Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2012

Część 130.

Rano już było lepiej. Na spokojnie wyszykowałam się do szkoły i Patryk mnie odwiózł. Współczuję mu, że musi znosić moje humorki i kaprysy. Podziwiam go, że jeszcze ze mną wytrzymuje. Nie spotkałam się z nikim, nie miałam ochoty, a zanim weszłam do szkoły poprosiłam ukochanego o papierosa. Wiem, że miałam nie palić.
-Spóźnisz się.
-Jestem piętnaście minut przed czasem.-spojrzałam na niego.
Nie chętnie wyjął z kieszeni paczkę moich ulubionych papierosów. O dziwo jeszcze nieodpakowanych.
-Jeden i paczka leci do śmieci.
-Dziękuję.-pocałowałam go i odpaliłam papierosa.
Po chwili namysłu wyjął kolejnego dla siebie. Wiem, że nie chciał, ale ja muszę. Muszę jakoś odreagować to wszystko, a na obecną chwilę nie potrafię inaczej. Próbowałam na spokojnie zastanowić się nad tym wszystkim, ale nie doszłam do żadnego konkretnego wyjaśnienia.
-Od jutra nie palimy w ogóle.-zarzuciłam ręce na jego szyję.
-Zobaczymy ile wytrzymasz.-pocałował mnie.
-Długo.
Dziewczyny wchodzące do szkoły co jakiś czas na nas spog…

Część 129.

Jak zwykle u niektórych nie skończyło się na jednym piwie, ale to normalne. Można się było tego spodziewać. Olka z Damianem jak się zgrali to nieźle się schlali. W swoim towarzystwie zupełnie zapomnieli o całym świecie. Ciekawe jak jutro napiszą maturę z matmy.
-Ej no trzeba ich zawieźć do domu.-zaśmiał się Michał.
-Ja ich do siebie nie zabieram, ostatnio Olka zarzygała mi dywan.-powiedziałam tuląc się do Patryka.
-Ktoś musi.
-Dlaczego zawsze to mam być ja?-spojrzałam na niego.
-Bo masz duży dom.
-Nie rób z mojego domu meliny.
-Dobra, idziemy wszyscy.-zaśmiał się i dał mi buziaka w policzek, a ja wtuliłam się w Patryka nie mówiąc już nic.
Jak zawsze to z mojego domu chcą robić melinę. Obiecuję, że nie wyjdą stamtąd jak nie posprzątają. Nie rozumiem ich jak można się tak schlać o godzinie osiemnastej w poniedziałek. Te czasy już minęły, a oni dalej swoje. Jakoś około dwudziestej dostałam telefon z policji. Byłam zdziwiona, bo przecież żadne z nas nic nie odwaliło, ale bałam się, że może Patryk…

Część 128.

Dzień sądu ostatecznego. Nie no może przesadzam, ale dzisiaj za niecałe dwie godziny piszę pierwszą część matury, a jestem jeszcze w totalnej rozsypce i w dodatku nic nie umiem. Pati z Domikiem pojechali wczoraj z samego rana, bo chcieli się jeszcze jakoś przygotować do matury. Przynajmniej oni podchodzą do tego poważnie. Wstałam godzinę temu i dopiero co wyszłam z wanny. Założyłam czarne rurki, białą koszule, a włosy związałam w tak zwany koński ogon. Powieki delikatnie pomalowałam beżowym cieniem i zrobiłam cienkie kreski eyeliner'em, a rzęsy wytuszowałam. Usta pomalowałam ochronną pomadką. Wszystkie te czynności zajęły mi półtorej godziny. Gdy opuściłam już łazienkę skierowałam się w stronę Patryka, który siedział przy komputerze.
-Ile można czekać?-odwrócił się w moją stronę.
Podeszłam do niego, a on szybko złapał mnie za biodra i posadził sobie na kolanach.
-No musiałam się trochę ogarnąć.
-Lubie jak masz tak związane włosy.-uśmiechnął się.
-To się naciesz, bo nie wiem kiedy będzi…

Część 127.

Za dwa dni piszę pierwszą część matury, którą jest język polski, a jak na razie to od początku długiego weekendu nie tknęłam żadnej książki do ręki. Jakoś nie było kiedy. Prezentacji nawet sobie nie przypomniałam. Nie wiem w ogóle czy zdam tą maturę, ale ok. Kurwa, co ja gadam muszę ją zdać, bo inaczej będzie ze mną kiepsko. Wygramoliłam się z łóżka i rzuciłam się w poszukiwaniu jakiejś lektury, w skutek czego porozwalałam książki po całym pokoju. Dobrze, że Patryk siedzi na dole i tego nie widzi. Pati z Domikiem pewnie przygotowali się do matury lepiej i przeczytali jakieś książki. Nie zauważyłam nawet, że ktoś wszedł do pokoju, bo niestety byłam za bardzo zajęta bałaganem wokół siebie.
-Co ty robisz?-spytał Domik.
-Szukam jakiejś lektury.
-Teraz Ci się przypomniało.-zaśmiał się.
-Lepiej późno niż wcale.
-Dobra, siadaj. Opowiem ci z trzy lektury. Starczy?
-Dzięki.-rzuciłam się na niego żeby mu podziękować.
-Bo mnie udusisz.
Tak jak obiecał streścił mi trzy lektury między innymi chłopów, lalk…

Część 126.

Rano jeżeli godzinę trzynastą można nazwać rano, ale pomińmy to. Obudziłam się w swoim łóżku w ramionach Patryka. Wszystko mnie boli, a najbardziej głowa. Jak zawsze z alkoholem było przegięcie jak na każdej takiej imprezie. Nie wiem jak dotarłam do domu, a co dopiero do łóżka. Ostatnie co pamiętam z wczorajszej nocy to, to że po wypiciu kilku drinków i piw przyszła kolej na wódkę, a klub opuściliśmy w dobrych humorach. Pewnie znowu nas z niego wyrzucili. Nic więcej nie pamiętam i mam nadzieję, że ktoś mi to wszystko dziś opowie, o ile pamiętają co się wczoraj działo. Chociaż nie wiem czy chcę tego słuchać. Na telefonie z dziesięć jak nie więcej wiadomości i wszystkie z tą samą treścią. Czy oni kurwa spać nie mogą? Odłożyłam telefon i nie budząc Patryka wygramoliłam się z łóżka i udałam chwiejnym krokiem do łazienki wziąć długą gorącą, relaksująca kąpiel. Napuściłam do wanny wody i dodałam truskawkowego płynu do kąpieli, który sprezentował mi ukochany. Wiem jak uwielbia zapach truskaw…