Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2014

Część 198.

Pracuję od dwóch tygodni, a już myślę o wakacjach. Oby salon rozwijał się jak najszybciej, bo potrzebuję pieniędzy na kogoś do pomocy. Może rzeczywiście trzeba było otworzyć jakąś szkołę tańca albo jakiś fitness club. W sumie jak dobrze pójdzie z salonem mogę pomyśleć o kolejnym przedsiębiorstwie. To by była fajna sprawa. Kiedyś myślałam, że skończę jakieś studia i będę pracować w kancelarii albo jako pedagod lub chociaż coś w tę stronę, a teraz marzą mi się takie rzeczy. No ale każdy pomysł na zarobienie pieniędzy jest dobry, a jeżeli sama mogę otworzyć coś swojego i dać zatrudnienie innym, to czemu nie. Około piętnastej wizytę złożył mi Patryk.
-Cześć.-uśmiechnął się.
-Co ty tutaj robisz?-spojrzałam na niego.
-No nie jedziesz jeszcze do domu?
-Mam klientkę na czwartą.
-To poczekamy.-położył fotelik na kanapie i rozebrał małego.
-Nie macie innego zajęcia?-zmarszczyłam brwi.
-Nie.-wyszczerzył ząbki sadzając sobie synka na kolanach.
Jego uśmiech jest rozbrajający i nie mogłam powstrzymać się ż…

Część 197.

Pierwszy dzień pracy bywa ciężki, ale o wiele ciężej było mi zostawić synka na prawie siedem godzin. Patryk jest już przyzwyczajony, ale ja prawie się popłakałam. Wiem, że zostaje z babcią i jest pod dobrą opieką, ale jak go zostawiałam nie mógł się ode mnie oderwać. Dopiero po kilkunastu minutach jak mama Patryka go czymś zajęła mogłam wyjść do pracy. Przez cały dzień miałam tylko trzy klientki. Jedna miała około trzydziestu lat i ciągle na coś narzekała. Tipsy za długie, źle pomalowane, za dużo żelu, wzorek nie taki jak chciała, aż miałam ochotę przywalić jej w twarz. Druga długo nie mogła zdecydować się jakie chce tipsy: żele, akryle czy hybrydy. Gdy doradziłam jej akryle stwierdziła, że woli hybrydy, a w trakcie stwierdziła, że żele były by lepsze, ale to następnym razem. Na szczęście ostatnia z klientek nie miała dużo wymagań. Młoda dziewczyna, bo po świeżo po dwudziestce. Dało się z nią nawet porozmawiać. Nie miała dużych wymagań, bo chciała tylko wypiłować paznokcie na kształt …

Część 196.

Mój salon kosmetyczny w końcu ruszył na dobre. Po wielu próbach, porażkach w końcu udało się go otworzyć. Na razie pracować będę w nim sama, bo nie stać mnie na kogoś kto mógłby mi pomagać. Jednak jak tylko salon rozkręci się na dobre zajmę się tym i będę mogła znowu więkość czasu poświęcać synkowi. Jedynym problemem jak teraz mamy to, to z kim miałby w czasie mojej pracy zostawać Nathan, w sumie to naszej nieobecności. Mam już pomysł, ale w kwestiach dotyczących naszego syna decyzje musimy podejmywać razem i mogę się nie zgadzać z Patrykiem, ale muszę liczyć się z jego zdaniem.
-Musimy pomyśleć o niani.-leżymy na kanapie z tym, że ja z głową na kolanach ukochanego i cieszymy się chwilą ciszy popołudniowej drzemki synka.
-Moja mama może z nim zostawać i tak większość czasu spędza sama, a na pewno chciałaby spędzać go więcej z wnukiem.
Tak, w tej sytuacji zostałam już przegadana i żadne moje argumenty go nie przekonają. Nie zostaję jednak na przegranej pozycji i zamierzam walczyć do końca…

Część 195.

Jak ten czas szybko leci. Pamiętam doskonale jak dokładnie dwanaście miesięcy na świat przyszedł nasz synek, jak odliczaliśmy dni do jego narodzin. Przez te kilka miesięcy zdążyliśmy się już trochę poznać. Nathan powoli z pomocą tatusia stawia pierwsze kroki, gaworzy szczególnie nocami, kiedy próbujemy zasnąć. Lubi spędzać czas na dworzu i rozglądać się za przejeżdżającymi samochodami i różnymi biegającymi stworzonkami. Oczywiście najgrzeczniejszy jest w towarzystwie Sony, gdy jeździmy do Wrocławia. Wtedy obydwoje są jak aniołki.
-Jak mój maluch?-stanęłam przed Patrykiem, który właśnie zszedł z Nathanem do salonu.
Długo nie mogli się zebrać, bo mały płakał, a ja musiałam zająć się przygotowaniami.
-Chyba nie w humorze.-podał mi go i rozsiadł się na fotelu.
No tak humorki synka musiały go nieźle wykończyć.
-Moje maleństwo.-przytuliłam go.
I rzeczywiście przekonałam się, że jest nie w humorze, bo zaczał odganiać się ode mnie rączkami. Posadziłam go na kanapie i czekaliśmy na gości.
-Gdzie jes…

Część 194.

Wczorajszy dzień spędziliśmy w trójkę. Fajnie było spędzić caluteńki dzień tylko z moimi chłopakami, którym humory dopisywały na całego.
-Chcesz mieć jeszcze jedno dziecko?-uśmiechnęłam się do ukochanego, który właśnie się obudził.
Nie wiem co mnie wzięło, ale fajnie było by mieć jeszcze chociaż jedno dziecko. Chcę żeby mój synek miał rodzeństwo. W żadnym wypadku nie chcę żeby obowiązki rodziców przejęło najstarsze tak jak było u mnie, ale żeby Nathan miał się z kim bawić kiedy my będziemy chcieli odpocząć.
-Jesteś w ciąży?-spojrzał na mnie przerażony.
-Jeszcze nie.
-No tak, przecież się zabezpieczasz.-przetarł dłońmi oczy i się uśmiechnął.
-No to chcesz czy nie?-spojrzałam na niego.
-Chyba jeszcze nie teraz.. Może jak Nathan podrośnie?
-Ale pamiętasz, że chcę dziewczynkę?-uśmiechnęłam się.
-Pamiętam.-zaczął mnie całować.
-Tto dobrze.-wyszeptałam.
Odwajemniałam każdy jego pocałunek. Nie pamiętam już kiedy mieliśmy czas tylko dla siebie. Zapomniałam jak to jest mieć go tak blisko, ciało przy ci…