Przejdź do głównej zawartości

Posty

Część 84.

Dzieciaki nie były zadowolone, że będą zostawać w szkole godzinę dłużej. Nie ma się co dziwić. Oczywiste jest, że o wiele bardziej wolą spędzać czas ze swoją mamą. Zapewniłem Rachel, że nie musi siedzieć w wydawnictwie do trzeciej, ale stwierdziła, że nie opłaca jej się przyjeżdżać tam na trzy czy cztery godziny. Widać po niej, że chce spróbować. Nigdy nie pracowała, bo nie musiała. Pomagała tylko rodzicom, którzy nie byli dla niej dobrzy. Mają jedną córkę, z którą nie utrzymują kontaktu odkąd rozwiodła się z Mattem. Potępi ją za to. Według nich powinna być posłuszną żoną. Szkoda, że udawali, że nie widzą jak mąż ją bije. Udawali, bo nie można było tego nie zauważyć. Poza tym jak można było ignorować słowa własnego dziecka? Nie chcę żeby Rachel miała cokolwiek wspólnego z tymi ludźmi i ona też nie chce.
-Czasami możesz pracować w domu.-uśmiechnąłem się do niej.
Chcę żeby nadal miała dużo czasu wolnego, tylko dla siebie i chłopców.
-Gdybym pracowała gdzie indziej musieliby siedzieć w s…
Najnowsze posty

Część 83.

Dwa tygodnie później doszedłem do porozumienia z pracownikami. Było ciężko, ale dłużej nie mogłem pozwalać na dezorganizację pracy. Mamy sporo rzeczy do zrobienia, które nie mogą czekać w nieskończoność. Większość z pracowników poszła w końcu na urlopy, kilku z nich nie wróci. Nie miałem na to wpływu. Zrezygnowali z tej pracy. No cóż, nie zamierzałem prosić żeby dla mnie pracowali. Są dobrzy, ale to nie znaczy, że niezastąpieni. Jest wielu innych na ich miejsce. Pewnie szybko znajdę zastępstwo. Tylko, że pojawienie nowych pracowników sprawi, że przez kolejny rok będziemy budować przyjazną atmosferę w wydawnictwie. I minie sporo czasu zanim zacznę im ufać. Niektórzy nie są zadowoleni, że będą musieli na jakiś czas przejąć obowiązki kolegów, bez podwyżki. Nie zasłużyli na nią przez ostatnie miesiące. Jeśli zapracują nie będę miał nic przeciwko, ale nie zamierzam płacić ludziom za opierdalanie się i doskonale o tym wiedzą. Jeżeli ustąpię im razem, za każdy razem będzie to samo. Ustaliłem…

Część 82.

W wydawnictwie atmosfera zrobiła się nie do wytrzymania. Głównie przeze mnie. Wkurwia mnie, że ostatnio żaden z pracowników nie przyszedł do mnie ze swoim problemem, ale mają pretensje, że nic nie zauważyłem. Rzeczywiście nie było mnie tutaj zbyt długo, ale myślałem, że pracuję z odpowiedzialnymi ludźmi. Czas na nowo przedstawić zasady i znowu być konsekwentnym. Nie mam czasu na cackanie się z ludźmi. To nie przedszkole. A jak komuś się coś nie podoba to niech znikają mi z oczy. Przecież nie ma ludzi niezastąpionych.
-Annie, zwołaj zebranie i niech każdy złoży swoje zażalenia, co do pracy tutaj.-spojrzałem na nią.
-Co zamierzasz zrobić?-zmarszczyła brwi.
-Na nowo ustalić zasady.
Coś, co powinienem zrobić dawno. Albo dogadać się z pracownikami albo zacząć ich zwalniać.
-Pójdziesz tam za mnie. Przy mnie nie będą narzekać.
Wróciłem do gabinetu. Wiem, że Annie sobie poradzi. Umie rozmawiać z ludźmi. To oczywiste, że będą szczerzy rozmawiając z nią. Nie będą narzekać na szefa, gdy on będzi…

Część 81.

-Możemy porozmawiać?-Annie weszła do mojego gabinetu.
Nie rozmawialiśmy ze sobą przez tydzień. Myślałem, że się na mnie obraziła za ten artykuł, którego w ostateczności, przecież nie opublikowałem. Rozumiem, że potrzebuje czasu żeby ochłonąć. Przecież nie musi mi się z niczego tłumaczyć. To jej życie i ma prawo do swoich sekretów.
-Jasne.-spojrzałem na nią.
Niepewnie usiadła naprzeciwko mnie.
-Wiem, że Claire chce dobrze, ale nie chcę do tego wracać.
Rozumiem ją doskonale. W ogóle nie powinienem brać pod uwagę publikowania jej historii, ani o to pytać. Musiało być jej ciężko się pozbierać i zacząć normalnie funkcjonować. Nie można rozdrapywać starych ran. Szczególnie, gdy jeszcze się nie zagoiły. Ona sama powinna zdecydować kiedy zechce o tym powiedzieć.
-Chodzi o to, że ten artykuł nikomu nie pomoże.-spojrzała na mnie.-Tamta dziewczynka nie żyje. Gdy ją znalazłam chorowała na raka. Nie potrafiłam jej pomóc, a bardzo chciałam.-otarła łzę z policzka.-Tak, jak chciałam żeby ktoś wtedy p…

Część 80.

Rzuciłem Annie na biurko pendrive z materiałami, które dostałem od Claire i artykułem, który zacząłem pisać. Nie wiem co o tym pomyśli, ale mam to gdzieś. Nie zamierzam się tym zajmować. To już nie należy do mnie. Udam, że nigdy tego nie widziałem.
-Jest twój. Nie mam kopii. Zrób z tym co zechcesz.-nawet na nią nie spojrzałem.-Zapominam, że to kiedykolwiek widziałem.
Nie czekając aż coś powie, poszedłem do swojego gabinetu. Rozumiem, że nie chce opowiadać o swojej historii w mediach. Nie zamierzam nalegać. Szanuję jej decyzję. Zająłem się swoją robotą żeby nie myśleć, że sprawiłem przykrość swojej sekretarce. Myślałem żeby poszukać tej dziewczynki, o której mówiła Claire, ale obiecałem nie mieszać się w tę sprawę.
-Mogę?-kobieta niepewnie weszła do gabinetu.
Świetnie, jeszcze jej mi tutaj brakowało. Czy Annie naprawdę wpuściła ją tutaj bez uprzedzenia? Rozumiem, że jest rozbita, ale skoro nie chce ze mną o tym rozmawiać to niech wykonuje swoje obowiązki jak należy albo wraca do domu. …

Część 79.

Po powrocie do domu zastałem Rachel samą, siedzącą w salonie. Czyżby Annie już poszła? Chłopcy od razu rzucili jej się w ramiona. Nie sądziłem, że tak bardzo stęsknili się za mamą przez te kilka godzin. Nie wiem jak Rachel wyobraża sobie ich rozstania, gdy pójdzie do pracy. Nie wracaliśmy na razie do tego tematu, ale wiem że rudowłosa o tym myśli. Nie musi pracować, ale jeśli chce to nie będę jej zatrzymywać. Jeśli ma być szczęśliwa to muszę akceptować jej wybory, a nie ją ograniczać. Jednak gorsze pomysły będę starać wybić jej z głowy.
-Paul nie umie glać.
Ant właśnie relacjonuje nasz mecz. Opowiada jak to próbowałem oszukiwać i nie chciałem dać im wygrać. Serio? Przecież wygrali bez tego. Ale podobało im się, że mieliśmy cały dzień dla siebie. Na początku myślałem, że się zanudzimy. Ale gra nas tak pochłonęła, że czas zleciał nam bardzo szybko.
-Gdzie ciocia?-spytał Luc.
Też jestem ciekawy, ale bałem się spytać. Pewnie nie chce mnie widzieć, ale chciałem jej to wszystko wyjaśnić.
-B…

Część 78.

Rachel umówiła się dzisiaj z Annie. Dlatego ja mam zabrać dzieciaki do parku, wesołego miasteczka czy gdziekolwiek, skąd wrócimy dopiero wieczorem. O ile wczoraj cieszyłem się na takie rozwiązanie, to dzisiaj dzieciaki wykazują więcej entuzjazmu. Chyba zdałem sobie sprawę z tego, jak ten dzień będzie dla mnie męczący, ale nie mogę zrezygnować. Zawiódłbym Rachel, a to ostatnia rzecz jakiej bym chciał. Będę się świetnie bawił z dzieciakami. Nie chcę się narzucać, ale chciałbym żeby Annie wiedziała jak sprawa wygląda z mojego punktu widzenia. Mógłbym jej to wyjaśnić, ale Rachel zrobi to lepiej.  Chciałbym opublikować ten artykuł. Jednak jeżeli Annie nie wyrazi zgody, zniszczę go. Naprawdę. Są inne sposoby żeby odnaleźć zaginioną osobę. O ile w ogóle jest zaginiona. Może ta dziewczynka wiedzie spokojne życie, a tym artykułem rozdrapałbym tylko niepotrzebne rany.
-Obiecałeś.-przypomniała rudowłosa.
-Wiem.-spojrzałem na nią.-Po prostu, nie wiem. Chciałbym być przy tej rozmowie.
-Paul, gdyby…