Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2014

Część 212.

Zrobiłam sobie dzisiaj wolne i zostałam z maluchem w domu, a Patryk pojechał do pracy. Muszę trochę odpocząć i zebrać myśli. Wstałam około dziesiątej i zabrałam się za sprzątanie, dopóki Nathan jeszcze śpi. Mam na to sporo czasu, bo zasnął dopiero trzy godziny temu. Sona leży spokojnie na kanapie w salonie. Odkąd urodziłam przestaliśmy zwracać jej uwagę i nie pilnujemy już żeby spała w kojcu. Oczywiście czasami przypomnimy jej gdzie powinna leżeć. Bałam się, że może poczuć się odrzucona, gdy urodzi się dziecko, ale ona nie spuszcza Nathana z oczu. Często bawią się razem, co bardzo mnie cieszy. Gdy Patryk wrócił z pracy skończyłam sprzątać w salonie.
-Co robisz?-spojrzał na mnie.
-Sprzątam.-wyszczerzyłam ząbki.
-Ok.-objął mnie ramieniem.-Musimy wybrać zaproszenia. Przywiozłem kilka wzorów.
-Myślałam, że już wybrałeś i zrobiłeś listę gości.-uśmiechnęłam się.
-Chciałabyś.-pocałował mnie w nosek.-Chcę żebyśmy zrobili to razem żeby żadne z nas nie miało pretensji o to, że coś jest źle albo że s…

Część 211.

Następnego dnia udaliśmy się na plaże. Zabraliśmy potrzebne rzeczy i szukaliśmy jakiegoś w miarę cichego miejsca. Rozłożyliśmy koc i zaczęliśmy od opalania. Jako, że to początek lipca ludzi zjeżdża się już coraz więcej. Synek siedzi w kapeluszu i sypie Patryka piaskiem po brzuchu nieźle się przy tym bawiąc.
-I co jeszcze?-spojrzał na niego.
-Tiaa.-zaśmiał się.
Wzięłam go na ręce i weszliśmy do wody. Na początku nieźle krzyczał zwracając tym uwagę wszystkich plażowiczów, ale później mu się spodobało, bo sam chciał wchodzić do wody. Skakał, biegał przy brzegu. Patryk próbował uczyć go pływać, ale ciekawsze było bieganie za dzieciakami. To nic, że się co chwilę przewracał na piasku i tak podnosił się z uśmiechem by biegać dalej. Mam nadzieję, że jak podrośnie również nie będzie się poddawał w dążeniu do celu. Po południu wypożyczyliśmy rowerek wodny na dwie godziny. Nathan chyba świetnie się bawił, bo przez cały czas miał uśmiech na twarzy. Na szczęście siedział obok nas spokojnie. Nie musi…

Część 210.

Razem z Patrykiem stwierdziliśmy, że potrzebujemy trochę odpocząć od Warszawy. Właśnie pakujemy się i jedziemy wakacje. Wyjeżdżamy z Nathanem nad morze. Bardzo się cieszę, że w tym roku nie będziemy siedzieć w domu. Maluch od rana biega za nami głośno się przy tym śmiejąc, a do tego towarzyszy mu Sona. Gdy ukochany odwrócił się po rzeczy Nathan z psiakiem weszli do walizki.
-No fajnie mały, ale ty jedziesz z nami.-zaśmiał się podnosząc go do góry.
-Hau hau tie.
-Piesek nie.-kiwnęłam głową.
-Tia.-wytknął mi język.
Sona leży na ciuchach z oczami kota że Shreka i zerka na nas. Nie mieliśmy w planach zabierać ze sobą psiaka, ale widzę, że bez tego mój syn się na mnie obrazi.
-I co robimy?-Patryk postawił małego na podłodze i spojrzał na mnie.
Nathan podbiegł do Sony i ją przytulił.
-Nie wiem.-wzruszyłam ramionami.-Udusi mi psa.-zaśmiałam się podchodząc do nich.
-Nnie.-krzyknął uciekając.
-No chodź tutaj.-uśmiechnęłam się.
-Nnie.-zaśmiał się myśląc, że się z nim bawię.
-Chodź, bo nie weźmiemy pieska.-…