Przejdź do głównej zawartości

Posty

Część 88.

April czekała już na nas na lotnisku. Spojrzałem na roześmianą Rachel, która stwierdziła, że spóźniliśmy się tylko dwadzieścia minut.
-Jak to spóźniliśmy się?-szepnąłem, zanim podeszliśmy do mojej siostry.
To niemożliwe. Przecież wyszliśmy z pracy wcześniej.
-No nie wiem.-wzruszyła ramionami.
Może dlatego, że w windzie nie mogłem się od niej oderwać. Nie, nie było mowy o seksie.
-Paul, nie wierzę!-wrzasnęła.-Spóźniony jak nigdy!
Po co robić z tego aferę? Każdemu się może zdarzyć. Tyle, że zazwyczaj uprzedzałem, że będę trochę później przez co nie pozwalałem nazwać tego spóźnieniem.
-Odwal się.-burknąłem, biorąc jej walizkę.
Nie zamierzam się z nią witać. To moja siostra, więc nie muszę być dla niej miły.
-Urocze powitanie.-uderzyła mnie w ramię i podeszła do Rachel.
Uściskały się, a moja siostra chciała udowodnić chyba, że nadal jest małą dziewczynką, zaczęła piszczeć. Kręciłem głową nie mogąc uwierzyć, że dorosła dziewczyna może się tak zachowywać. Ale to moja siostra, więc jej zacho…
Najnowsze posty

Część 87.

Dzisiaj do Stanów przylatuje April. Zostanie z nami na dwa tygodnie.  To długo jak na nią i mam nadzieję, że nie wplątała się w jakieś kłopoty. Nie chciałbym znowu lecieć do Paryża by rozmawiać z jakimś dupkiem, który ją wykorzystał. Z tego, co wiem z Olivierem nie ma już kontaktu. I dobrze. Nie był jej wart. Cieszę się na ten przyjazd chyba bardziej niż ona. Chciałbym mieć ją tutaj codziennie, ale nie mogłem pozwolić żeby nie spełniła swojego marzenia. Jestem jej jedyną rodziną i muszę zadbać o nią, jej przyszłość. Dzięki jej ojcu moja matka, nasza była szczęśliwa. On w porównaniu do mojego taty dał jej córkę. Może gdyby mama nie poroniła dwa razy to nadal miałbym ojca. Nie obwiniam nikogo, że moje dzieciństwo wyglądało tak, a nie inaczej. Mama starała się jak mogła żebym był szczęśliwy. Chcę to samo zrobić dla mojej młodszej siostry... dla Rachel i jej dzieci. Zostawić po sobie coś dobrego, coś więcej niż ból, który zadaję może często nieświadomie.
-Pośpiesz się, bo się spóźnimy!-Ra…

Część 86.

Nie sądziłem, że ją spotkam. Znowu. Nie wiem czemu kiedyś myślałem, że jest niewinna. Nudzą mnie już te spotkania. Nie mam ochoty widywać się z tą dziewczyną po tym, czego dowiedziałem się od niej ostatnio. Wolałbym nigdy nie poznać historii Annie, tak jak oba tego chciała. Intencje Claire nie są szczere. Żałuję, że nie dostrzegłem tego wcześniej i dałem się wciągnąć w jej gierkę. Przez to o mało nie ucierpiała Annie.
-Znowu się widzimy.-uśmiechnęła się, stojąc przed wejściem pod wydawnictwem.
Jakoś nie mam powodu do radości na jej widok. Mogła wejść do środka i oficjalnie umówić się na spotkanie. Ale celowo nie chce żeby ktoś ją tutaj zobaczył. Wszystko sobie zaplanowała.
-Myślisz, że wystawanie pod moim wydawnictwem uznam za przypadek?-spojrzałem na nią.
Stawała na mojej drodze zawsze w taki sposób żebym nie połapał się, że doskonale wiedziała, w którym miejscu akurat będę. Może spotkałem ją nawet kiedyś w jednym klubów i ta jej obsesja zaczęła się tak, a nie w parku.
-Nie chciałam …

Część 85.

Jakoś udało mi się wytłumaczyć Antowi żeby nie ciągnął dziewczynek za włosy. Musi im spokojnie wytłumaczyć, że nie chce żeby go całowały skoro naprawdę nie chce. Ciężko mi szło tłumaczenie mu, że żadna dziewczyna nie powinna przez niego płakać. Ciężko, bo mi się to nie udało. Płakała przeze mnie Ivy, Rachel. Nie chcę żeby Rachel przeze mnie płakała. Nie chcę żeby Anton był taki, jak ja. Będzie o wiele lepszym facetem.
-Jak poszło?-spytała, gdy zjawiłem się w sypialni.
Nie uważam, że odniosłem sukces. O tym będzie można mówić jak wróci do szkoły i obejdzie się bez wzywania nas na rozmowę z wychowawczynią.
-Myślę, że zrozumiał.
Taką mam nadzieję. Rachel nie mogę myśleć, że nie daję sobie rady z wychowaniem jej dzieci. Naszych. Co jeśli kiedyś będę chciał mieć z nią dziecko? Nie chciałbym żeby uznała wtedy, że skoro nie daję sobie rady z chłopcami to nie chce mieć kolejnego dziecka. Dziwi mnie, że ostatnio częściej o tym myślę. To nie najlepsza pora na powiększenie rodziny. Muszę się jes…

Część 84.

Dzieciaki nie były zadowolone, że będą zostawać w szkole godzinę dłużej. Nie ma się co dziwić. Oczywiste jest, że o wiele bardziej wolą spędzać czas ze swoją mamą. Zapewniłem Rachel, że nie musi siedzieć w wydawnictwie do trzeciej, ale stwierdziła, że nie opłaca jej się przyjeżdżać tam na trzy czy cztery godziny. Widać po niej, że chce spróbować. Nigdy nie pracowała, bo nie musiała. Pomagała tylko rodzicom, którzy nie byli dla niej dobrzy. Mają jedną córkę, z którą nie utrzymują kontaktu odkąd rozwiodła się z Mattem. Potępi ją za to. Według nich powinna być posłuszną żoną. Szkoda, że udawali, że nie widzą jak mąż ją bije. Udawali, bo nie można było tego nie zauważyć. Poza tym jak można było ignorować słowa własnego dziecka? Nie chcę żeby Rachel miała cokolwiek wspólnego z tymi ludźmi i ona też nie chce.
-Czasami możesz pracować w domu.-uśmiechnąłem się do niej.
Chcę żeby nadal miała dużo czasu wolnego, tylko dla siebie i chłopców.
-Gdybym pracowała gdzie indziej musieliby siedzieć w s…

Część 83.

Dwa tygodnie później doszedłem do porozumienia z pracownikami. Było ciężko, ale dłużej nie mogłem pozwalać na dezorganizację pracy. Mamy sporo rzeczy do zrobienia, które nie mogą czekać w nieskończoność. Większość z pracowników poszła w końcu na urlopy, kilku z nich nie wróci. Nie miałem na to wpływu. Zrezygnowali z tej pracy. No cóż, nie zamierzałem prosić żeby dla mnie pracowali. Są dobrzy, ale to nie znaczy, że niezastąpieni. Jest wielu innych na ich miejsce. Pewnie szybko znajdę zastępstwo. Tylko, że pojawienie nowych pracowników sprawi, że przez kolejny rok będziemy budować przyjazną atmosferę w wydawnictwie. I minie sporo czasu zanim zacznę im ufać. Niektórzy nie są zadowoleni, że będą musieli na jakiś czas przejąć obowiązki kolegów, bez podwyżki. Nie zasłużyli na nią przez ostatnie miesiące. Jeśli zapracują nie będę miał nic przeciwko, ale nie zamierzam płacić ludziom za opierdalanie się i doskonale o tym wiedzą. Jeżeli ustąpię im razem, za każdy razem będzie to samo. Ustaliłem…

Część 82.

W wydawnictwie atmosfera zrobiła się nie do wytrzymania. Głównie przeze mnie. Wkurwia mnie, że ostatnio żaden z pracowników nie przyszedł do mnie ze swoim problemem, ale mają pretensje, że nic nie zauważyłem. Rzeczywiście nie było mnie tutaj zbyt długo, ale myślałem, że pracuję z odpowiedzialnymi ludźmi. Czas na nowo przedstawić zasady i znowu być konsekwentnym. Nie mam czasu na cackanie się z ludźmi. To nie przedszkole. A jak komuś się coś nie podoba to niech znikają mi z oczy. Przecież nie ma ludzi niezastąpionych.
-Annie, zwołaj zebranie i niech każdy złoży swoje zażalenia, co do pracy tutaj.-spojrzałem na nią.
-Co zamierzasz zrobić?-zmarszczyła brwi.
-Na nowo ustalić zasady.
Coś, co powinienem zrobić dawno. Albo dogadać się z pracownikami albo zacząć ich zwalniać.
-Pójdziesz tam za mnie. Przy mnie nie będą narzekać.
Wróciłem do gabinetu. Wiem, że Annie sobie poradzi. Umie rozmawiać z ludźmi. To oczywiste, że będą szczerzy rozmawiając z nią. Nie będą narzekać na szefa, gdy on będzi…