Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2013

Część 185.

Tego właśnie najbardziej się obawiałam. Kolejna noc bez snu sprawia, że czuję się jak Zombie, a wszystko przez ząbkowanie. Mały nie zasypia na dłużej niż kilkanaście minut. On jest niezadowolony i niewyspany tak samo jak my, ale daje nam to bardziej odczuć. Wstajemy do niego na zmianę albo w większości ja, bo Patryk musi się wyspać do pracy. Niestety też nie wygląda na jakiegoś wielce wyspanego, gdy wstaje rano, a raczej próbuję go dobudzić. Maść, którą przekazał nam lekarz nie daje jakiś zadowalających efektów. Naprawdę z bólem serca patrze na moje dziecko, które cierpi i nic nie mogę zrobić niż czekać aż mu przejdzie.
-Jak będę wracać podjadę do lekarza.-pocałował mnie i zajrzał do łóżeczka.-Trzymaj się, mały.-złapał go za rączkę, którą mocno ścisnął.
Chociaż na chwilę przestał płakać i patrzy na niego swoimi zapłakanymi oczkami.
-Zadzwonię do mamy zapytać, co może pomóc.-wtuliłam się w niego.
-Zadzwoń do Mika niech z nim posiedzi, a ty się wyśpij chociaż trochę albo odpocznij.
-Aż tak ź…

Część 184.

Dzisiaj ważny dla nas dzień. Po wielu problemach z formalnościami załatwiliśmy w końcu wszystko i możemy ochrzcić syna. Co księdzu robi problem w chrzcinach nasz brak ślubu? Powinno ich obchodzić raczej to, że zamierzam wychować syna w ich wierze, a nie mnie zniechęcać. Tak to właśnie wygląda, ale nie będę się już wypowiadać. Co miałam do powiedzenia to powiedziałam księdzu, przez którego Nathan nie mógł być ochrzczony w naszej parafii. Patryk oczywiście był na mnie za to zły, że nie mogłam chociaż przez chwilę się nie odzywać i mielibyśmy wszystko załatwione. Igor obiecał, że postara się być dzisiaj z nami, co jest dla mnie bardzo ważne. Damian niestety nie może być z nami, ale czuje się już lepiej i chodzi na rehabilitacje. Na razie jeszcze zostanie jakiś czas w szpitalu. Po kilku godzinach rehabilitacji było tak ciężko, że miał dość. Nie wiedzieliśmy jak się zachować. Stracił nadzieję, że może być lepiej, ale powiedział, że jak Lea stanęła przed nim z poważną miną i powiedziała, że…

Część 183.

Nathan skończył dzisiaj trzy miesiące. To były dla nas trzy ciężkie trzy miesiące, ale w tym czasie zdążyliśmy przyzwyczaić się do nowej sytuacji i wstawanie w nocy jest dla nas już czymś normalnym. Musieliśmy dostosować się trochę do zachcianek Nathana, ale to na razie. Niech się cieszy póki może, bo później będzie musiał się uczyć funkcjonować jak wszyscy, ale pomożemy mu najlepiej jak umiemy. Za godzinę wyjeżdżamy do Wrocławia. Pozna w końcu swoją siostrzyczkę, która już nie może się doczekać jak go zobaczy. W sumie to ja się za nią nawet trochę stęskniłam. To pierwsza długa podróż naszego synka, więc musimy odpowiednio zadbać o jego komfort. Sona szczeka od samego rana, a teraz położyła się na naszej walizce trzymając w zębach smycz dając tym znać, że zabiera się z nami.
-No chyba nie mamy wyboru.-spojrzałam na nią z uśmiechem i przypięłam jej smycz.
Wyrósł z niej całkiem mądry piesek. Teraz żałuję, że nie mogłam spędzać z nią więcej czasu, ale mama Patryka świetnie się spisała opie…

Część 182.

Dzisiejszej nocy znowu mały nie dał nam spać. Nie płakał, ale zwracał na siebie uwagę krzykiem, a gdy sprawdzaliśmy co u niego zaczynał się śmiać. Ja rozumiem, że nasz syn ma dziwne poczucie humoru, ale dlaczego akurat w nocy? Na całe szczęście przed chwilą zasnął i mam nadzieję, że nikt nas nie odwiedzi dzisiaj, bo chcę się wyspać. Patryk przed chwilą zasnął od razu jak przyłożył twarz do poduszki. Zajrzałam do Nathana, który też już śpi i położyłam się wtulając w plecy ukochanego. Zabije każdego, kto teraz zakłóci nam ten sen. Nie zadziera się z niewyspanym człowiekiem, bo grozi to uszczerbkiem na zdrowiu. Jest ciężko, ale to cudowne mieć takiego malucha w domu, o którego trzeba dbać. Wyspani wstaliśmy dopiero po czternastej, a nasz syn oczywiście już nie spał. Tym razem jednak nie krzyczał.
-Łobuziak.-uśmiechnął się zaglądając do łóżeczka.
-Straszny kochany łobuziak.-odburknęłam zakrywając twarz poduszką.
Patryk wziął go na ręce i chodził z nim po pokoju. Nie mam najmniejszej ochoty z…