niż kiedyś.
-Nika, proszę. Mamy odpocząć. Czego ode mnie oczekujesz albo od siebie?
-Nie wiem i to mnie męczy.
-Daj spokój.-wstał ciągnąc mnie za rękę do łazienki.-Kąpiel albo prysznic i za piętnaście minut masz być gotowa. Jak nie to wejdę tam i ci pomogę.-uśmiechnął się.-Zjemy śniadanie i idziemy na plażę.
Zmuszona wstałam do łazienki i zaczęłam się szykować. Szybka kąpiel nie dała mi dużej satysfakcji, ale przecież będę wylegiwać się na plaży. Patryk ma rację, powinnam trochę wyluzować. Zmieniłam się i wcale nie wyszło mi to na dobre. Po dwudziestu minutach ubrana w bikini i krótkie spodenki oraz japonki byłam gotowa do wyjścia. Włosy związałam w koka, a na nos założyłam Ray-bany.
-No warto było czekać.-uśmiechnął się.
Spacerkiem ruszyliśmy na pobliską plażę. Znaleźliśmy miejsce gdzie nie ma sporo ludzi. Trzeba przyznać, że tutaj nie jest tak tłoczno jak latem nad naszym polskim morzem. Patryk od razu zanurzył się w ciepłej wodzie, a ja rozłożyłam się kocu by korzystać z gorących promieni słońca. W końcu nie zamierzam wrócić stąd bez czekoladowej opalenizny. Kilka metrów od nas siedzi trójka znajomych polaków-dwie dziewczyny z chłopakiem. Nie zamierzając słuchać ich krzyków założyłam słuchawki włączając swoją ulubioną muzykę. Po godzinie dołączył do mnie ukochany i wysmarował moje plecy olejkiem. Następnie położył się obok, ale nie wytrzymał zbyt długo.
-Zwijamy się?-spojrzał na mnie wyczekująco.
-Uważasz, że opaliłam się wystrczająco?-uśmiechnęłam się.
-Na dzisiaj tak.-pocałował mnie.-Wracamy do pokoju?
-A może jeszcze spacer przed snem?
-A kto zamierza spać.-zaśmiał się.-Wylegiwałaś się cały dzień na plaży, więc chyba czas na coś innego.
-Skoro tak mówisz.-pocałowałam go szeptając.-Myślę, że możemy zrezygnować ze spaceru.
-Na taką odpowiedź liczyłem.
Szybkim krokiem ruszyliśmy do hotelu. Zamykając za sobą drzwi Patryk zdjął spodnie rzucając ją na podłogę i podszedł do mnie obejmując mnie w talii. Jesteśmy tak bardzo z siebie spragnieni, że zanim doszliśmy do łóżka zdążyliśmy pozbyć się wszystkich ubrać. Jestem tak bardzo spragniona jego ust, dłoni, że mógłby mnie pieścić tak godzinami i było by mi mało.
-Kocham cię, żono.-uśmiechnął się zadowolony.
-Jak myślisz, powinniśmy się już starać o kolejnego malucha?-spojrzałam na niego.
-Coś czuję, że jeżeli nie zacznę wyrażać chęci i się starać to twój brat będzie zły.-pocałował mnie.
-Nie obchodzi mnie czy będzie zły, bo to my będziemy wychowywać dziecko nie on.-objęłam go za szyję.
-Jeśli jesteś gotowa...-spojrzał mi w oczy.
-Rezygnujemy z antykoncepcji i staramy się o córeczkę.-pocałowałam go.-Musisz się tym razem bardzo postarać.
-Wtedy też się bardzo starałem.
-Wiem, przecież widać po Nathanie. Kocham cię.
-Nie chcę cię stracić.-wtulił się we mnie.-Zrobię wszystko żebyś była szczęśliwa, ale proszę cię, bądź taka jak wcześniej.
-Postaram się.-pogłaskałam go po głowie.



_________________________________________
Za wszelkie błędy przepraszam.
Zapraszam na mojego drugiego bloga
http://prostadrogadoserca.blogspot.com/
Pozdrawiam :**

Komentarze

  1. Fajnie by było gdyby tym razem była córeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i wreszcie jest tak jak powinno wróciło w ich życie to czego brakowało <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że będzie między nimi jak dawniej. Nika coś ostatnio świruje :P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Część 56.

Miałem nadzieję, że chłopcy już śpią, ale jak tylko przekroczyłem próg domu dotarło do mnie, że bardzo się mylę. Ant wtulił się we mnie od razu. Miałem wrażenie, że stał pod drzwiami, czekając na mnie. Wziąłem go na ręce i pocałowałem w czoło. Może fajnie byłoby mieć takiego swojego malucha? O czym ja myślę. Dopiero co poczułem, że kocham Rachel, a teraz myślę o dziecku. To za wcześnie. Boję się, że wszystko spieprzę. Co jak miłość niczego nie zmieni? Nie pomyślałem o tym. Ale przecież skoro się kogoś kocha to się go nie zdradza, chce się być tylko z nim. Muszę przejść jeszcze długą drogę. Oby tylko Rachel ze mną wytrzymała.
-W końcu jesteś. Co z mamą?-objął mnie rączkami za szyję.
-Mama odpoczywa.-uśmiechnąłem się i spojrzałem na Luca.-A co z tobą? Widzę, że April dobrze was przypilnowała.
-Zrobiła Lucowi opatrunek.-Ant patrzył na mnie.-Ma bzuch w bandażu.-otworzył szeroko oczy.
Anton jest żywiołowym dzieckiem, wszystko opowiada z wielkim przejęciem. Bardzo się wszystkim przejmuje, m…

Część 63.

-Luc, zobacz!-usłyszałem przyciszony głos Anta.
Otworzyłem jedno oko i zauważyłem malucha jak ciągnie swojego brata za rękaw, do naszej sypialni. Gdy stali już w środku zamknąłem oczy żeby nie zauważyli, że nie śpię. Jestem ciekawy co wykombinowali.
-No co?-burknął.
-Zobacz, oni razem śpią!
Miałem ochotę się zaśmiać, ale wtuliłem twarz w ramię Rachel żeby się uspokoić.
-Zawsze ze sobą spali.
-Nie plawda! Luc, myślisz, że zrobią nam rodzeństwo? Mielibyśmy siostrę.-dodał zadowolony.
Teraz już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Obudziłem tym Rachel, która spojrzała na mnie zdziwiona. Pokiwałem głową na maluchy, które widząc, że nie śpimy, wybiegły z pokoju. Pewnie szybko się tutaj nie pojawią, bo będą myślały, że czeka ich rozmowa.
-O co chodzi?-spojrzała na mnie.
-Cześć, na początek.-pocałowałem ją.
-Będziesz mnie tak budzić zawsze?-uśmiechnęła się zadowolona, zarzucając mi ręce ba szyję.
Brakowało mi jej w naszym łóżku. Poranków, gdy jest obok. Szkoda, że doceniłem to tak póź…

Część 59.

-April!-krzyknąłem, przekraczając próg domu.
Muszę porozmawiać z nią o Lucu. Czy zauważyła coś dziwnego w jego zachowaniu. Czy jest coś, czym powinniśmy się martwić. Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, o którą muszę ją zapytać. Nie jest to ważniejsze od chłopców, ale równie ważne.
-Nie krzycz, dzieciaki jeszcze śpią.-stanęła przede mną.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?-zmarszczyła brwi.
-Co z twoimi studiami?
Nie mówiąc nic weszła do salonu, więc poszedłem za nią. Nie może tak po prostu rzucić wszystkiego żeby tutaj ze mną być. Jednak prawda jest taka, że bez niej bym się stoczył i nie wiem czy miałbym siłę znaleźć Luca. Kto by pomyślał, że kiedyś będę potrzebował opieki siostry. To ja się miałem nią opiekować i dopilnować żeby nie zrobiła nic głupiego.
-April, czekam.
-W tej chwili?-spojrzała na mnie, wzruszając ramionami.-Nie wiem. Wzięłam urlop dziekański.
-Po co?
-Po co?! Doskonale wiesz w jakim byłeś stanie!-zaczęła chodzić po pokoju.-Ile brakowało żebyś się zapił?!
-Na jak długo…