Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2011

Część 39.

Właśnie szykuję się do szkoły, a Patryk jeszcze śpi.
-Leniu wstawaj.
-Co jest?-zapytał zaspanym głosem.
-Szkoła.
-A to idę spać dalej.-nakrył się z powrotem kołdrą.
-O nie tak się bawić nie będziemy.
Szarpnęłam kołdrą co spowodowało, że wstał od razu. W pół godziny zdążył się w końcu wyszykować. Oczywiście na pierwszą lekcje nie zdążyłam, a on miał na 10. Dobrze mu tak teraz będzie godzinę siedział w szkole. Na lekcjach luzy. Każdy się chwalił jak to spędził święta, sylwestra i ferie.
-A ty?-zapytała Weronika, a reszta klasy czekała na odpowiedź z mojej strony.
Weronika jest przewodniczącą klasy. Zwykła szara myszka, nic do niej nie mam. Jest bardzo życzliwą osobą i za to ją cenie.
-Święta? Spokojnie z rodziną. Sylwester? Wiadome chlaliśmy do upadłego tyle, że w Londynie.-widziałam jak wychowawczyni kiwała przecząco głowa, a ja kontynuowałam.-Ferie? A tu Was zaskoczę.
-Co zabawa bez alkoholu?-zapytała nauczycielka.
-Nie, łaziliśmy po górach, jeździliśmy na nartach, a później piliśmy na …

Część 38.

Siedziałam spokojnie na PKP czekając na moje mordki z Mikiem i Majką. Wokół kręciło się kilku gości. Zapewne nie są stąd, bo skojarzyłabym ich po mordach. Po prostu są przejezdni, najebani i szukają zaczepki. Obiecuję, że jak tylko tu podejdą to dostaną to czego szukają. Za pół godzi będę już miała w ramionach swojego Skarba. Zapewne jest na mnie wściekły, ale nie potrafiłam postąpić inaczej. Może miałam jechać z nimi i nie odzywać się słowem? Nie, ja musiałam pokazać na co mnie stać i kurwa pokazałam. Może się czegoś nauczą. Ocho zaraz zacznie się dziać właśnie na peron wjechał pociąg, z którego za chwilę wysiądzie moje szczęście. Ruszyłam w stronę peronu, a na mojej drodze nie wiem nawet skąd pojawił się jakiś pijany koleś. To ten sam, który chwile wcześniej był z kumplami. No tak kumple się zwinęli. Nie ze mną te numery. Jedyne co mogę zrobić to polecić mu burdel, ale z tego co widzę to go w tej chwili na to nie stać.
-Ej mała, zabawimy się?
Spojrzałam na niego z pogardą. Ledwo stał …

Część 37.

Gdy się obudziłam wszyscy siedzieli i o czymś gadali. Pewnie o wczorajszym koncercie. Szczerze? Jebie mnie to, nie chciałam nawet ich słuchać. Żadne z nich nie odezwało się do mnie słowem. Wzięłam gorącą kąpiel. Zostawiając ich w pokoju zeszłam na dół. Wczoraj w międzyczasie zdąrzyłam się spakować. Porozmawiałam chwilę z ciocią. Wzięłam swoje torby i ruszyłam w stronę PKP. Po 12 byłam już w pociągu. Tak zostawiłam ich tam samych nie mówiąc nic. Gdy nadeszła 16, o której mieliśmy wracać wszyscy zadzwonił Patryk. Odrzuciłam. Później zadzwonił jeszcze raz i następny, w końcu odebrałam.
"Gdzie jesteś?"
"W pociągu do Wawy."
"No zajebiście..Nieźle odpierdalasz."
"Teraz zaczęło Was to obchodzić, a wczoraj telefonu to żadne odebrać nie chciało."
"Kurwa...Możesz rozmawiać ze mną normalnie?"
"Ty dzisiaj też nie potrafiłeś."
"Fuck..Przepraszam wczoraj się najebałem fakt, ale nie chciałem się kłócić dlatego nie odbierałem."
&quo…

Część 36.

Po wczorajszej imprezie nic mi się nie chce. Nigdzie się dziś nie wybieram, a reszta niech robi co chce. W końcu dzisiaj jest koncert, a ja i tak nie wiem kto gra. Zresztą gdyby to był jakiś ważny oczywiście dla mnie koncert wiedziałabym, bo jestem z takimi informacjami na bierząco.
-Chodzi Ci o ostatnią akcję?-zapytał Domik.
Widziałam, że chciał żebym poszła z nimi.
-Nie. Nie chodzi o nic. Po prostu nie mam ochoty się dziś bawić, ale wy wypierdalajcie na miasto.-odburknęłam.
Na reakcje Patryka nie musiałam długo czekać. Ubrał się i wkurwiony wyszedł z pensjonatu odpalając fajkę. Wiedziałam, że to nie zapowiada nic dobrego. Patrycja z Dominikiem ruszyli za nim. Przecież ja im nie bronię. Nie powiedziałam "Patyk ja zostaje to ty też." Nie mam mu nawet za złe, że poszedł. Zrobiłam sobie kawę i upijając łyk jeszcze raz spojrzałam przez okno. Niebo robiło się już szarawe, a na chodzik spadały płatki śniegu. Uwielbiam górski krajobraz zimą. Z słuchawkami w uszach położyłam się na łóż…

Część 35.

Aqua Park? Zajebioza gdyby nie to, że trzeba czekać prawie pół godziny jak nie więcej żeby zjechać na zjeżdżalni. Ludu jest tu od groma-starsi, młodsi i dzieci. Chyba mogę uznać to, że jest wielką atrakcją Zakopanego, ale nie największą. Ja tam nadal uważam, że największą atrakcją jest skocznia i Krupówki i raczej zdania nie zmienię. Podobno w sobotę ma odbyć się jakiś koncert nawet nie wiem jaki. Po powrocie sprawdzę w necie o ile nie zapomnę. Tak mam bardzo słabą pamięć do zapamiętywania takich rzeczy. Czy planujemy coś na wieczór? Nie, my odkąd tu jesteśmy planujemy tylko czas od rana do południa reszta to spontan. Wieczór zawsze kończy się chlaniem na Krupówkach i wracaniem około 3 nad ranem do pensjonatu. Mieszkając we Wrocławiu zapomniałam jak to jest, ale wracając doskonale przypomnieli mi czasy spędzone na Mokotowie. Dzieciństwo miałam udane, bo nie żałuje niczego, bo życie jest za krótkie. Wjebałam się w to bagno dobrze wiedząc jakie są tego konsekwencje. Myślicie, że gdybym …

Część 34.

Dziś zdecydowałam się na skok na bungee. Zawsze chciałam spróbować, ale strach był silniejszy. Patryk zgodził się skoczyć ze mną. Chciałam się jakoś porządnie odstresować, a to był jedyny pomysł. Pati nie mogła, a Domik zwyczajnie nie chciał. No cóż jak to przystało była wymiana zdań z Dominikiem, że pienia i takie tam. Dodałam wpis na fejsie.
"Dziś jest ten dzień. Skacze. 
Odezwę się, gdy będzie po wszystkim. 
Bungee. 
Kocham Go <3 Pamiętajcie."
Patryk koniecznie chciał skakać pierwszy. Zgodziłam się. Już się nie wycofam, ale mogę to chwilę przedłużyć. Bałam się patrzeć, a gdy już było po wszystkim podszedł, przytulił i pocałował.
-Dasz radę.-wyszeptał.
No to teraz moja kolej, bałam się do samego skoku. Gdy leciałam czułam się cudownie. Krzyczałam jakieś głupoty, ale czułam, że właśnie pozbywam się tych wszystkich złych emocji. Byłam z siebie dumna. Od razu podbiegłam do ukochanego wtulając się w niego.
-Było cudownie.
Po takiej dawce adrenaliny chodziłam z uśmiechem na twar…

Część 33.

Dziś tak jak mówiłam chochołowska. W drodze tutaj dostałam śnieżkami w głowę niby od przechodzących ludzi, ale wiedziałam dobrze, że to sprawa Dominika. Jak zawsze, nie wytrzymałby gdyby nie wykręcił mi jakiegoś numeru. 
-Ej, a chodźcie usiądziemy.-zaproponował.
-A co nogi bolą?-skomentowała Pati.
-Co Ty. Pomedytować chciał.-zaśmiałam się.
Usiadłam po turecku na śniegu i udawałam, że medytuję. Kit, że miałam później mokre spodnie, ale miny ludzi były bezcenne. Ganiałam się z Patrykiem przez pół drogi. Pati zrobiła nam kilka zdjęć. Dziś to ja trochę odwalałam, gdy Domik wszedł do toi toia trzymaliśmy drzwi, by nie mógł wyjść.
Debil, krzyczał przez dobre dziesięć minut, że się zatrzasnął, a na koniec zadzwonił po GOPR.
-Pojebało Cię?-krzyczałam.
-No co?
-Komuś na prawdę może być potrzebna w tej chwili pomoc, a Ty sobie żarty robisz.
-Ale się nie dodzwoniłem.
-I dobrze.
Nie lubię takiego zachowania. Wyobraźcie sobie taką sytuację-leży w ktoś półprzytomny w górach i na prawdę potrzebuje tej pomocy, …

Część 32.

Dziś narty, przecież w tym celu tu przyjechaliśmy. Stok był nasz. Dominik już jeździ lepiej niż pierwszego dnia, ale nadal zalicza upadki. Po 15 zabrałam ich do Kościeliskiej i szczerze powiedziawszy miałam nadzieję, że po tej wyprawie odechce im się żartów jednak to, co odwalali tam to był jeden wielki koszmar. Dominik podchodził do każdej pary z aparatem i pytał czy może zrobić zdjęcie po czym dodawał "zgadamy się na fejsie" i szedł dalej. Czy tak postępuje normalny człowiek? Bo przez to, że się z nimi zadaje zapomniałam definicji słowa normalność. Nie zapytał nawet o imię ani nie podał swojego, ale chciał ich szukać na fejsie. Powodzenia. Chociaż zdjęcia ładne wyszły. Później zaproponował mi i Patrykowi jakże "profesjonalną sesję zdjęciową" na tle toi toi. Mądre bardzo.
-No ej ale to się wytnie.-poinformował nas.
-Tak się tym zajmę sama.
-Dlaczego?
-Nie pamiętasz swojej ostatniej zabawy photoshop'em?
-Oj tam oj tam.
 Tsa wokół tyle ładnych widoków, a on jebną…

Część 31.

Od rana siedzieliśmy na Krupówkach. Na dzień dzisiejszy zero atrakcji.
-Ej, a może pójdziemy na Morskie Oko?-wpadł na jakże cudowny pomysł Dominik.
-Chyba Cie pojebało. Ja tam latem byłam dwa razy i wystarczy.
-No weź.
 -Powodzenia. Tam się ledwo co idzie latem 8km w tą i 8km z powrotem, a co dopiero powiedzieć zimą.-odparłam.
-Nie ma tyle wódki, by tam zimą iść.-zaśmiał się.
Tsaa ekipa jak zawsze w humorze. Martwi mnie dlaczego Mike ani Majka się nie odzywają. Z Magdą i Michałem przynajmniej rozmawialiśmy wczoraj na Skype, a oni nic. Mam nadzieje, że się nic nie stało i szybko się odezwą. O 20 poszliśmy pod skocznie, bo miały być jakieś skoki. Kto poszedł ten poszedł, bo ja jechałam na sankach. Powiedziałam, że jeśli nie skołują transportu nigdzie nie idę i oto proszę mój ukochany załatwił sanki i to z oparciem haha. Zajęliśmy miejsce w tzw. przeze mnie szklanej kuli, z której widok był dobry i było ciepło. Po godzinie chłopaków znudziło oglądanie skoków i poszliśmy do Harnasia na grz…

Część 30.

Dziś cały dzień odpoczywam, a reszta niech robi co chce. Patryk został ze mną. Dobrze nam zrobi spędzimy ze sobą trochę czasu sam na sam. 
-Dziękuję.-powiedziałam, gdy założył mi swoją bluzę.
Uwielbiam, gdy jest taki opiekuńczy. Wtuliłam się w niego z uśmiechem na twarzy i po krótkiej chwili zasnęłam ze zmęczenia. Spałam może z godzinę, a mój kochany w tym czasie oglądał jakiś film. Nie wiem nawet jaki, bo nie zwróciłam na to jakość szczególnie uwagi. Podeszłam do niego wtulając się.
-O już się wyspałaś?-pocałował mnie.
-Chyba tak.
Nie zwracają uwagi na film, który leciał w tle zaczęliśmy się całować. Wszystko pięknie, ładnie gdyby nie to, że do pokoju wparowała ciotka. Siedziałam akurat na Patryku poprawiając bluzę. 
-Oj przepraszam, że Wam przeszkadzam.-powiedziała lekko zawstydzona.
Patryś leżał patrząc się na mnie cały czas się uśmiechając.
-Tak ciociu?
-Muszę pojechać do szpitala na badania i pomyślałam..że moglibyście przypilnować przez ten czas pensjonatu.
Wstałam i podeszłam do niej.
-Źl…

Część 29.

Dziś stok jest nasz. Miałam niezły ubaw patrząc na Patryka, który robił wszystko byle by Dominik się wyjebał. Fakt jeździł gorzej od nas, ale wywracanie się opanował do perfekcji, Po dwóch godzinach jazdy zjedliśmy obiad pod skocznią i ruszyliśmy w stronę Krupówek. Dobrze, że znam tę drogę na pamięć, bo Dominik chciał zabawić się w przewodnika skręcając co chwila nie w tę uliczkę.
-Ale w kocu jakoś bym doszedł?
-Tsaaa. Jak byśmy wychodzili z imprezy to ty byś dopiero na nią szedł.
Zbliżała się 18, więc czekaliśmy na Kubę. Nie sądziłam tylko, że przyjdzie z jakąś dziunią. Prawdziwa lalunia. Obcasy-kurwa mamy zimę i jesteśmy w górach, różowa kurteczka, okularki przeciwsłonecznie chociaż nie ma słońca, solara i tona tapety na mordzie. 
-Hej.-przywitał się.-To jest moja przyjaciółka. Przyjechała z Warszawy. Nie ma z kim spędzić weekendu i...
-I pomyślałeś, że będziemy się świetnie bawić? Hej Nika.
-Karina.
-Wiedziałem, że zrozumiesz.-uśmiechnął się.
Tsaa szkoda, że nie wyczuł tej ironii w moim gł…

Cześć 28.

Po długiej i dość kreatywnej podróży w końcu jesteśmy. Dworzec PKP Zakopane wita. Pierwsze co to podbiegłam do automatu po kawę. Wsiedliśmy w taksówkę i ruszyliśmy na Szymaszkową gdzie znajduje się pensjonat ciotki. Ciocia przywitała nas oscypkami i była w szoku, że nie ma z nami ani Mika ani Magdy. W zamian za to poznała Patine i Domika. Udaliśmy się do pokoju i postanowiłam, że zadzwonię do Kuby i umówię się z nim na jutro.
"Kuba słucham?"
"Hej z tej strony Nika. Pamiętasz mnie jeszcze?"
"Nika, Nika..od Kamila?"
"..."
"Sorry zapomniałem"
"Nie no spoko. Wiesz jestem z Patrykiem, siostrą i jej chłopakiem w Zakopanym."
"No to świetnie."
"I wybieramy się jutro do Genesis i pomyślałam, że się spotkamy wcześniej i pogadamy trochę."
"No pewnie. To co 18 Krupówki Mc?"
"Pewnie."
"To do jutra."
No to musimy sobie tylko za rezerwować czas od rana. Jako, że wcześniej nie po informowałam ciotki, że …

Część 27.

Dziś pakowanie, bo po 22 mamy pociąg do Zakopanego. Muszę ich wszystkich do tego czasu ogarnąć. Trzeba naładować laptopa i iPoda żebyśmy mogli oglądać filmy. Każdy pewnie będzie oglądać coś na swoim sprzęcie, więc nie muszę się martwić, że wybiorę złe filmy. Wybrałam "Dear John", "Kwiat pustyni", "Taken", "Step up 1 i 2" (to dzięki temu filmowi zaczęłam udoskonalać swój taniec.) i "Awake". Wszystkie te filmy mogłabym oglądać w kółko i w kółko chociaż znam je na pamięć. Mike zabrał wczoraj Sone do Wrocławia i obiecał opiekować się nią na czas naszej nie obecności. Jest godzina 21, a my właśnie idziemy z walizkami na pociąg. Brr jest zimno. Nie lubię zimy, ale lubię śnieg kurwa jaka sprzeczność. Kupiliśmy sobie jeszcze po kawie na drogę i wsiedliśmy zajmując cały wagon. W dupie mieliśmy to, że jest na osiem osób, a nas było czterech. Jeżeli są wolne miejsca to wolę wygodę. Planowo jeżeli nie będzie żadnego opuźnienia to po 10 powinniśmy …

Część 26.

Za tydzień wyjeżdżamy do Zakopanego na narty w końcu. Od drugiego roku życia jeżdże tam do ciotki na ferie. Na początku jeździłam z rodzicami, a później z ekipą. Uwielbiam tamtejszy krajobraz, ale nie na tyle by tam mieszkać. Wystarczy to, że mogę jeżdzić kiedy i na ile zechcę. Chłopcy na dole przygotowywali jakieś śniadanko. 
-Był ktoś z psem na dworzu?-spojrzeli na siebie zdziwieni.-Wiecie, że trzeba z nią wychodzić? Chyba nie chcesz żeby zdarzyła się taka akcja jak w nocy?-popatrzyłam na Patryka powstryzmując śmiech.
-A może dałabyś jej w końcu jakieś imię?
-Chyba mam.
-Jak?-krzyknęli równocześnie.
-Sona.
-Dlaczego jak więzienie?-zapytał Mike.
Wiedziałam, że szybko zajarzą. Pamiętam jak siedzieliśmy co niedziele o 20 na kanapie i oglądalismy Prison Break. Nikt nie mógł się wtedy do nas odezwać, a na reklamach dyskutowaliśmy o zachowaniu bohaterów. 
Tydzień mija nam jako tako już nie mogę doczekać się Zakopanego, tamtejszych widoków, łażenia po Krupówkach i wygłupach na stoku. Od rana ogląd…

Część 25.

Rano obudził mnie zapach tostów z dżemem i gorącego kakao. 
-Witaj Skarbie.-pocałował mnie.
-Hej. Widzę, że śniadanko już gotowe.
-Obiecałem.
Po śniadanku zeszłam na dół wydać rozkazy dla reszty towarzystwa.
-Panie i Panowie, że się tak ładnie wyrażę.-zaczęłam z powagą.
-Co tak oficjalnie?-wyśmiał mnie Mike.
-Wypierdalać.-wskazałam palcem na drzwi i zaczęłam się śmiać.-A tak poważnie to muszę Was wykorzystać.
Wydałam rozkazy i poszłam się ogarnąć. Po godzinie usłyszałam, że ktoś wchodzi. Był to Mike z Domikiem.
-Gdzie reszta?
-Wykonują rozkazy.
-Co wy tam macie?
-Prezent.
Zza pleców wyjęli małego, słodkiego pieska rasy beagle z przewiązaną czerwoną kokardką wokół szyi. Zawsze o takim marzyłam, ale rodzice nie pozwalali, bo nie miałby się kto nim opiekować.
-Wesołych Świąt Kochanie.-Patryś mnie pocałował.
Wtuliłam się w niego ze łzami w oczach.
-Dziękuję Wam.
Wzięłam psiaka na ręce. Nie wiem czy o dobry pomysł, ale zostałam zapewniona, że w razie co mama Patryka może się nim zajmować. Mike zamieszka z …