Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2014

Część 219.

Na szczęście lokal był przygotowany jak należy i nie rozczarowałam się po wejściu. Szczerze mówiąc trochę się bałam, że nie dopilnowałam wszystkiego sama, ale Patryk dobrze się tym zajął. Jak widać mogę powierzyć ukochanemu ważne obowiązki i nie bać się, że coś spieprzy.
-Podoba się?-szepnął mi do ucha.
-Podoba.-uśmiechnęłam się.
-To chodź na sale się bawić.-pocałował mnie.
Znajomi oczywiście nie mogli powstrzymać się od przyśpiewek, które zafundowali nam od samego wejścia. Rodzina szybko poszła w ich ślady i śpiewali razem chyba z godzinę. Nathan zadowolony biega za Oktawią i Lea, które pilnuje Martyna za co jestem jej wdzięczna. Pod wieczór mama zawiezie dzieciaki do domu żeby położyć je spać i zostawi z opiekunką, którą po północy zmieni mama Patryka. Nie chciałam żeby wychodziła tak wcześnie, ale uparła się, więc nie miałam nic do powiedzenia. Musimy zająć się nią do północy skoro zamierza zostawić nas do końca imprezy. Jestem szczęśliwa, że mam ich wszystkich tutaj obok. Mike przysze…

Część 218.

No i przyszedł w końcu dzień, na który tak długo wszyscy czekaliśmy. Chłopaki zorganizowali sobie wczoraj wieczór kawalerski, ale gdy dowiedzieli się, że zamówiłyśmy trzech striptizerów od razu do nas dołączyli. Podziękowali panom obiecując, że sami się nami zajmą lepiej. Miałyśmy niezły ubaw jak Michał, Igor, Mike i Patryk zaczęli się rozbierać. Bronx z Damianem nie dołączyli do nich. Majka nie zamierzała przyjść. Może to i lepiej, bo dzięki temu mój brat bawił się świetnie. Stoję teraz w pokoju na górze zakładając swoją suknie ślubną. Mam nadzieję, że spodoba się Patrykowi. Makijaż i włosy mam już zrobione. Mama co chwila nadskakuje poprawiając mi włosy.
-Uspokój się.-powiedziałam spokojnie.
-Nie ruszaj się na chwilę.
-Z kim siedzi Nathan i gdzie jest Patryk?
-Nathan jest z Arturem, a Patryk pewnie siedzi na dole.-wepchnęła mi spinkę we włosy.
-Możesz go zawołać?
-Oszalałaś.-spryskałam mi kolejny raz włosy lakierem.
-Nie, zawołaj go.
Dziesięć minut później stał przede mną w garniturze i sze…

Część 217.

Mama wróciła wczoraj do Wrocławia. Powiedziała, że Mike ma przyjechać do nich jak tylko wyjdzie ze szpitala. Wtedy przynajmniej będzie go miała pod kontrolą, ale wątpię żeby się na to zgodził. W nocy znowu wzięło mnie na wymioty. Mam chyba gorączkę i nie czuję się najlepiej. Nie obudziłam Patryka, bo rano musi wstać do pracy. Pewnie się przeziębiłam. Lepiej teraz niż przed samym ślubem.
-Nikuś.-pocałował mnie.
-Hmm.
-Nie idziesz do salonu?
-Nie.-odburknęłam odwracając się na drugi bok.
-Coś cię boli?-usiadł obok mnie i pogładził po plecach.
-Po prostu źle się czuję.
-Kochanie, zadzwonię po mamę.-pocałował mnie w czoło.-Pójdziesz do lekarza?
-Do jutra mi przejdzie.-przykryłam się kołdrą.-Kupisz mi coś?-uśmiechnęłam się.
-Co?-zaśmiał się.
-Płatki czekoladowe.-pogłaskałam go po policzku.-I mleko.
-Kupię.-nachylił się i mnie pocałował.
-No idź już, bo się spóźnisz, a..-przerwałam.
-Nic się nie stanie. Popytam dzisiaj szefa czy w razie co zna kogoś, kto mógłby mnie zatrudnić.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też.…